Co dalej z kibicami Wisły Kraków? Kulesza zabrał głos. "To tak nie działa"

Kibice Wisły Kraków od ponad roku nie mają wstępu na inne stadiony niż ich własny. Kluby pierwszej ligi zawsze znajdują powód, by ich nie przyjąć. Jest to efekt ubiegłorocznych tragicznych zdarzeń w Radłowie, za które obwiniono właśnie fanów z Krakowa. O to, czy drużynie z Małopolski da się jakkolwiek pomóc, zapytany został prezes PZPN Cezary Kulesza w wywiadzie dla portalu Weszło. Jego odpowiedź raczej nie spodoba się fanom Wisły.
Cezary Kulesza i Wisła Kraków
fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl fot. Konrad Kozlowski / Agencja Wyborcza.pl

Nieco ponad rok temu, a konkretnie 5 sierpnia 2023 roku w Radłowie niedaleko Tarnowa doszło do wielkiej bijatyki kibicowskiej. Towarzyski turniej dla zaprzyjaźnionych ze sobą lokalnych drużyn piłkarskich przemienił się w horror. W bójce udział wzięli pseudokibice Wisły Kraków i Unii Tarnów po jednej stronie, a także kibole z Sosnowca i Bielska-Białej po drugiej. Walka nie trwała szczególnie długo, ale zakończyła się tragicznie. Zginął w niej 40-letni Łukasz Z.. Przyczyną jego śmierci była rana brzucha zadana płonącą racą. 

Zobacz wideo Ultrasi Legii Warszawa w akcji! Europejski poziom

Wisła Kraków niemile widziana praktycznie wszędzie

Nikt nie miał stuprocentowej pewności, kto wystrzelił zabójczą racę, ale środowisko kibicowskie praktycznie w całej Polsce szybko obwiniło o to kiboli Wisły Kraków. Od tamtej pory fani "Białej Gwiazdy" nie mogą jeździć na wyjazdy. Nie dostali co prawda żadnej kary, ale każdy kolejny klub, z jakim przychodzi się Wiśle mierzyć, zawsze wymyśla sposób, by nie przyjąć krakowskich kibiców. Najczęściej chodzi o remonty na stadionie albo brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa. Fakt, że fani Wisły w europejskich pucharach normalnie pojechali do Trnawy czy Wiednia i żadnych kłopotów nie sprawili, nie jest żadnym argumentem.

Głośno było choćby o sytuacji w Siedlcach, gdzie tamtejsza Pogoń tłumaczyła się awarią kołowrotków. Prezes Wisły Jarosław Królewski publicznie zapewniał, że może im zapłacić za naprawienie tych kołowrotków, ale ostatecznie fani krakowian i tak się w Siedlcach pojawić nie mogli. Jak zatem widać, cała sytuacja coraz mocniej irytuje nie tylko fanów, ale też włodarzy Wisły. Czy w takim razie pomóc może ktoś z samej góry polskiej piłki? Z Polskiego Związku Piłki Nożnej?

Cezary Kulesza nie podniósł na duchu. "Nie mogę nakazać siłą"

Prezes PZPN Cezary Kulesza został o to zapytany podczas wywiadu dla portalu Weszło. Co odpowiedział? No cóż, za wiele nadziei w serca kibiców Wisły to nie wlał. - Prezes pierwszej ligi, czyli pan Janicki, musi spotkać się z tymi prezesami i tak szczerze porozmawiać. Ktoś musi jako pierwszy zacząć tych kibiców przyjmować, wyłamać się. Bo teraz jak każdy raz w roku ma ich przyjąć, to jest remont i pan nie jest w stanie tego dopilnować. Żyjemy w demokratycznym kraju. Nie mogę komuś nakazać siłą, że jak nie przyjmiesz kibiców, to ja ci stadion zamknę albo punkty zabiorę. To tak nie działa - stwierdził Kulesza.

Kuleszę zapytano także, jak to jest, że remonty zawsze wypadają akurat na przyjazd Wisły. - Kluby mają to udokumentowane. Nie mam władzy policyjnej, rządowej, pójdę tam i co zrobię? Kluby przedstawiają dokumenty, mają opinię policji i nie mogą przyjąć gości, bo to, bo tamto. No więc potrzebna jest szczera rozmowa z prezesami. Ja chciałbym, żeby kibice jeździli na mecze. Jeżeli jednak prezesi nie zrozumieją pewnych rzeczy i nie pójdą w dobrym kierunku, to może być trudno - ocenił prezes PZPN. Powiedział też, że prezes 1. Ligi Marcin Janicki prowadzi aktualnie rozmowy z włodarzami klubów, ale na ten moment nie sposób stwierdzić jaki przyniesie to skutek.

Więcej o: