W piątek rundę rewanżową rozpoczęła nie tylko ekstraklasa, ale też I liga. Rywalizacja w 2023 roku wchodzi w decydującą fazę - przerwa zimowa rozpocznie się już za tydzień. Na początek 18. kolejki odbyły się mecze GKS-u Tychy z Polonią Warszawa oraz Zagłębia Sosnowiec z Motorem Lublin.
Tuż po godzinie 18:00 wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego na stadionie w Tychach. Przed piątkowym starciem GKS plasował się w tabeli na piątym miejscu i był zdecydowanym faworytem starcia z drużyną ze stolicy, która zajmowała 14. lokatę. Spotkanie od początku przebiegało pod dyktando gospodarzy, a kwintesencją ich przewagi był gol z 37. minuty. Tutaj była jednak spora zasługa bramkarza "Czarnych Koszul", który popełnił koszmarny błąd i sprawił, że Mateusz Radecki nie miał problemu z trafieniem do siatki. Jakubowi Lemanowiczowi piłka wyślizgnęła się z rękawic i spadła prosto pod nogi zawodnika tyszan.
Jak się później okazało, bramka Radeckiego była jedynym golem tego wieczoru na stadionie w Tychach. Gospodarze po raz kolejny u siebie nie przegrali i awansowali na pozycję wicelidera. W trwających rozgrywkach na własnym obiekcie przegrali tylko na początku listopada z Lechią Gdańsk i zbudowali prawdziwą twierdzę.
Gol: 37' Mateusz Radecki
W drugim piątkowym starciu Zagłębie Sosnowiec podejmowało u siebie Motor Lublin. Śląski zespół ostatnie zwycięstwo ligowe zanotował we wrześniu i chciał z pewnością powalczyć o przełamanie tej niekorzystnej serii. Zadanie nie należało jednak do najłatwiejszych - naprzeciwko nich stanął zespół będący w czołówce.
Sosnowiczanie bardzo szybko stracili bramkę i byli w nie najlepszej sytuacji. W 11. minucie arbiter podyktował rzut karny dla Motoru po faulu na Śpiewaku. Piotr Ceglarz nie pomylił się i pewnie wykorzystał jedenastkę. Jakby tego było mało, siedem minut później Marcel Ziemann obejrzał drugą żółtą kartkę i gospodarze przez ponad 70 minut musiał grać w osłabieniu.
Tuż po zmianie stron drużyna Goncalo Feio podwyższyła wynik na 2:0 i stało się jasne, że gospodarzom będzie niezwykle ciężko ugrać choćby punkt. Autorem drugiego trafienia w spotkaniu był Kacper Śpiewak. W 63. minucie Scalet podwyższył na 3:0 i stało się jasne, kto wygra ten mecz. W doliczonym czasie gry zespół z Lublina ustalił wynik na 4:0 po trafieniu Sebastiana Rudola. Dla lublinian był to prawdziwy festiwal strzelecki, a dla gospodarzy kolejna bardzo wysoka porażka.
Zagłębie Sosnowiec - Motor Lublin 0:4 (0:1)
Gole: 11; Piotr Ceglarz, 50' Kacper Śpiewak, 63' Mathieu Scalet, 90' Sebastian Rudol