Legendarny polski klub idzie na dno! Katastrofa. "Brak stadionu, trenera, pieniędzy"

Nieoczekiwany spadek z ekstraklasy wpędził Wartę Poznań w ogromne problemy. Podczas gdy wiele mówi się o jej trudnych rozmowach ws. gry przy Bułgarskiej w Poznaniu, okazuje się, że "Zieloni" mają wielkie kłopoty finansowe. Swoim piłkarzom nie płacą od kwietnia, niejako szantażując ich upadkiem klubu.

Końcówka sezonu 2023/24 ułożyła się koszmarnie dla Warty Poznań. Drużynę Dawida Szulczka w ostatnich meczach dopadły spore problemy kadrowe, a wybitnie niekorzystny układ wyników jej oraz jej bezpośrednich rywali sprawił, że po porażce 0:3 na terenie mistrza Polski w Białymstoku "Zieloni" niespodziewanie dołączyli do ŁKS Łódź i Ruchu Chorzów, spadając z ekstraklasy.

Zobacz wideo Co za słowa o Lewandowskim

To wywołało lawinę problemów dla klubu z Drogi Dębińskiej na różnych frontach. W aspekcie sportowym brak utrzymania w ekstraklasie spowodował, że nieważna stała się umowa Warty z nowym trenerem Mariuszem Misiurą, który ostatecznie trafił do Wisły Płock. Warta w ten sposób pozostaje bez trenera, a wkrótce prawdopodobnie straci swoich najważniejszych zawodników, na których nie będzie jej stać i którzy z pewnością będą chcieli grać na wyższym poziomie.

Gdzie zagra Warta w I lidze? Każda strona chce czego innego

W sprawach infrastrukturalnych głośno jest o chęci powrotu Warty z Grodziska Wielkopolskiego do Poznania. "Zieloni" stawiają sprawę na ostrzu noża - albo wracają na Bułgarską, albo nie przystąpią do rozgrywek I ligi.

Tyle że operator obiektu, kontrolowany przez właścicieli Lecha Poznań, za bardzo przyjąć Warty pod własny dach nie chce. A przynajmniej domaga się, aby Warta w dużym stopniu dokładała się do kosztów utrzymania stadionu. Mówi się o kwocie 7 milionów złotych.

Tajemnicą poliszynela jest, że sam Lech ma od otwarcia nowego stadionu przy Bułgarskiej duże problemy z murawą, a regularna gra na niej dwóch drużyn z pewnością tego stanu rzeczy nie poprawi. Ale Warty na spełnienie wymagań Lecha nie stać, szczególnie w I lidze, więc pojawia się kłopot, w którego rozwiązaniu będą brały udział nie tylko kluby, ale i zapewne miasto Poznań.

Miasto z kolei woli, aby zamiast dopłacać do gry Warty przy Bułgarskiej, dostosować do wymogów ekstraklasy tzw. Ogródek przy Drodze Dębińskiej, na którym mogłaby występować druga siła Poznania. Ale pytanie, czy jest na to wszystko czas. Warta deklaruje, że do wtorku musi podać Komisji Licencyjnej PZPN miejsce rozgrywania swoich meczów w sezonie 2024/25.

Warta Poznań od kwietnia nie płaci piłkarzom i trenerom. Skandaliczny szantaż klubu

To jednak nie wszystko, bo okazuje się, że sytuacja finansowa Warty Poznań jest na tyle zła, że jej zawodnicy i trenerzy od kilku miesięcy nie otrzymują pensji.

Skontaktowaliśmy się z niektórymi z nich, by potwierdzić te informacje. I choć oficjalnie mówić nie chcą, to przyznają, że faktycznie klub ma wobec nich duże zaległości.

- Kwiecień, maj, czerwiec pewnie też będzie… - wyliczają miesiące, za które nie otrzymali wynagrodzenia. - Do tego dochodzą jeszcze zaległe premie. Problemy tak naprawdę są już od początku roku - słyszymy.

Co więcej, klub wybrał bardzo osobliwe, a być może wręcz skandaliczne rozwiązanie tego problemu. Wysłał do zawodników list, w którym "prosi" o zgodę na rozłożenie zaległości na liczne raty, dodając, że w innym razie klub może upaść i zawodnicy będą mieli dużo większe kłopoty z odzyskaniem należności. Jak dodawał portal Meczyki, odchodzący zawodnicy z kolei (nawet ci, którym kontrakty się kończą) mają z kolei być zmuszeni do przychodzenia na każdy trening do końca czerwca.

Kiepskie perspektywy Warty. Może odejść nawet 17 zawodników

We wtorek piłkarze Warty mają wrócić do treningów, ale jest bardzo prawdopodobne, że duża część z nich wróci tylko na chwilę. Wielu z nich otwarcie mówią o odejściu z klubu. W obecnej sytuacji mogliby liczyć na rozwiązanie kontraktów z winy klubu i być może niektórzy z nich skorzystają z tej opcji, aczkolwiek procedura w takim wypadku może trochę potrwać, więc bardziej prawdopodobne jest opcja dogadania się z klubem i znacznie szybszego rozwiązania umowy za porozumieniem stron, czego kosztem będzie zapewne zrzeknięcie się części zaległości.

Według portalu Transfermarkt, z końcem czerwca wygasają kontrakty z Wartą takim piłkarzom, jak Tomas Prikryl, Bogdan Tiru, Adrian Lis, Dimitrios Stavropoulos, Miguel Luis, Nilop Maenpaa, Michał Kopczyński, Mohamed Mezghrani, Konrad Matuszewski, Jakub Kiełb, Stefan Savić czy Marton Eppel. I jak nie wszyscy, to zdecydowana większość z nich ma opuścić Wartę. Uczynił to już jej kapitan Mateusz Kupczak, który przeniósł się do innego pierwszoligowca - ŁKS Łódź.

Ale to nie wszystko, bo mówi się też o zainteresowaniu Polonii Warszawa Jakubem Bartkowskim, spore szanse na pozostanie w ekstraklasie ma Dawid Szymonowicz, innym klubom oferuje się Adam Zrelak, a i mało prawdopodobne jest, żeby w I lidze grał Kajetan Szmyt. Według portalu Meczyki ten piłkarz jest już po słowie z Zagłębiem Lubin i od nowego sezonu będzie grał dla "Miedziowych".

Przyszłość Warty Poznań nie rysuje się w jaskrawych barwach. Brak stadionu, trenera, pieniędzy i kiepskie perspektywy co do kadry zawodników. Do rozpoczęcia nowego sezonu I ligi pozostał niewiele ponad miesiąc, a póki co w Warcie przed rywalizacją na zapleczu ekstraklasy na razie nie wiadomo zupełnie nic.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.