Sześć goli w Gdyni. Poznaliśmy drugiego finalistę baraży o ekstraklasę

W 34. minucie wydawało się, że w Gdyni może dojść do sensacji. Wtedy Arka straciła gola po uderzeniu Jiriego Pirocha. Kibice z pewnością mieli w pamięci ostatnie wydarzenia z rywalizacji przeciwko GKS-owi Katowice. Arka zareagowała jednak znakomicie - w dwie minuty wyszła na prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, a potem trafiła po raz trzeci i czwarty. Tym samym Arka została drugim finalistą baraży o Ekstraklasę.

- Punkty, które dzisiaj są zapisane na naszym koncie, nie są efektem przypadku czy dużej ilości szczęścia, tylko po prostu są wybiegane i wywalczone na boisku. Uważam, że konsekwentnie, mądrze dogramy ten sezon do końca - tak w połowie kwietnia w rozmowie ze Sport.pl mówił Marcin Gruchała, nowy właściciel Arki Gdynia. Wtedy jego zespół był liderem I ligi, ale po porażce 0:2 z Motorem Lublin spadł za Lechię Gdańsk. Potem Arka przegrała derbowe starcie z Lechią, a w ostatniej kolejce dała się pokonać przez GKS Katowice.

Zobacz wideo Probierz zaskoczył wszystkich! "Chcieliśmy zrobić niespodziankę"

Przed wspomnianym meczem z GKS-em Katowice doszło do absurdalnych scen, gdzie "kibice" starali się zmotywować piłkarzy Arki. - To, co się odj***ło w derbach, to woła o pomstę do nieba - mówili fani zespołu z Trójmiasta. W półfinale baraży Arka grała przeciwko Odrze Opole, z którą jesienią przegrała 0:1, a na wiosnę zremisowała 2:2. Faworytem wydawała się drużyna z Trójmiasta.

Na początku tego sezonu Odra była liderem I ligi, łącznie przez dziewięć kolejek. Później jednak pojawiła się seria trzech porażek z rzędu, a po nieudanym początku rundy wiosennej Odra spadła za strefę barażową. Do niej udało się wrócić dopiero po ostatniej kolejce dzięki wygranej 2:0 nad Zniczem Pruszków. Wygląda na to, że nawet ewentualny sukces w barażach nie sprawi, że Adam Nocoń pozostanie na stanowisku. Jego następcą ma być Radosław Sobolewski.

Arka dostała bolesny cios. A potem odpowiedziała w dwie minuty

Arka od samego początku grała w ataku pozycyjnym i szukała okazji do stworzenia jakiejś sytuacji bramkowej. Najbardziej aktywny był Tornike Gaprindaszwili, który znajdował się po lewej stronie boiska. Co najmniej kilka razy Gruzin dośrodkowywał piłkę w pole karne w poszukiwaniu Karola Czubaka. Brakowało jednak celności. Arka dominowała, natomiast nie dało jej to gola. Odra z kolei grała w niskim pressingu i czekała na kontrataki lub stałe fragmenty gry na połowie przeciwnika.

Po stronie Arki pojawiały się strzały sprzed pola karnego od Alassane Sidibe czy Michała Boreckiego. Artur Haluch nie musiał jednak interweniować. Stopniowo Odra starała się grać coraz odważniej, przeczekała napór przeciwnika i częściej pojawiała się na połowie Arki.

W 34. minucie Odra miała rzut wolny po faulu na Borjy Galanie. Hiszpan dośrodkował piłkę w pole karne, w kierunku dalszego słupka. Tam Przemysław Stolc nie zdążył zareagować na bieg Jiriego Pirocha i Czech bez większych problemów pokonał Pawła Lenarcika. To był pierwszy celny strzał Odry na bramkę. Jak się potem okazało, przez długi czas pozostawał jedynym celnym uderzeniem.

Wydawało się, że Odra utrzyma ten wynik do przerwy. W 42. minucie Olaf Kobacki dośrodkował piłkę z lewej strony w pole karne. Wtedy jeden z obrońców Odry wybił piłkę głową, natomiast zagrał ją wprost do Michała Boreckiego. Pomocnik Arki uderzył z woleja i doprowadził do remisu. Arka poszła od razu za ciosem. Dwie minuty później było już 2:1, gdy Gaprindaszwili zagrał w pole karne, a Karol Czubak pokonał bramkarza Odry po uderzeniu piłki głową.

Dwa gole Arki po przerwie. Kobacki minął bramkarza. Awans faworyta do finału

Arka weszła w drugą połowę bardzo podobnie, jak do pierwszej. Po kilku minutach Odra postanowiła zaryzykować i ruszyła ofensywnie do przodu. W 60. minucie Arka to znakomicie wypunktowała. Najpierw Gaprindaszwili oszukał Pirocha balansem ciała, a potem dośrodkował piłkę zewnętrzną częścią stopy w pole karne. Pierwotnie adresatem tego zagrania był Sidibe, natomiast Szrek przy próbie wybicia piłki umieścił ją we własnej bramce.

Po stracie trzeciego gola Odra rzuciła się do ataków i gra zdecydowanie się otworzyła. Po stronie gości niecelny strzał oddał Maksymilian Hebel. W Arce swoich sił próbowali Michał Borecki czy Hubert Adamczyk, natomiast te próby były niecelne.

W 83. minucie Arka zadała ostatni cios. Odra próbowała stworzyć zagrożenie po rzucie rożnym. Piłkarze gości popełnili błąd w rozegraniu, z czego skorzystał Kobacki. Skrzydłowy Arki minął bramkarza rywali, przebiegł kilkanaście metrów i umieścił piłkę w pustej bramce, kwitując w ten sposób awans gdynian do finału baraży.

W ostatniej akcji meczu Odra miała rzut rożny. Arka była już rozluźniona i nie dopilnowała Pirocha, który po raz drugi pokonał Lenarcika w tym spotkaniu. Awans Arki jednak stał się faktem.

Wspomniany finał baraży, w którym Arka Gdynia zagra na własnym stadionie z Motorem Lublin, odbędzie się w niedzielę 2 czerwca o godz. 18:00.

Kto awansuje do Ekstraklasy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.