Niebywałe, ile gwiazda TVN zapłaciła za akcje polskiego klubu. Jest konkretna kwota

Rafał Collins, przedsiębiorca i celebryta znany z programów TVN-u w połowie stycznia stał się współwłaścicielem Zagłębia Sosnowiec. Pozyskał wówczas skromne 0,74 procent udziałów w spółce, a mimo to przejął cały pion sportowy. Docelowo chce stanąć do przetargu i pozyskać pakiet większościowy. Już wiadomo od kogo i za ile kupił dotychczasowe akcje.

Rafał Collins jeszcze do niedawna znany był jako osobowość telewizyjna. Wraz z bratem Grzegorzem prowadził takie programy, jak "Odjazdowe bryki braci Collins", czy "Bracia Collins biorą się do roboty" emitowane na antenie TVN-u. Dziś 35-letni celebryta mocno zaangażował się w odbudowę Zagłębia Sosnowiec. Zajmuje się pionem sportowym, zatrudnił nowego trenera i dyrektora sportowego. A wszystko to, mając 0,74 procent akcji.

Zobacz wideo Trener Błachowicza zabrał nas na trening. „Lepiej nie trenujcie bez śniadania"

Za tyle pieniędzy Rafał Collins kupił akcje Zagłębia Sosnowiec. "Nie targowałem się"

Zarządzany przez miasto (to ono posiada większość udziałów) klub nie radzi sobie najlepiej. W tabeli I ligi zajmuje ostatnie 18. miejsce z zaledwie 12-punktowym dorobkiem. Już niedługo ma trafić w ręce prywatnego inwestora. Aby tak się stało, najpierw musi odbyć się oficjalny przetarg, w którym chce wystartować Collins. Do Zagłębia udało mu się jednak wejść wcześniej. Wiadomo, w jaki sposób.

Wszystko dzięki Dariuszowi Kozielskiemu, który jest właścicielem firmy Gosław Sport Center. To on sprzedał Collinsowi skromne udziały w spółce. W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" zdradził nawet, za ile. - Dostałem nieco ponad 5000 zł. Szczerze mówiąc, nie wiem, ile te akcje były naprawdę warte, bo na to ma wpływ bardzo dużo czynników. Padła propozycja na taką kwotę i ją przyjąłem. Spółka jest miejska, na pewno ma realne wyceny, więc się nie targowałem - ujawnił.

To on sprzedał udziały Collinsowi. Wyjaśnia dlaczego. "Pieniądze nie były najważniejsze"

Sam Collins przyznał w niedawnym wywiadzie, że nie planował takiego ruchu. Był to jednak jedyny sposób, aby już teraz zacząć działać w klubie. W pewnym sensie potwierdził to także Kozielski. - Prezydent (Sosnowca, Arkadiusz Chęciński - przyp. red.) zapytał, czy byłbym w stanie pomóc we wprowadzeniu do Zagłębia udziałowca, który docelowo chce wystartować w przetargu na miejskie akcje i przejąć większościowy pakiet. Te moje akcje miały mu pozwolić na podniesienie kapitału klubu i stanowiły szansę dla klubu. Uznałem, że to dobry plan, pieniądze nie były najważniejsze, chodziło o dobro Zagłębia, które leży mi na sercu. Podobało mi się, że miasto szuka rozwiązań mających uratować przed spadkiem - wyznał.

Kozielski był także pytany, jak ocenia dotychczasowe efekty przyjścia Rafała Collinsa do Zagłębia. - Niestety, sportowo nadal jest bardzo słabo. Prezes klubu też zresztą podkreśla, że trochę co innego było obiecywane, zwłaszcza transferowo. Nie wiem czemu nie wyszło - podsumował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.