Sobota 26 kwietnia 2025 roku będzie w Polsce dniem żałoby narodowej. Prezydent Andrzej Duda podjął taką decyzję, gdy Watykan ogłosił, iż zmarły w Poniedziałek Wielkanocny papież Franciszek zostanie pochowany właśnie wtedy. Postawiło to duży znak zapytania pod wieloma sportowymi wydarzeniami w Polsce, planowanymi właśnie na wspomnianą sobotę. Mowa choćby o gali KSW 105, ale przede wszystkim o meczach piłki nożnej.
Tych z kolei w planie nie brakuje. Trzy mecze Ekstraklasy oraz kolejne trzy 1. Ligi. Przekładanie ich na tym etapie sezonu byłoby wyjątkowo nie na rękę każdemu z zainteresowanych zespołów. Na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia, czy tak się stanie. Wiadomo, że w przeszłości w przypadkach jednodniowej żałoby mecze rozgrywano bez przeszkód, jak choćby w listopadzie 2013 roku, gdy zmarł były premier Tadeusz Mazowiecki (dzień jego pogrzebu był dniem żałobnym).
- Czekamy na wskazania Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - mówił dla portalu Goal.pl prezes 1. Ligi Marcin Janicki. Na ten moment każdy z klubów mających zaplanowany mecz w sobotę 26 kwietnia musi uzbroić się w cierpliwość. Cała sytuacja wywołała gorące dyskusje, choćby w mediach społecznościowych. Według wielu osób odwoływanie meczów byłoby reakcją przesadzoną, nawet jeśli samo wprowadzenie żałoby jest zrozumiałe. Są jednak i bardzo radykalni przeciwnicy scenariusza z przekładaniem spotkań. Należy do nich prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski.
Choć "Biała Gwiazda" nie gra 26 kwietnia, tylko dzień wcześniej (na wyjeździe z Bruk-Bet Termaliką), prezes klubu na portalu X bardzo dosadnie dał do zrozumienia, co sądzi o całym pomyśle. - Z całym szacunkiem, nie ma nic głupszego niż przekładanie kolejek Ekstraklasy i 1. Ligi, tudzież innych wydarzeń ze względu na ogłoszoną żałobę narodową. Ta polityczna/inna poprawność i brak autentyczności zaczyna być groteskowa - napisał Królewski.