ŁKS jedną nogą w Ekstraklasie. Dramatyczna końcówka

ŁKS Łódź może powoli witać się z Ekstraklasą. Piłkarze Kazimierza Moskala pokonali u siebie Resovię Rzeszów 2:1. Lider I ligi potrzebuje już tylko punktu do bezpośredniego awansu. O cennym zwycięstwie zadecydowały dwa gole Pirulo, choć mało brakowało, by w końcówce wygrana uciekła.

ŁKS już teraz mógłby świętować powrót do Ekstraklasy, gdyby nie zeszłotygodniowa wpadka z Sandecją Nowy Sącz. Po niedzielnym zwycięstwie u siebie nad Resovią przepustkę może już mu odebrać tylko kataklizm. Zespół Kazimierza Moskala powiększył przewagę nad drugim Ruchem do trzech i nad trzecią Wisłą Kraków do pięciu punktów. Na dwie kolejki przed końcem do bezpośredniego awansu potrzebuje zaledwie punktu.

Zobacz wideo Dlaczego Polacy kochają freak fighty? "To jest zajeb***"

Bramkarz Resovii robił, co mógł, ale ŁKS napierał za mocno. Lider I ligi za mocny

Piłkarze ŁKS-u całkowicie zdominowali pierwsze 45 minut, ale aż razili nieskutecznością. Mnóstwo pracy miał bramkarz Resovii Branislav Pindroch i przez długi czas wykonywał ją bez zarzutów. W 18. minucie cudem zatrzymał atak gospodarzy. Najpierw idealnie wybronił strzał z bliskiej odległości Janczukowicza, a potem kuriozalne pudło przy dobitce zaliczył Szeliga. Posłał piłkę niemalże wzdłuż linii bramkowej. Chwilę później Janczukowicz znów stanął sam na sam z Pindrochem i znów tę walkę przegrał, trafiając wprost w niego.

Dopiero po pół godziny gry łodzianie zdołali pokonać Słowaka, choć z ogromną pomocą obrońców Resovii. Kanach zanotował bowiem fatalną stratę piłki tuż przed własną bramką. Przejął ją Janczukowicz i podał do Pirulo. Hiszpan przebiegł z nią kilka metrów i huknął po ziemi. Pindroch miał piłkę na rękawicy, ale strzał okazał się zbyt mocny i ŁKS wyszedł na 1:0.

Emocje w końcówce, ale dwa gole Pirulo zdecydowały. ŁKS już prawie w Ekstraklasie

Jeszcze przed przerwą Pirulo mógł skompletować dublet. Znakomitym prostopadłym podaniem obsłużył go Trąbka, ale za chwilę znów na wysokości zadania stanął Pindroch.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Po zmianie stron ŁKS nadal przeważał, ale klarownych sytuacji stwarzał sobie nieco mniej. Mimo to potrafił jeszcze raz zdobyć bramkę. Ponownie pod własną szesnastką pogubili się rzeszowianie. Stracili piłkę, a ŁKS zabawił się składną grą z klepki na małej przestrzeni. Dankowski podał do Trąbki, ten do Mokrzyckiego, który widowiskowo piętką odegrał do Pirulo. 31-letni napastnik ruszył z nią pod końcową linię i oddał strzał z ostrego kąta. Futbolówka odbiła się od nogi Karola Chuchry i zaskoczyła Pindrocha. Wpadła wprost pod poprzeczkę.

ŁKS mógł więc uspokoić grę. Bezskutecznie próbował jeszcze podwyższyć strzałami z dystansu. Tymczasem w końcówce obudziła się Resovia. W 87. minucie piłkę w pole karne posłał Kałahur, bramkarz ŁKS-u Alexander Bobek zaliczył pusty przelot i do pustej bramki potężnie, bez przyjęcia wbił ją Bruno Garcia.

Końcówka zrobiła się ciekawa, bo Resovia ruszyła za ciosem. ŁKS bronił się na własnej połowie, ale dowiózł zwycięstwo do końca. Tuż przed ostatnim gwizdkiem czerwoną kartkę zobaczył jeszcze strzelec honorowej bramki - Brunu Garcia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.