Alarm w Wiśle Kraków. Trener już tego nie ukrywa

- Czy obsada ataku to najpilniejsza sprawa? Myślę, że jeszcze bardziej pilna jest obsada lewej strony obrony. Tam nie mamy drugiego człowieka - powiedział Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków po pierwszym przegranym sparingu w letniej przerwie.

Kibice Wisły Kraków w końcówce sezonu 2023/2024 przeżyli rollercoaster. Najpierw na początku maja mieli olbrzymią chwilę radości, bo krakowianie niespodziewanie sięgnęli po Puchar Polski, w finale pokonując 2:1 po dogrywce faworyzowaną Pogoń Szczecin. Po tej euforii fani szybko musieli zejść na ziemię, bo Wisła Kraków nie wygrała żadnego z czterech ostatnich meczów ligowych i zajęła dopiero dziesiąte miejsce w pierwszej lidze. Nie dało to oczywiście baraży o awans do ekstraklasy, a właśnie powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej był głównym celem klubu.

Zobacz wideo Co dalej z Lewandowskim? "To brzmi jak kiepski żart"

Wisła Kraków ma już za sobą pierwszy sparing w letniej przerwie. W piątek krakowianie na zakończenie zgrupowania w Woli Chorzelowskiej przegrali z drużyną z ekstraklasy - Puszczą Niepołomice 0:1.

- Na pewno potrzebujemy wzmocnień. To nie ulega wątpliwości. Jesteśmy w kontakcie z prezesem Jarosław Królewskim. Cały czas coś się dzieje, ale te sprawy są niesamowicie płynne. Czasami wydaje się, że jesteśmy blisko z jakimś zawodnikiem, a nagle trafia do innego klubu. Dopóki nie podpiszemy dokumentów, nie ma co ogłaszać, kogo chcemy i z kim rozmawiamy - powiedział Kazimierz Moskal, trener Wisły Kraków po meczu dla "Gazety Krakowskiej".

Dziennikarze dopytywali 57-letniego szkoleniowca, czy wzmocnienie ataku jest priorytetem?

- Tak jak mówiłem, w drugiej połowie kilku zawodników grało nie na swoich pozycjach. M.in. Patryk Gogół w ataku, bo kogo miałem tam wystawić? Enisa [Fazlagicia, nominalnego środkowego pomocnika - red.]? Patryk grał jako taka fałszywa "dziewiątka", tak jak czasami Hiszpanie grali. Musieliśmy mieć jednak jedenastu do gry, żeby ten mecz dograć. Czy obsada ataku to najpilniejsza sprawa? Myślę, że jeszcze bardziej pilna jest obsada lewej strony obrony. Tam nie mamy drugiego człowieka. Z musu grał Mariusz Kutwa. Tak jak powiedziałem, czasu nie ma, wnioski są, ale patrząc na grę w pierwszej połowie jakaś tam nadzieja jest - dodał Moskal.

To szkoleniowiec, który jak mało kto zna krakowski klub. Przed laty był jego zawodnikiem, a później trzykrotnie prowadził Wisłę Kraków jako trener. Za jej wyniki odpowiadał w latach 2007, 2011-2012 i 2015. 

- Jeśli zostałaby ta kadra, która jest, to powiedziałem w klubie, że na już potrzebujemy lewego obrońcy, środkowego obrońcy, środkowego pomocnika i napastnika. To jest czterech zawodników, których potrzebujemy na już - powiedział na początku czerwca.

Wisła Kraków 11 lipca (godz. 20.30) zagra pierwsze spotkanie w kwalifikacjach do Ligi Europy. Zmierzy się przed własną publicznością z kosowskim zespołem KF Llapi Podujevo. Tydzień później zagra rewanż. Ekstraklasę krakowianie rozpoczną od meczu przed własną publicznością z Polonią Warszwa (28 lipca, godz. 14.30).

Czy Wisła Kraków w sezonie 2024/2025 wróci do ekstraklasy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.