Wisła Kraków pokazała, że niemożliwe nie istnieje. Niebywały zwrot akcji [WIDEO]

Szaloną końcówkę meczu obejrzeli kibice w meczu Stal Rzeszów - Wisła Kraków w 20. kolejce I ligi. O zwycięstwie gości 2:1 zdecydowała bramka w siódmej minucie doliczonego czasu gry, ponieważ chwilę wcześniej gospodarze w fatalnych okolicznościach zmarnowali rzut karny. Wisła z nowym trenerem na ławce awansowała na czwartą lokatę w ligowej tabeli.

Dla obu drużyn było to pierwsze starcie ligowe po zimowej przerwie. Stal w trakcie przygotowań przegrała trzy sparingi z sześciu sparingów, a w Wiśle doszło do poważnych zmian. Nowym trenerem krakowskiego zespołu został Albert Rude, pod którego wodzą zespół nie przegrał żadnego z pięciu sparingów, notując trzy zwycięstwa. Przed pierwszym gwizdkiem to ekipa gości była faworytem. 

Zobacz wideo Dograliśmy w studiu walkę o pas KSW. Uścisk ręki prezesa

Wisła Kraków wygrywa rzutem na taśmę. Zmarnowany karny zemścił się na Stali Rzeszów

Jeszcze przed meczem w mediach pojawiły się informacje o przybyciu około dwustu sympatyków Wisły Kraków na Stadion Miejski w Rzeszowie. Fani pozostawali poza obiektem, gdzie pilnowała ich policja, ponieważ nie zostali wpuszczeni na sektor gości.

Z kolei piłkarze Wisły od początku meczu starali się kontrolować grę, częściej byli w posiadaniu piłki, ale nie oddawali wielu groźnych strzałów. Z kolei Stal czekała na swoją szansę i otrzymała ją w 28. minucie gry. Wypożyczony ze Śląska Wrocław Adrian Bukowski w środku pola wyczekał Marca Carbo, który popełnił błąd i odebrał mu piłkę. Pomocnik pomknął na bramkę Wisły i mocnym strzałem po ziemi z 16. metra zaskoczył Alvaro Ratona. Piłka minęła kiepsko reagującego bramkarza i wpadła do siatki, gospodarze prowadzili 1:0. 

Wisła za wszelką cenę chciała wyrównać przed przerwą i dopięła swego w 43. minucie gry po rzucie rożnym i ogromny zamieszaniu w polu karnym rywali. Obrońcy zablokowali strzał Josepha Colleya, a następnie piłka trafiła pod nogi Angela Rodado. Hiszpan uderzył na bramkę, a defensorzy wybili piłkę już zza linii bramkowej, ale sędzia nie używał gwizdka. Dla pewności mocnym strzałem wątpliwości nie pozostawił Marc Carbo, ale finalnie gol został zapisany na konto Rodado i do przerwy tablica wyników pokazywała 1:1. 

Po zmianie stron oba zespoły próbowały atakować, ale nie były wystarczająco konkretne pod bramkami przeciwników. Stal próbowała z kontrataku, a Wisła nieszczególnie sprawdzała się w ataku pozycyjnym. Świetnie sytuacje mieli Dawid Szot, który w 73. minucie uderzył kilkanaście centymetrów obok bramki oraz Goku, którego uderzenie z 81. minuty zostało zablokowane przez obrońcę w ostatniej chwili.

Kluczowa dla losów spotkania okazać się mogła sytuacja z samej końcówki. Bukowski w polu karnym został kopnięty przez Carbo, a po prawie pięciominutowej analizie VAR sędzia Daniel Stefański wskazał na rzut karny. Piłkę na 11. metrze ustawił Krzysztof Danielewicz i nie trafił nawet w bramkę. To zemściło się na gospodarzach w szóstej minucie doliczonego czasu gry. 

Dośrodkowanie w pole karne z rzutu wolnego posłał Dejvi Bregu, głową piłkę przedłużył Alan Uryga, a uderzał Eneko Satrustegi i zapewnił Wiśle wygraną 2:1 oraz awans na czwarte miejsce w ligowej tabeli. Stal pozostała na 12. lokacie. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.