Hit I ligi rozstrzygnęła jedna akcja. Zrobili gigantyczny krok do ekstraklasy! [WIDEO]

Arka Gdynia lepsza w meczu na szczycie I ligi! Żółto-niebiescy dzięki zwycięstwu 1:0 nad GKS-em Tychy mają aktualnie trzy punkty przewagi nad drugimi tyszanami. Jedynego gola w meczu zdobył Karol Czubak. Dla GKS-u to dopiero druga domowa porażka w tym sezonie. Wcześniej, w listopadzie, ulegli Lechii Gdańsk.

Arka Gdynia i GKS Tychy przed 22. kolejką I ligi zajmowały dwa pierwsze miejsca. Piłkarze Wojciecha Łobodzińskiego i Dariusza Banasika zgromadzili po 40 punktów. Spotkanie na stadionie w Tychach zapowiadało się więc niezwykle pasjonująco. Zwycięzca miał szansę odskoczyć reszcie stawki.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Arka Gdynia i GKS Tychy w pierwszej połowie miały swoje szanse. Żadnej nie wykorzystali

Spotkanie już od pierwszych chwil trzymało w napięciu. W czwartej minucie świetną okazję do wyjścia na prowadzenie miała Arka. Dawid Gojny świetnie zgrał do Kacpra Skóry, jednak ten uderzył w bramkarza. W kolejnej akcji odpowiedzieli tyszanie - Daniel Rumin uderzał jednak mocno niecelnie.

Dziesięć minut później bardzo dobrą okazję miał Janusz Gol. Doświadczony pomocnik uderzał dwukrotnie po zgraniu Kobackiego, jednak pierwszy strzał został odbity, a drugi skutecznie zablokowany przez defensywę gospodarzy. W 25. minucie groźnie uderzał Mateusz Radecki, jednak świetnie w bramce spisał się Paweł Lenarcik.

Przed przerwą zaczęła się klarować przewaga gości z Gdyni. W końcówce swoje szanse mieli m.in. Kacper Skóra czy Olaf Kobacki, jednak żadna z prób nie zakończyła się w siatce. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i obie ekipy schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.

Karol Czubak zrobił to, co do niego należało. Arka Gdynia z przewagą w lidze

Po zmianie stron aktywne były oba zespoły. Już sześć minut po powrocie na plac gry oglądaliśmy bramkę dla Arki. Olaf Kobacki wrzucił prosto na głowę Karola Czubaka, a 24-letni napastnik bez większych problemów umieścił piłkę w siatce i otworzył wynik meczu.

Kilka minut później wyrównać mógł Rumin, jednak jego strzał znów był mocno niecelny. Gospodarzom brakowało skuteczności. Mimo że konstruowali akcje, to niewiele z tego wynikało. W 89. minucie świetną okazję miał Śpiączka, jednak nieczysto uderzył w piłkę.

W doliczonym czasie gry doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym. Bartosz Śpiączka padł we własnej szesnastce, a gracze gospodarzy reklamowali rzut karny. Sędzia Damian Sylwestrzak po sygnale z VAR-u nie podyktował jednak stałego fragmentu. Ostatecznie do końca meczu wynik nie uległ zmianie, a Arka tym samym ma trzy punkty przewagi w tabeli nad drugimi tyszanami. Ci mogą po tej kolejce zostać wyprzedzeni przez Motor Lublin oraz Lechię Gdańsk.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.