Szopka w polskim klubie. Trener od razu wyrzucił piłkarza. "Jesteśmy frajerami"

Dariusz Marzec nie wytrzymał po kolejnej porażce Podbeskidzia Bielsko-Biała. Tym razem trener zareagował stanowczo i nie tylko skrytykował postawę zawodników, ale i wyciągnął konsekwencje wobec jednego z nich. Nie był zadowolony z wejścia pomocnika na murawę, który miał dać drużynie impuls do walki, a zamiast tego przyczynił się do porażki 1:2 z Odrą Opole. - Nie boję się nazwać tego sabotażem - grzmiał na pomeczowej konferencji.

Poprzedni sezon zakończył się dla Podbeskidzia Bielsko-Biała dość pozytywnie, bo drużyna zajęła siódme miejsce w I lidze. W trakcie kilku miesięcy doszło jednak do ogromnego spadku formy. Obecne rozgrywki są koszmarne. Po 20 kolejkach zespół zajmuje dopiero 17., a więc przedostatnią lokatę z dorobkiem 17 punktów. Szanse na zbliżenie się do bezpiecznej strefy ekipa Dariusza Marca miała w sobotę 24 lutego, kiedy to mierzyła się z Odrą Opole. Finalnie okazji nie wykorzystała, po czym szkoleniowiec zdecydował się na dość radykalny krok i surowo ukarał jednego z graczy, który wszedł na murawę w 81. minucie.

Zobacz wideo Probierz odpowiada na głośne słowa Lewandowskiego

Trener Podbeskidzia nie wytrzymał. Surowa kara dla piłkarza. "Sabotaż"

Już w 10. minucie Odra wyszła na prowadzenie po tym, jak rzut karny na bramkę zamienił Rafał Niziołek. 13 minut później opolska ekipa wpakowała się w poważne tarapaty. Czerwoną kartkę zobaczył Artur Pikk. Mimo to Podbeskidzie nie było w stanie zagrozić bramce rywali. Dopiero w 69. minucie wyrównał Jakub Kisiel, ale już po dwóch minutach Odrę na prowadzenie wyprowadził Adrian Purzycki. 

Szkoleniowiec Podbeskidzia robił, co mógł, by pobudzić drużynę do działania. Dokonał kilku zmian, ale z jednej był szczególnie niezadowolony. Mowa o Samuelu Nnoshirim, który wszedł za Marko Martinaga. Na pomeczowej konferencji prasowej Marzec nie gryzł się w język i ostro skomentował występ pomocnika. Poinformował też o decyzji podjętej względem zawodnika.

- Nie wszystkie przeprowadzone zmiany się udały. (...) Zmiany z Samuelem Nnoshirim nie boję się nazwać sabotażem. To, co on zrobił, wchodząc na boisko... W tej chwili przesunąłem go do drugiej drużyny. Nie będę czegoś takiego tolerował, że zawodnicy, którzy wchodzącą, zamiast dać impuls, tak jak Kisiel i pomóc zespołowi, grają w drugą stronę, z przeciwnikiem. Nie ma na to miejsca - grzmiał. 

Nigeryjczyk trafił do klubu z Bielska-Białej w październiku 2023 roku, ale jak dotąd nie miał zbyt wielu okazji do gry. Wystąpił w zaledwie sześciu spotkaniach, spędzając na murawie nieco ponad 300 minut. Nie udało mu się jednak zdobyć bramki. Zgodnie z decyzją szkoleniowca teraz ofensywny pomocnik zagra w rezerwach Podbeskidzia. 

Mocne słowa Marca o postawie piłkarzy. "Frajerzy"

Marzec nie był krytyczny tylko wobec Nnoshiriego. Był zawiedziony postawą całego zespołu, choć nie ukarał już żadnego zawodnika. Wskazał też na główny problem drużyny. - Powiedzieć, że jesteśmy frajerami, to tak, jakbyśmy nic nie mówili. (...) Nie ma odpowiedzialności u niektórych zawodników i to się ciągnie już od jesieni - podkreślał. 

Ostatnie miesiące są trudne dla ekipy z Bielska-Białej. Nie dość, że rozczarowuje na murawie, to jeszcze mierzy się z ogromnymi problemami finansowymi. Jak przekazał portal bielsko.biala.pl, drużyna ma ponad 6,2 mln złotych długu i ratowała swoją pozycję pożyczkami by "spłacać najpilniejsze zobowiązania". Mimo to klub przeprowadził transfer zimą i sprowadził Mateja Senicia ze Zrinjskiego Mostar.

Kolejne spotkanie Podbeskidzie rozegra już w środę 28 lutego. Jego rywalem będzie Motor Lublin. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.