Sezon się nie zaczął, a Wisła już ma "kłopot". Chodzi o europejskie puchary

Czy Wisła Kraków w końcu awansuje do ekstraklasy? W poprzednim sezonie nikt się nie spodziewał, że krakowianie nie wrócą na najwyższy poziom rozgrywkowy. Tymczasem Wisłę ominęły nawet baraże. Teraz klub do sukcesu ma poprowadzić Kazimierz Moskal. Szkoleniowiec już teraz powiedział, co by się stało, gdyby Wisła kolejny raz nie awansowała. - Brak realizacji celu nie oznacza końca świata - stwierdził i wskazał największą bolączkę zespołu w początkowej fazie sezonu.

Dla Kazimierza Moskala to kolejne podejście do pracy z Wisłą Kraków. Po raz ostatni prowadził tę drużynę pod koniec sezonu 2014/15 oraz w rundzie jesiennej sezonu 2015/16. Wtedy Wisła grała jeszcze w ekstraklasie. Obecnie ta drużyna znajduje się w najgorszym momencie w swojej historii - nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby Wisła zajęła 10. miejsce na drugim poziomie rozgrywkowym.

Zobacz wideo Gruzińscy piłkarze witani w swoim kraju jak bohaterowie

Wisła Kraków chce wrócić do ekstraklasy. "Taki jest plan". Łatwo nie będzie

Plan szybkiego powrotu do ekstraklasy, który miał się udać dzięki wzmocnieniom z Hiszpanii, całkowicie nie wypalił. Wisła wkrótce zacznie trzeci sezon w I lidze, czyli wyrówna rezultat z końcówki lat 80. Czy teraz w końcu uda jej się wywalczyć awans? W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" Kazimierz Moskal przyznaje, że taki jest cel. Jednocześnie zaznacza, że brak promocji nie byłby dla Wisły katastrofą.

- Brak realizacji celu nie oznacza końca świata i nie mówię teraz tylko o Wiśle, lecz ogólnie o tym, jak powinna wyglądać piłka nożna. Awans do Ekstraklasy wywalczyć mogą tylko trzy drużyny, a do gry przystępuje osiemnaście. Wielu po prostu obejdzie się smakiem. Zdajemy sobie sprawę, że w Krakowie wymagania są jasne, ale proszę pamiętać o tym, co powiedział prezes Jarosław Królewski. Chcemy, aby drużyna się rozwinęła, szła do przodu i dzięki temu osiągała wynik - powiedział Moskal.

Gra w Lidze Europy problemem? "Mały kłopot"

Wisła rozpocznie nowy sezon już w przyszłym tygodniu. Na samym początku będzie toczyć rywalizację nie w I lidze, a w europejskich pucharach. 11 i 18 lipca podopieczni Kazimierza Moskala zagrają w I rundzie kwalifikacyjnej z kosowskim KF Llapi Podujevo. Szkoleniowiec Wisły przyznaje, że gra w Europie trochę utrudnia mu plany.

- Na tę chwilę jest to mały kłopot, bo nie mamy zamkniętej kadry. Będąc piłkarzem zawsze marzyłem o tym, aby zagrać w europejskich pucharach i na pewno było to duże wydarzenie. Obecnie zawodnicy podchodzą do tego podobnie. To będzie wielki prestiż i szansa dla tych chłopaków, ale - jak wspomniałem - przy obecnej kadrze, która nie jest skompletowana to pewne utrudnienie - zaznaczył.

A jak ma grać Wisła? Plan Kazimierza Moskala jest jasny. Chce, żeby prowadzona przez niego drużyna zapewniała fanom rozrywkę. - Moja wizja futbolu się nie zmieniła. Chciałbym, aby to, co robimy, sprawiało nam przyjemność. Chcę też, aby kibice przychodzili na stadion wiedząc, że zobaczą ciekawą i ofensywną piłkę nożną. Trudno jest mi sobie wyobrazić, abyśmy po stracie piłki głęboko się cofali i tylko się bronili. W meczu są różne fazy i na wszystko trzeba być gotowym, ale generalnie wychodzę z założenia, że chcę grać ofensywnie - zdradził szkoleniowiec.

Wisła Kraków w najbliższym sezonie wciąż będzie jednym z faworytów do awansu, ale już nie tak zdecydowanym jak w ostatnich dwóch latach. Zespół z Krakowa obecnie znajduje się w przebudowie, a sama I liga zapowiada się na naprawdę mocną - o powrocie do ekstraklasy będą marzyć nie tylko tegoroczni spadkowicze z ekstraklasy, ale również takie drużyny jak Arka Gdynia, Bruk-Bet Termalica Nieciecza czy Wisła Płock.

Czy Wisła Kraków w sezonie 2024/25 awansuje do ekstraklasy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.