Burza wokół Marciniaka po finale baraży o Ekstraklasę. "Nieprawidłowo" [WIDEO]

Arka Gdynia nie awansowała do Ekstraklasy, choć taki scenariusz jeszcze kilka tygodni temu wydawał się nieprawdopodobny. Ekipa z Trójmiasta w finale baraży przegrała 1:2 z Motorem Lublin, mimo że przez większość spotkania prowadziła. Wiele osób ma jednak wątpliwości, czy bramka Olafa Kobackiego została zdobyta w sposób prawidłowy. Głos zabrało kilku ekspertów m.in. Adam Lyczmański.

Arka Gdynia w końcówce sezonu 2023/24 miała absolutnie wszystko, by awansować do ekstraklasy. Na cztery kolejki przed końcem drużyna Wojciecha Łobodzińskiego była druga w tabeli I ligi z siedmioma punktami przewagi nad trzecim zespołem, a różne wyliczenia dawały jej blisko 99 proc. szans na awans. Porażki w derbach z Lechią Gdańsk 1:2 i u siebie z GKS Katowice 0:1 w ostatniej kolejce sprawiły jednak, że gdynianie rzutem na taśmę spadli za katowiczan i musieli sobie radzić w barażach. I w nich również polegli.

Zobacz wideo Michał Probierz stawia sprawę jasno: Nikogo nie będę się pytał

Szymon Marciniak popełnił błąd? Ekspert nie ma wątpliwości

W 13. minucie finału baraży między Arką a Motorem Olaf Kobacki zdobył bramkę na 1:0 po fatalnym błędzie Kacpra Rosy i Kamila Kruka. W sieci wybuchła jednak dyskusja, czy gol był uznany prawidłowo. Internauci i eksperci zaczęli doszukiwać się błędu sędziego Marciniaka oraz Tomasza Musiała, który siedział na VAR. Zdaniem wielu Olaf Kobacki był już w polu karnym, zanim Rosa wybił piłkę

"Sędzia Szymon Marciniak sam nie mógł dostrzec, że Olaf Kobacki z Arki Gdynia stał na linii pola karnego, gdy piłkarze Motoru Lublin przygotowywali się i wykonali rzut od bramki. Gol na 1:0 został zdobyty nieprawidłowo" - ocenił były sędzia Rafał Rostkowski, powołując się na przepisy gry.

Jednak według Adama Lyczmańskiego gol został zdobyty prawidłowo. - Moim zdaniem jak najbardziej jest to forma dopuszczalna. Zawodnik jest lekko wychylony, ale nie jest to naruszenie przepisów i nie jest to forma, do której można by się przyczepić, że wbiegł zbyt wcześnie w pole karne. Wbiegnięcie to wbiegnięcie, a tutaj jest to wychylenie i popieram decyzję Szymona Marciniaka - powiedział w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

Do sytuacji odniósł się też Tomasz Musiał, sędzia VAR. - Nie ma znaczenia, że Kobacki jest wychylony w pole karne. Nogi w polu nie postawił, przewinienia nie ma. Nadepnięcie na linię kilka centymetrów nie powoduje anulowania bramki - powiedział cytowany przez Tymka Kobielę z Radia Gdańsk.

Szymon Marciniak pechowy dla Arki?

Jeśli chodzi o samego Marciniaka i Arkę, warto przytoczyć, że we wszystkich przegranych trzech meczach barażowych "Arkowców" w ostatnich latach sędziował właśnie on. Miało to miejsce wczoraj przeciwko Motorowi, a także w 2021 roku w półfinale z ŁKS-em Łódź oraz rok później z Chrobrym Głogów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.