W zeszłym tygodniu przeanalizowaliśmy początek pracy Alberta Rude - z naszego porównania z kilkoma poprzednimi szkoleniowcami Wisły wynika, że nowy trener krakowskiej drużyny ze średnią 1,38 punktów na mecz zanotował start lepszy jedynie od Jerzego Brzęczka. Za to Radosław Sobolewski radził sobie lepiej od Hiszpana (choć nie bardzo dobrze) na początku swojej pracy z Wisłą oraz tuż przed odejściem.
Piątkowa wygrana Wisły ze Zniczem polepszyła ligową średnią trenera do 1,58 punktów na mecz. To wynik co najwyżej przeciętny. Obserwatora z zewnątrz może dziwić jednak w jak duże samozadowolenie popadli rządzący Wisłą w mediach społecznościowych. Odrobienie dwubramkowej straty i wygrana to oczywiście powód do radości, ale 13-krotny mistrz Polski miał w obecnym sezonie wywalczyć bez większych problemów awans do ekstraklasy, a nie do ostatnich minut bić się o trzy punkty z drużyną, której celem jest utrzymanie w I lidze. Na razie trener Albert Rude nie dał wielu powodów, żeby wierzyć w pierwszoligowy sukcesy Wisły.
To jednak nie szkodzi. Jak się okazuje, szkoleniowiec może spać spokojnie nawet w przypadku braku awansu do ekstraklasy. Prezes Jarosław Królewski zapowiedział to w odpowiedzi do jednego z kibiców, który domaga się zwolnienia Alberta Rude.
"Zapomnij. Nawet jeśli nie awansujemy w tym roku i będzie chciał tu pracować to #rudein. Dobrego weekendu. PS. No chyba, że mnie tu nie będzie" - napisał działacz.
To kolejny szkoleniowiec Wisły, który cieszy się dużym wsparciem rządzących. Podobnie było przecież z Radosławem Sobolewskim, którego Królewski wielokrotnie zapewniał o swoim wsparciu - i przecież prezes Wisły go nie zwolnił. Szkoleniowiec dostał dużo - zdaniem wielu zdecydowanie zbyt dużo - czasu na poprawę swoich wyników. Ostatecznie podał się do dymisji po przegranym meczu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza (1:2), ale wcale nie było pewne, że prezes Wisły zaakceptuje taką decyzję trenera.
Podobnie było z Jerzym Brzęczkiem. Można było mieć wątpliwości, czy były selekcjoner reprezentacji Polski powinien zostać w klubie po spadku z ekstraklasy, bo wygrał na tym poziomie tylko jeden mecz. Wisła zdecydowała się dać mu szansę w 1. lidze i szybko musiała się z tej decyzji wycofywać. Brzęczek zanotował dobry start na pierwszoligowych boiskach, ale po czterech wygranych z rzędu przyszedł kryzys. Jego drużyna przegrała pięć z kolejnych siedmiu meczów ligowych i po 12. serii gier zajmowała dopiero 9. miejsce.
Oczywiście jest za wcześnie, żeby stwierdzić, że Jarosław Królewski popełnił błąd, gdy - ponoć z pomocą sztucznej inteligencji - zatrudnił Alberta Rude. Szkoleniowiec może wciąż wywalczyć awans i w dodatku wygrać Puchar Polski - a już sama obecność Wisły w finale to ogromny sukces. Jednak słowa o tym, że trener może liczyć na pracę w Wiśle nawet w przypadku braku awansu, są po prostu nierozważne. W piłce wszystko przecież zależy od kontekstu. Jeśli Wisła odpadłaby np. w finale baraży po rzutach karnych, to pewnie dałoby się taką decyzję zrozumieć. Ale przecież równie dobrze może przegrać w półfinale 1:4 - to już zresztą widzieliśmy. Może do baraży w ogóle nie awansować. Może też przegrać wszystkie mecze do końca sezonu. Czy w każdym z tych przypadków Albert Rude mógłby liczyć na dalszą pracę w Wiśle? Tak trzeba rozumieć wpis Jarosława Królewskiego - no chyba, że już go w tym klubie nie będzie.