Gigantyczne emocje! Rzuty karne rozstrzygnęły pierwszy baraż o ekstraklasę

Motor Lublin górą w barażowych Derbach Lubelszczyzny! Górnik Łęczna zdołał doprowadzić do dogrywki i rzutów karnych za sprawą świetnych interwencji Macieja Gostomskiego. Jego trud został jednak zniweczony w rzutach karnych. Motor był tam bezbłędny, a dwóch piłkarzy łęcznian nie zdołało pokonać Kacpra Rosy. A więc Motor stanie za kilka dni przed szansą, by po 32 latach wrócić do gry w Ekstraklasie.

32 lata - tyle minęło od ostatniego sezonu Ekstraklasy z udziałem Motoru Lublin. Wtedy w barwach tego zespołu grał Jacek Bąk czy Leszek Pisz, ale sezon w 18-zespołowej lidze zakończył się spadkiem. Od tego momentu Motor grał na szczeblu centralnym, ale bywały też sezony na czwartym poziomie rozgrywkowym. Teraz Motor stanął przed szansą, by wywalczyć awans do finału baraży o Ekstraklasę. Do połowy marca drużynę prowadził Goncalo Feio, ale Portugalczyk podał się do dymisji i odszedł. Potem jego funkcję przejął Mateusz Stolarski. 

Zobacz wideo Probierz zaskoczył wszystkich! "Chcieliśmy zrobić niespodziankę"

Górnik Łęczna grał po raz ostatni w Ekstraklasie w sezonie 21/22, kiedy to zakończył ligę na ostatnim miejscu. Po dwóch latach przerwy Górnik dał sobie szansę na awans z I ligi. Do grudnia zeszłego roku za drużynę z Łęcznej odpowiadał Ireneusz Mamrot, natomiast od stycznia pracuje już Pavol Stano.

Derby Lubelszczyzny w tym sezonie kończyły się wygraną Górnika (1:0 jesienią) i remisem (1:1).

Gostomski obronił karnego w pierwszej połowie. Ale to Motor był aktywniejszy

W pierwszej połowie dużo bardziej aktywny był Motor. To ze strony gospodarzy pojawiało się więcej sytuacji. Co najmniej kilka prób miał Samuel Mraz, zwłaszcza po dośrodkowaniach z bocznych stref, ale napastnik Motoru nie trafiał w bramkę. Motor opierał się przede wszystkim na dośrodkowaniach, ale Górnik był sobie w stanie z nimi poradzić. W 25. minucie Piotr Ceglarz oddał strzał w polu karnym, natomiast znakomitą interwencją popisał się Maciej Gostomski.

Górnik grał obroną w niskim ustawieniu i dużo rzadziej pojawiał się na połowie rywala. Jedyny celny strzał łęcznian, już w pierwszej akcji meczu oddał Marko Roginić, ale piłka leciała prosto w interweniującego Kacpra Rosę. Górnik nie miał też wielu szans do tego, by sprawić zagrożenie poprzez stałe fragmenty gry. 

W 45. minucie Motor dostał rzut karny za faul Ilkaya Durmusa na Filipie Wójciku. Do strzału podszedł Ceglarz, ale uderzył płasko i Maciej Gostomski wyczuł jego intencje. Tym samym bramkarz Górnika pokazał, że jest w świetnej formie - w 33 meczach I ligi zanotował 17 czystych kont, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich bramkarzy na tym poziomie.

Gostomski ratował Górnika. Festiwal nieskuteczności Mraza. Ale to Motor z awansem

W drugą połowę Górnik wszedł dużo odważniej, m.in. wprowadzając Karola Podlińskiego za Mateusza Młyńskiego. Dzięki temu Górnik mógł przejść na grę dwójką napastników. Pojawiły się też szanse po długich wrzutach z autu ze strony Damiana Zbozienia. W jednej z sytuacji Lukas Klemenz zgrał piłkę bliżej bramki, natomiast Jonathan de Amo nie zdołał jej skontrować. Po kilku minutach Motor znów przejął inicjatywę.

Najlepsza okazja w tym spotkaniu pojawiła się w 70. minucie. Wtedy Kamil Wojtkowski dośrodkował piłkę w pole karne, a Mraz trafił z pięciu metrów w słupek. "Łatwiejszej sytuacji chyba nie będzie miał" - mówili komentatorzy Polsatu. Po tej próbie nie działo się zbyt wiele. Górnik próbował strzelić gola w ostatnich minutach, ale Rosa nie dał się pokonać ani razu. Potrzebna była zatem dogrywka.

W 92. minucie Gostomski znów okazał się bohaterem Górnika. Ponownie Motor dośrodkował piłkę w pole karne, a Mraz wygrał walkę w powietrzu z Klemenzem. Strzał napastnika Motoru został jednak wybity przez bramkarza na rzut rożny.

W 100. minucie Mraz ponownie trafił w słupek, a kilkanaście sekund później uderzył tuż obok prawego słupka bramki Górnika. Przez kilka minut dogrywki niewiele się działo, ale w 112. minucie Gostomski po raz kolejny zatrzymał strzał ze strony Mraza. Gdyby nie były bramkarz Lecha Poznań, to Górnik w ogóle by nie dotrwał do dogrywki. Rosa czekał na skuteczną interwencję aż do 118. minuty. Wtedy Souleymane Cisse zgrywał piłkę do Damiana Warchoła, ale bramkarz Motoru okazał się szybszy.

W serii rzutów karnych Motor był bezbłędny. W Górniku najpierw pomylił się Adam Deja, a w decydującej serii Kacper Rosa obronił strzał Daniela Dziwniela. Tym samym Motor zagra w finale baraży i jest już o krok od powrotu do Ekstraklasy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.