Wisła Kraków ostatni raz domowy mecz rozegrała pod koniec września, a więc prawie trzy tygodnie czekała na spotkanie z udziałem swoich kibiców. Fani z Krakowa nie mogli pojechać do Siedlec, a później do Tarnobrzega na mecz Pucharu Polski, ale nie ze względu na zakaz transferowy. Po prostu nie są wpuszczani na obiekty rywali.
Kibice Wisły nie pojawiają się na meczach wyjazdowych od ponad roku. Początkiem tego stanu rzeczy była sytuacja z sierpnia 2023, kiedy to po starciu kiboli z Krakowa i Tarnowa przeciwko kibolom Zagłębia Sosnowiec i BKS-u Stal Bielsko-Biała zginął jeden z kibiców, 40-letni Łukasz Z. Jego śmierć miała związek z raną zadaną płonącą racą.
Od tamtej pory rywale nie wpuszczają kibiców Wisły na swoje stadiony, a w ostatnim czasie sytuacja nabrała naprawdę dziwnego obrotu. Jako powód podawane są m.in. awarie kołowrotków, decyzje policji, czy decyzje burmistrza miasta. Kluby zrzucają z siebie odpowiedzialność, Wisła domaga się wpuszczania swoich fanów, a prezes PZPN-u Cezary Kulesza twierdzi, że "nie może nakazać nikomu siłą" wpuszczać krakowian na stadiony.
W związku z tym po powrocie przed własną publiczność piłkarze postanowili zaprotestować. Przed piątkowym spotkaniem w Krakowie z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza wybiegli na murawę w specjalnie przygotowanych koszulach.
"Nierówne zasady gry" - głosiło hasło na froncie rozgrzewkowych koszulek piłkarzy Wisły. Ta "nierówność" to według nich właśnie niewpuszczanie fanów na stadiony. "Wyjazd - rzecz święta" - pisało na odwrocie trykotu, co nawiązywało do popularnego wśród kibiców hasła.
W studiu stacji TVP Sport pojawił się również prezes Jarosław Królewski, który wręczył gospodarzom ową koszulkę. - Mam dla was taką piękną koszulkę. Chcieliśmy przekazać ją kolegom ze stacji. Dla nas bardzo ważna - mówił prezes Wisły.