To już pewne. 10 lat i koniec. Zasłużony klub spada z I ligi!

"To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść" - tak śpiewała grupa Elektryczne Gitary. W poniedziałkowy wieczór te słowa ze smutkiem mogą zaintonować kibice Zagłębia Sosnowiec. Ich klub przegrał ze Stalą Rzeszów i stracił matematyczne szanse na pozostanie w I lidze. W przyszłym sezonie, po raz pierwszy od rozgrywek 2014/15 Zagłębia zabraknie na jednym z dwóch najwyższych poziomów rozgrywkowych.

W 2018 roku Zagłębie Sosnowiec wróciło do Ekstraklasy. Choć spędziło w niej tylko sezon, to wydawało się, że po spadku do I ligi będzie miało ugruntowane miejsce na tym poziomie rozgrywkowym. Tak się jednak nie stało. Ostatnie lata nie były udane, a trwające rozgrywki to apogeum problemów. W poniedziałek 23 kwietnia wydarzyło się nieuniknione. Sosnowiczanie spadli do II ligi.

Zobacz wideo Grosicki o młodych zawodnikach w kadrze: Znają swoje miejsce w szeregu

Zagłębie spada z ligi. To się musiało tak skończyć

Próba ratowania klubu przez Rafała Collinsa, który nabył 0,74 proc. akcji, zakończyła się więc fiaskiem. Ostatnie miesiące w Sosnowcu zdają się być materiałem na serial. Niekoniecznie komediowy.

Były już trener zespołu - Aleksandr Chackiewicz - kompromitował się na pomeczowej konferencji prasowej po przegranej z GKS-em Katowice (0:4). - Uczciwie nie wiem, jaki był plan, bo ja byłem za zamkniętymi drzwiami - mówił dziennikarzom Białorusin. Dzień później zaś został zaatakowany przez pseudokibiców klubu.

Wkrótce potem odszedł z klubu. Jego kadencja była pasmem nieporozumień. W sześciu meczach zdobył zaledwie dwa punkty (bilans bramkowy 1:11). Dodatkowo w tym roku Zagłębie zasiliło wielu zawodników, których prezentowana jakość pozostawiała wiele do życzenia. Jednym z nich był William Remy - autor kuriozalnego samobója w spotkaniu z Lechią Gdańsk. Klubu nie uratował także zaciąg piłkarzy z Ukrainy, którzy zostali zakontraktowani w lutym.

Zwolnionego Chackiewicza zastąpił Marek Saganowski, ale także nie zdołał odmienić fatalnie punktującego zespołu. Sosnowiczanie co prawda zremisowali pod jego wodzą z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza i Polonią Warszawa, ale przegrali z Górnikiem Łęczna, a w poniedziałkowy wieczór ze Stalą Rzeszów.

Jedynego gola na początku meczu zdobył Arsen Hrosu. Dla Ukraińca to pierwsze trafienie w tych rozgrywkach. 

To oznacza, że po 29 kolejkach mają na koncie 15 punktów. Do znajdującej się na ostatnim bezpiecznym miejscu Polonii Warszawa tracą... 15 oczek. Warszawianie rozegrali jeden mecz mniej. Nawet gdyby "Czarne Koszule" przegrały wszystkie spotkania do końca rozgrywek, a sosnowiczanie wygrali każdą z pięciu pozostałych do rozegrania gier, to w przypadku równego bilansu punktowego plasować się będą za Polonią. Wszystko przez gorszy bilans meczów bezpośrednich.

W praktyce oznacza to, że Zagłębiu w ostatnich meczach pozostaje gra o uratowanie resztek honoru. Szans na utrzymanie już nie ma.

- Tu celebryta kupił 0,74 proc. klubowych akcji i przejął władzę nad zespołem. Tu kapitan był wybierany w drodze losowania, a taktykę na mecz ustalali sami piłkarze. Tu trener kazał dziennikarzom podsyłać maile z pomysłami na następny mecz. Tu kibole wpadli na trening i kopniakami wskazali winnych. Nie ma w Polsce gorzej zarządzanego klubu niż zmierzające do II ligi Zagłębie Sosnowiec - tak ostatnie miesiące w klubie podsumowywał dziennikarz Sport.pl Dawid Szymczak. Trudno celniej opisać to, co działo się w Sosnowcu.

Zagłębie Sosnowiec 0:1 Stal Rzeszów (0:1)

Gol: Arsen Hrosu'4

Czy Zagłębie Sosnowiec wróci za rok do I ligi?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.