Zdobycie Pucharu Polski jako pierwszoligowiec (trzeci przypadek w historii) to bez wątpienia coś, co fani Wisły Kraków zapamiętają na zawsze. Jednak nawet przed finałem z Pogonią Szczecin na PGE Narodowym, w różnych ankietach kibice "Białej Gwiazdy" jasno stwierdzali, że wybierając między PP a awansem do Ekstraklasy, wolą awans.
To się jednak kompletnie nie udało. Wisła nie wygrała żadnego z czterech majowych meczów ligowych, zdobywając w nich zaledwie punkt. Przez to zajęła dopiero 10. miejsce w tabeli i nie zagrała nawet w barażach o awans. Ten fakt wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w krakowskim klubie. Odszedł już dyrektor sportowy Kiko Ramirez, niepewny jest los trenera Alberta Rude, a zespół wręcz masowo żegna się z kolejnymi zawodnikami.
Już wcześniej z krakowianami pożegnali się lewy obrońca David Junca, skrzydłowy Dejvi Bregu, stoper/lewy obrońca Eneko Satrustegui i defensywny pomocnik Vullnet Basha. Żaden z nich nie zrobił wielkiej furory, choć Satrustegui przynajmniej wyrównał na 1:1 w 99. minucie z Pogonią Szczecin w finale PP, dając zwycięską później dogrywkę.
Dzisiaj z kolei klub ogłosił pożegnania z trzema kolejnymi zawodnikami. Hiszpański skrzydłowy Miki Villar rozegrał w minionym sezonie 29 spotkań, w których strzelił 5 goli oraz zanotował 5 asyst. Michał Żyro częściej niż na boisku przebywał na rehabilitacji po kontuzji. Z powodu urazu stracił większość sezonu i w 8 meczach ligowych uzbierał ledwie 134 minuty, w których trakcie strzelił jedną bramkę. Natomiast transfer napastnika Billela Omraniego okazał się kompletnym nieporozumieniem. Algierczyk uzbierał ledwie 23 minuty, niczego Wiśle nie dając, poza co najwyżej ciekawostką z gatunku "grał tu kiedyś taki ktoś".