Wietrzenie szatni w Wiśle Kraków! Siedmiu piłkarzy na wylocie

Miniony sezon był dla Wisły Kraków definicją znaczenia "słodko-gorzki". Z jednej strony zaszokowali cały kraj i zdobyli Puchar Polski. Jednak z drugiej kompletnie zawalili rozgrywki ligowe i nie awansowali do Ekstraklasy. Klub jest zdecydowanie bardziej niezadowolony z tego drugiego faktu niż ucieszony pierwszym. Widać to po zmianach kadrowych, bo te objęły już aż siedmiu pożegnanych zawodników.

Zdobycie Pucharu Polski jako pierwszoligowiec (trzeci przypadek w historii) to bez wątpienia coś, co fani Wisły Kraków zapamiętają na zawsze. Jednak nawet przed finałem z Pogonią Szczecin na PGE Narodowym, w różnych ankietach kibice "Białej Gwiazdy" jasno stwierdzali, że wybierając między PP a awansem do Ekstraklasy, wolą awans. 

Zobacz wideo Samolot lądował na boisku! Chwile grozy

Ekstraklasa nie dla Wisły. Hiszpański projekt zawiódł

To się jednak kompletnie nie udało. Wisła nie wygrała żadnego z czterech majowych meczów ligowych, zdobywając w nich zaledwie punkt. Przez to zajęła dopiero 10. miejsce w tabeli i nie zagrała nawet w barażach o awans. Ten fakt wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w krakowskim klubie. Odszedł już dyrektor sportowy Kiko Ramirez, niepewny jest los trenera Alberta Rude, a zespół wręcz masowo żegna się z kolejnymi zawodnikami.

Już wcześniej z krakowianami pożegnali się lewy obrońca David Junca, skrzydłowy Dejvi Bregu, stoper/lewy obrońca Eneko Satrustegui i defensywny pomocnik Vullnet Basha. Żaden z nich nie zrobił wielkiej furory, choć Satrustegui przynajmniej wyrównał na 1:1 w 99. minucie z Pogonią Szczecin w finale PP, dając zwycięską później dogrywkę. 

Dzisiaj z kolei klub ogłosił pożegnania z trzema kolejnymi zawodnikami. Hiszpański skrzydłowy Miki Villar rozegrał w minionym sezonie 29 spotkań, w których strzelił 5 goli oraz zanotował 5 asyst. Michał Żyro częściej niż na boisku przebywał na rehabilitacji po kontuzji. Z powodu urazu stracił większość sezonu i w 8 meczach ligowych uzbierał ledwie 134 minuty, w których trakcie strzelił jedną bramkę. Natomiast transfer napastnika Billela Omraniego okazał się kompletnym nieporozumieniem. Algierczyk uzbierał ledwie 23 minuty, niczego Wiśle nie dając, poza co najwyżej ciekawostką z gatunku "grał tu kiedyś taki ktoś". 

Czy Wisła Kraków awansuje w przyszłym sezonie do Ekstraklasy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.