Wybuch radości Wisły Kraków w ostatniej minucie. Nagle szok [WIDEO]

W 17. kolejce I ligi Termalica Bruk-Bet Nieciecza na własnym stadionie zmierzyła się z Wisłą Kraków. Gospodarze przez cały listopad nie zdołali wygrać ligowego spotkania, przez co apetyt na zwycięstwo był ogromny. W trakcie spotkania piłkarze zmagali się z potężnymi opadami śniegu, na którym ślizgała się piłka. Mecz zakończył się zwycięstwem drużyny z Niecieczy 2:1, mimo że to Wisła obejmowała prowadzenie.

Sobota 28 października - dokładnie wtedy Termalica Bruk-Bet Nieciecza wygrała ostatni mecz w I lidze. Wówczas drużyna prowadzona przez Mariusza Lewandowskiego pokonała u siebie Górnika Łęczna aż 3:0. Później zespół z Niecieczy wpadł w mały kryzys, przegrywając zarówno w lidze, jak i w Pucharze Polski. Za to Wisła Kraków gra w kratkę, jednak tydzień temu pokonała 3:2 GKS Katowice, a ostatnią porażkę w lidze drużyna z Małopolski poniosła pod koniec października. Tym razem to jednak Termalica okazała się lepsza.

Zobacz wideo Co za słowa Piotra Zielińskiego! "Spełnienie dziecięcych marzeń"

Piłkarze obu drużyn wyszli na boisko w piątek 1 grudnia o 20:30. Zaraz po pierwszym gwizdku z nieba zaczęły spadać ogromne płaty śniegu, które znacząco utrudniały rywalizację. - Śnieg bardzo uprzykrza życie piłkarzom obu drużyn - mówił komentator Polsatu Sport. W 12. minucie ciekawym strzałem zza pola karnego popisał się Adam Radwański, jednak piłka po jego uderzeniu przeszła obok słupka. Nieskuteczność Termalici w 28. minucie wykorzystała Wisła Kraków. Wtedy to sędzia podyktował dla drużyny Radosława Sobolewskiego rzut karny, który wykorzystał Szymon Sobczak. Napastnik gości bardzo mocno uderzył futbolówkę, nie dając szans bramkarzowi.

Na stadionie w Niecieczy rozpadało się na dobre, jednak gospodarze od razu po utracie bramki próbowali doprowadzić do wyrównania. Ta sztuka udała się w 35 minucie. Celne dośrodkowanie zostało przedłużone głową przez jednego z piłkarzy Termalici, po czym piłka trafiła pod nogi Lukasa Spendlhofera. Austriak wykazał się przytomnością umysłu, umiejętnie pokonując golkipera Wisły z bliskiej odległości.

Zaledwie dziewięć minut później zespół Lewandowskiego trafił na 2:1. Kolejny raz zbawienna okazała się precyzyjna wrzutka. Bramka była okazała, ponieważ Florin Purece bez przyjęcia oddał strzał, z którym nie poradził sobie Alvaro Raton. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Podczas przerwy pracownicy stadiony zdołali nieco odśnieżyć murawę, na której leżało mnóstwo śniegu. Wykorzystali do tego dużą plandekę z logiem I ligi, dzięki czemu po przerwie na boisku widać było już zdecydowanie więcej zielonych fragmentów, a opady nieco się zmniejszyły.

Zawodnicy krakowskiej Wisły od początku drugiej połowy próbowali wrócić do meczu. Częściej utrzymywali się przy piłce i stworzyli aż X sytuacji bramkowych. Jednocześnie zostawiali mnóstwo wolnych przestrzeni na swojej połowie, co wykorzystywali piłkarze z Niecieczy. Termalica przeprowadzała składne kontrataki, a  wspomniany Radwański wciąż próbował ciekawych strzałów z dalszej odległości. W 86. minucie świetną okazję w zespole gospodarzy zmarnował 20-letni Jakub Branecki, który w całym meczu miał niejedną sytuację do zdobycia bramki. 

Najwięcej emocji było jednak w ostatniej akcji meczu. Angel Baena Perez umieścił piłkę w siatce, a piłkarze Wisły już cieszyli się z wyszarpanego remisu. Kilkanaście sekund później sędzia sprawdził całą akcję na monitorze VAR i anulował gola ze względu na wcześniejsze zagranie ręką.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1.Dzięki temu gospodarze zaliczyli pierwsze zwycięstwo ligowe od października, a goście ponieśli pierwszą porażkę od tego samego miesiąca.

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Wisła Kraków 2:1

Bramki: 28' Szymon Sobczak, 35' Lukas Spendlhofer, Florin Purece

Więcej o:
Copyright © Agora SA