Skandal w hicie I ligi! Nawet Podolski nie wytrzymał. Eksperci wydali wyrok [WIDEO]

Lechia Gdańsk wygrała 2:1 w debrach Trójmiasta, mimo że od 32. minuty grała w osłabieniu. Stało się tak po dość kontrowersyjnej decyzji sędziego. Jeszcze większy skandal wywołało zachowanie arbitra w końcówce spotkania. Nie podyktował karnego dla Arki Gdynia, który mógł całkowicie zmienić losy rywalizacji. Te sytuacje wywołały spore poruszenie w sieci i podzieliły społeczeństwo. "Faul to faul" - grzmiał Krzysztof Stanowski.

Na niedzielny wieczór czekali wszyscy kibice Trójmiasta. Lechia Gdańsk podejmowała na własnym stadionie Arkę Gdynia. Dla pierwszej z ekip była to okazja, by przypieczętować zwycięstwo w I lidze, a dla drugiej, by bezpośrednio awansować do ekstraklasy. Ostatecznie cel udało się zrealizować drużynie Szymona Grabowskiego, choć więcej niż o wyniku spotkania mówi się o sporych kontrowersjach, których głównym bohaterem został sędzia Tomasz Kwiatkowski. Chodzi o dwie sytuacje VAR, po których internet zapłonął.

Zobacz wideo Oto plany transferowe Jagiellonii

Eksperci reagują na czerwoną kartkę w derbach Trójmiasta. Odezwał się nawet Podolski

Do pierwszej z nich doszło w 32. minucie rywalizacji. Wówczas Andrei Chindris w nieprzepisowy sposób zatrzymał Kacpra Skórę, który wychodził na wolne pole. Początkowo arbiter pokazał żółtą kartkę, ale po konsultacji z VAR zmienił decyzję i wyrzucił Rumuna z boiska. Ta akcja podzieliła ekspertów i internautów. Od tego czasu Lechia grała w osłabieniu. 

O komentarz pokusił się nawet... Lukas Podolski, który nie zgodził się z decyzją o czerwonym kartoniku. Poinformował o tym dosadnie. "VAR. Śmieszne" - napisał na X, dodając też wymowne emotikony. Na jednej z nich postać łapie się za głowę, a na drugiej rzuca wulgaryzmami.

Niezadowolony z decyzji arbitra był też Maciej Szcześniewski. "Dobra decyzja z boiska i niepotrzebna poprawka z VAR imo... zepsute trochę widowisko niepotrzebnie" - podkreślał.

Wtórował im Grzegorz Saj z Onetu. "Ludzie, jak za takie coś będą dawać czerwone kartki, to niedługo skali zabraknie. Max żółta i to taka naciągana" - deklarował dziennikarz.

Eksperci podzieleni ws. karnego dla Arki

A na tym nie koniec kontrowersji. Jeszcze większe wzbudziła sytuacja z samej końcówki spotkania. Wydawało się, że faulowany w polu karnym był Przemysław Stolc. Sędzia podszedł nawet do VAR i dość długo przyglądał się sytuacji, ale ostatecznie nie zdecydował się podyktować karnego. A ten mógł całkowicie zmienić przebieg rywalizacji. W końcu Lechia prowadziła 2:1, a wyrównanie dałoby awans Arce.

"Tomasz Kwiatkowski z Warszawy okradł Arkę Gdynia z rzutu karnego, który powinien dać awans do ekstraklasy" - podkreślał Mateusz Michniewicz. Inne zdanie wyraził jednak Szymon Janczyk. Jego zdaniem arbiter podjął słuszną decyzję. 

"Brawo sędzia Tomasz Kwiatkowski. Miał na monitorze potencjalnego karnego na wagę awansu do Ekstraklasy. Przemysław Stolc zwalił się na murawę, tak, był kontakt, ale to byłby karny ery VAR. Stolc od samego początku szukał tylko pretekstu do karnego. Mógł bez problemu utrzymać piłkę, poza tym uciekał z nią od bramki, więc nie zrobiłby nic" - ocenił dziennikarz Weszlo.com. 

"Wiem, kibice Arki będą wściekli, będą mówili, że sędzia ich oszukał. Ale sędzia po prostu pokazał jaja i nie podyktował wymuszonego karnego w sytuacji wagi ciężkiej" - podsumował. 

Z jego zdaniem nie zgodził się jednak Krzysztof Stanowski. "Co to za argument, że 'uciekał od bramki'? Mógł nawet piruety kręcić. Faul to faul. To samo zdarzenie na środku boiska zostałoby zaliczone jako faul od razu. Gość go kopnął w nogę, jest to niedozwolone i oznacza w tym momencie karnego" - pisał dziennikarz. 

Bezsprzecznie o tych kontrowersjach będzie mówiło się jeszcze przez kilka dni. Niewykluczone, że zaważą ostatecznie na losach awansu do ekstraklasy. 

Czy uważasz, że Arce należał się rzut karny?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.