Iwo Kaczmarski w ekstraklasie zadebiutował już w wieku 16 lat, zaliczając cztery występy w końcówce sezonu 2019/20 w barwach Korony Kielce, której jest wychowankiem. Korona w tych samych rozgrywkach spadła do I ligi, a nastolatek zaczął regularnie grywać na zapleczu ekstraklasy. Po rundzie zgłosił się po niego mający znacznie większe aspiracje Raków Częstochowa, ale po tym transferze niewiele w karierze młodzieżowego reprezentanta Polski szło po jego myśli.
W Rakowie prowadzonym przez Marka Papszuna Iwo Kaczmarski nawet nie zaistniał. Przez rok zaliczył zagrał tylko w trzech meczach ekstraklasy i jednym Pucharu Polski. Wobec tego młodzian zdecydował się na ryzykowny ruch w postaci transferu do włoskiego Empoli.
I choć Kaczmarski grał regularnie w zespole młodzieżowym włoskiego klubu (52 mecze, 2 gole i 5 asyst), to przez dwa lata nawet nie zbliżył się do gry w Serie A, podczas gdy np. jego rówieśnik Kacper Urbański jest już etatowym piłkarzem Bolonii, klubu silniejszego od Empoli.
Iwo Kaczmarski z kolei musi sobie szukać szczęścia gdzie indziej. I te poszukiwania poprowadziły go do pierwszoligowej Miedzi Legnica. W środę klub z Dolnego Śląska poinformował o półtorarocznym wypożyczeniu 19-letniego środkowego pomocnika z Empoli z zagwarantowaną opcją wykupu.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie, młodzieżowy reprezentant Polski po pół roku gry na zapleczu ekstraklasy będzie mógł ponownie występować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Miedź Legnica jest bowiem jednym z zespołów walczących o awans do ekstraklasy. Mimo ósmego miejsca w tabeli, "Miedzianka" traci tylko trzy punkty do strefy barażowej oraz sześć do pierwszych dwóch lokat. Co więcej, klub z Legnicy ma do rozegrania także jeden mecz zaległy.
Miedź Legnica rundę wiosenną pierwszej ligi rozpocznie 16 lutego, gdy zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Łęczna.