Pierwsza liga ma nowego lidera. Gwizdy wściekłych kibiców Wisły Kraków [WIDEO]

Choć Wisła Kraków nieco lepiej weszła w mecz z GKS-em Tychy, to po kilkunastu minutach ich zapał został stłumiony golem dla tyszan. Od 21. minuty przy Reymonta Biała Gwiazda nie istniała, a na trybunach pojawiły się zasłużone gwizdy. Zespół z Krakowa przegrał pierwszy domowy mecz w tym roku, a GKS Tychy wrócił na pierwsze miejsce na zapleczu ekstraklasy.

Za GKS-em Tychy prawdziwy maraton. W ciągu ostatnich sześciu dni piłkarze Dariusza Banasika rozegrali dwa spotkania w pierwszoligowych rozgrywkach, a w piątek wieczorem czekał ich hit przeciwko Wiśle Kraków. Początek rundy dla tyszan był tylko częściowo udany - choć wygrali oni z Odrą Opole (2:0), to przegrali też z Górnikiem Łęczna (0:2). Z kolei Wisła na inaugurację wygrała ze Stalą Rzeszów 2:1 po golu w samej końcówce meczu.

Zobacz wideo Brzęczek nie krył wzruszenia. "Było wiele trudnych momentów, Kuba to udźwignął"

GKS Tychy szybko wyszedł na prowadzenie. Wisła Kraków była niemal bezradna

Pierwsze minuty piątkowego starcia były dość wyrównane. Najpierw dobrą okazję miała Wisła po wrzutce Villara, a chwilę później po akcji Połapa na prowadzenie mogli wyjść goście. Później optyczną przewagę miała Wisła, która w pewnym momencie miała nawet 70-procent posiadania piłki. 

Gra z piłką nie przełożyła się jednak na gola dla Wisły. A w 19. minucie Biała Gwiazda po fatalnej stracie Nendicia miała wręcz stuprocentową sytuację. Villar strzelił jednak prosto w Kikolskiego. Niewykorzystane okazje lubią się mścić. Dwie minuty później to tyszanie prowadzili 1:0. Świetne zagranie Wojtuszka wykorzystał głową Julius Ertlthaler, który nie był na spalonym.

Po straconej bramce z Wisły wyraźnie zeszło powietrze. Gospodarze wyglądali na boisku coraz gorzej, co poskutkowało sporymi gwiazdami na trybunach przy Reymonta oraz okrzykami "Wisła grać, k...a mać". Do końca pierwszej połowy Biała Gwiazda nie tylko nie stworzyła okazji bramkowej, ale mogła przegrywać znacznie wyżej. W 34. minucie zespół przed utratą drugiej bramki uratował Raton. GKS napędzał się każdą kolejną akcją.

GKS Tychy wraca na tron. Wisła nie zdołała wyrównać

Po zmianie stron bardzo szybko mogło być 2:0. W 48. minucie świetną okazję miał Wojtuszek, jednak znów Raton był skuteczniejszy. Z kolei w 52. minucie to Wisła mogła doprowadzić do remisu. Najpierw z przewrotki próbował Colley, a chwilę później obok bramki uderzył Roman. Na tablicy wyników było więc wciąż 1:0 dla zespołu z Tych.

W kolejnych minutach GKS konsekwentnie się bronił, a Wisła nie stwarzała sytuacji. Bramkarz GKS-u Tychy był bezrobotny. Do czasu. W 85. minucie popisał się dwiema pięknymi interwencjami. Najpierw strzelał Rodado, potem Uryga, jednak w obu sytuacjach lepszy był Kikolski.

W tabeli GKS Tychy wrócił na pierwsze miejsce. Po 21 kolejkach zespół Dariusza Banasika ma na koncie 40 punktów. Z kolei Wisła z dorobkiem 34 punktów jest czwarta.

Wisła Kraków - GKS Tychy 0:1 (0:1)

Gol: 21' Julius Ertlthaler

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.