Sceny w polskiej I lidze. "Trup słał się gęsto". Godne Prima Aprillis [WIDEO]

Do kuriozalnych scen doszło w meczu 25. kolejki I ligi pomiędzy Motorem Lublin i GKS-em Tychy. W jednej akcji ucierpiało aż trzech zawodników, z czego Sebastian Rudol oberwał najbardziej. Nie dość, że podciął go Bartosz Śpiączka, to chwilę później zderzył się głową z kolejnym rozpędzonym rywalem, który nawet nie zauważył piłkarza Motoru. "Trup słał się gęsto" - ironizowali komentatorzy.

Kibice I ligi długo czekali na to hitowe spotkanie. Piąty w tabeli Motor Lublin podejmował na własnym stadionie trzeci GKS Tychy. Stawką meczu było miejsce na prowizorycznym podium, ponieważ oba zespoły dzielił zaledwie punkt. Do przerwy to gospodarze prowadzili 1:0 po dość nietypowym rozegraniu stałego fragmentu gry. Ostatecznie piłkę do siatki w 32. minucie wbił Sebastian Rudol. Obrońca był jednak bohaterem jeszcze jeden akcji i to dość kuriozalnej.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Komedia wpadek w I lidze. Sebastian Rudol dwukrotnie na deskach. Rywale nie mieli litości

Mowa o sytuacji, w której na murawę padło aż trzech piłkarzy, w tym właśnie Rudol. Piłkarz Motoru wyskoczył do dośrodkowania i odbił piłkę główką. Powstrzymać próbował go Bartosz Śpiączka, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że się poślizgnął. Dodatkowo podciął Rudola, który wpadł na niego po odbiciu futbolówki. To nie był jednak koniec tej akcji.

Obrońca Motoru próbował wstać. I choć mu się to udało, to kilka sekund później znów wylądował na murawie, ponieważ zderzył się z nim rozpędzony Julius Ertlthaler. Pomocnik nie patrzył przed siebie, a na piłkę, przez co dość mocno wpadł w Rudola. Na dodatek nieprzyjemnie zderzyli się głowami. - Patrząc na te obrazki, to tutaj naprawdę wszystko skończyło się bardzo szczęśliwie. Trup słał się gęsto, ale rannych nie będzie - mówił jeden z komentatorów Polsat Sport Extra. 

Finalnie zawodnicy byli w stanie kontynuować rywalizację i nie odnieśli poważnych obrażeń. Nie ulega wątpliwości, że była to jedna z najbardziej absurdalnych scen w polskiej piłce w tym sezonie. Wideo z tego zdarzenia szybko trafiło do sieci. "Muzyczka z 'Benny Hilla' do tego" - żartował jeden z internautów. 

W drugiej połowie gościom udało się doprowadzić do wyrównania. W 56. minucie drogę do siatki znalazł Mateusz Radecki. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.