Oto najbardziej szalony mecz w polskich ligach. Gole w 99. i 103. min odwróciły wynik

98. minuta i przegrywasz 1:2. Czy da się odwrócić wyniki w takim spotkaniu? Dowód na to, że jest to możliwe dali piłkarze GKS-Tychy w meczu 16. kolejki I ligi. W ostatnich pięciu minutach działy się rzeczy tak niespotykane, że mecz pomiędzy GKS a Bruk-Bet Termaliką może kandydować do najbardziej szalonego w polskich ligach w tym roku.

Koniec rundy jesiennej I ligi zbliża się wielkimi krokami. W weekend doszło do kilku ważnych rozstrzygnięć dla czołówki. Na pierwszym miejscu w tabeli umocniła się Arka Gdynia, która wygrała 1:0 z Lechią Gdańsk. Fatalną passę przerwała Odra Opole, zwyciężając 3:0 z Polonią Warszawą. W poniedziałek został dograny ostatni mecz 16. kolejki I ligi, w którym GKS Tychy mierzył się z Bruk-Bet Termalicą Niecieczą. W przypadku wygranej ci pierwsi zmniejszyliby stratę do drugiego miejsca do zaledwie dwóch punktów. 

Zobacz wideo Michał Probierz wykorzystał pomidora. Ależ pewność siebie!

I liga. GKS Tychy wygrał z Bruk-Bet Termalicą. Totalne szaleństwo w końcówce

GKS był faworytem tego spotkania. Zespół Banasika u siebie gra dobrze. Z siedmiu domowych meczów przegrał tylko raz (1:3 z Lechią Gdańsk). Przez długi czas wskazywało, że dopisze także kolejną porażkę, bo Bruk-Bert Termalica prowadziła do przerwy już 2:0 po dwóch trafieniach z rzutu karnego Wiktora Biedrzyckiego. 

Banasik w przerwie wprowadził dwóch piłkarzy, a gra GKS-u Tychy zaczęła wyglądać dużo lepiej. W 61. minucie trafił Rumin, który wykorzystał fatalny błąd obrońców Bruk-Bet. Jeden z nich chciał podać do kolegi z zespołu, ale zrobił to za lekko, wykładając piłkę pod nogi Rumina. Ten wykorzystał brak zorganizowania defensywy rywali, popędził na bramkę rywali i pewnie trafił do siatki. GKS naciskał coraz bardziej, ale wyrównać nie mógł. 

Do niewiarygodnej sytuacji doszło w końcówce spotkania. Sędzia doliczył aż osiem minut. W 96. minucie tyszanie zdecydowali się na wrzutkę "rozpaczy". Piłka odbiła się od ręki jednego z obrońców rywali. Sędzia początkowo nie odgwizdał rzutu karnego, ale po konsultacji VAR podyktował karnego, którego wykorzystał Wiktor Żytek w 98. minucie. W 103. minucie GKS wykonywał rzut wolny z okolic własnej połowy. Przemysła Mystkowski dośrodkował piłkę w okolice pola bramkowego, a piłkę do siatki skierował Bartosz Śpiączka. Strzał głową - specjalność Śpiączki - był idealny, Loska nie miał szans, by go obronić. 

Dzięki zwycięstwu GKS Tychy awansował na trzecie miejsce w tabeli. Z dorobkiem 28 punktów traci zaledwie dwa do drugiej Odry Opole. Bruk-Bet Termalica jest 11. i ma 20 punktów. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA