Wisła Kraków, Ruch, ŁKS i... klub z 12-tysięcznego miasta. Anomalia, fenomen

Mówisz Puszcza, myślisz Niepołomice. Mówisz Niepołomice, myślisz Puszcza. Na zapleczu elity szósty kolejny sezon rozpoczyna z pozoru kameralna drużyna co rok bijąca się o utrzymanie. Klub i miasto biją w jednym rytmie. Czujemy pulsujące trybuny, których nie powstydziłaby się niejedna drużyna ekstraklasy. A od strony sportowej widzimy - w polskim futbolu już niemal mityczny, ale w Puszczy realny - długofalowy plan, na którego czele stoi trener pracujący od 2015 r. Anomalia.

Szkoleniowcem Puszczy jest Tomasz Tułacz, który przed niedawnym ligowym meczem z Termalicą został uhonorowany pamiątkową koszulką z napisem "trener stulecia". Za sobą ma 2500 dni pracy w klubie i nie ma zamiaru się zatrzymywać - właśnie rozpoczął ósmy sezon w roli trenera.

Zobacz wideo Kibice na dachach magazynów i domów, Boniek na balkoniku. Tak Widzew wstawał po upadku

Pochodzi z Mielca i Stal prowadził dwukrotnie. Epizodycznie. W 2006 r. i przez ponad rok w latach 2011-2012. Później pracował rok w Resovii i tyle samo w Siarce Tarnobrzeg. Ale dom znalazł, gdy podpisał umowę z Puszczą. W pierwszym sezonie, 2015/16, zajął solidne, siódme miejsce w II lidze. Ale rok później Puszcza wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy, tuż za plecami Rakowa Częstochowa.

Tomasz Tułacz – mielczanin z krwi i kości, ale jakby człowiek stąd

- Niepołomice to nieduże (12 tys. ludzi), ale bardzo urokliwe miasto. Klub jest mocno z nim powiązany, bo dzięki niemu, dzięki wsparciu osób zarządzających, jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – mówi Sport.pl Tomasz Tułacz.

Gol Kamila DankowskiegoPrzepiękny gol w I lidze. "Spadający liść" w stylu Cristiano Ronaldo [WIDEO]

- Puszcza jest takim klubem, który daje szansę rozwoju i promocji. Nie jest ostatnim stopniem w karierze. Często trafiają do nas piłkarze po zakrętach. Odbudowują się i idą wyżej – mówi szkoleniowiec Puszczy. – Ale najważniejszy jest dla nas wynik sportowy. Pierwsza liga to wizytówka miasta i tego się trzymamy.

Po meczu na rynek

Stadion jest kameralny. Niewiele ponad dwa tysiące miejsc. Jedna długa trybuna wzdłuż linii bocznej naprzeciwko ławek rezerwowych i obok niej dostawiona mniejsza. Niżej stanowisko gastronomiczne. Dalej bębny i rosnące nad nimi krzesełka dopingujących fanów, wśród których nie zabrakło wymalowanych w klubowe barwy dzieci.

W okolicach 30 minuty sierpniowego meczu z Termaliką w górę poleciały balony przypięte do krzesełek. Druga trybuna dołączyła się do śpiewających i bijących w bębny. Tak rodzą się historie. - Drodzy Państwo, na dzisiejszym meczu zgromadzonych jest 1250 widzów – wybrzmiały słowa spikera w drugiej połowie.

Jedna dziesiąta miejscowości zgromadzona na stadionie ukochanej drużyny. Wśród widzów radni i honorowi goście. Trybuna dla przyjezdnych i kilka rzędów krzesełek dla dzieciaków ze szkółki. Każdy z koszulką i nazwiskiem idola na plecach.

Puszcza walczyła dzielnie, w drugiej połowie trochę odpuszczając. Mimo że gospodarze ograniczyli się tylko do obrony, to doping na trybunach ani na moment nie ustał. Po końcowym gwizdku wszyscy poszli w jednym kierunku – na rynek w Niepołomicach. W dobrych nastrojach z poczuciem miło spędzonego czasu. Słychać przesuwanie krzeseł w restauracjach i kawiarniach. Rozbrzmiewają rozmowy o meczu. W tłumie nie brakuje klubowych szalików i koszulek. Bezbramkowy remis nikogo nie zmartwił.

"Nie ma drugiego takiego klubu"

Zawodnicy, którzy trafiają do Niepołomic, mają świadomość, że dobra gra w Puszczy jest trampoliną do ekstraklasy. Tego lata pierwszoligowy klub dostarczył elicie trzech piłkarzy: Zagłębie Lubin zasilił ofensywny pomocnik Szymon Kobusiński, do Warty dołączył doświadczony środkowy obrońca Kamil Kościelny, a do Radomiaka przyszedł bramkarz Gabriel Kobylak. – Kibicujemy chłopakom. Mamy świetny kontakt. To mnie cieszy. Chcemy rozwijać klub, ale także dawać szansę rozwoju piłkarzom – dodaje Tułacz.

W drużynie nie brakuje weteranów. Są Rafał Boguski, Michał Koj czy Jakub Bartosz. Są oni wspomagani przez młodych i ambitnych, którzy pobyt w Puszczy traktują jako ważny przystanek w karierze. Taką drogę przed laty przeszli Michał Rakoczy, Karol Knap, Karol Niemczycki, Maciej Domański, Krzysztof Drzazga, Dawid Abramowicz.

- Mamy ogromną satysfakcję, że wdrażamy ten pomysł. Ta filozofia się sprawdza. Realizujemy cel sportowy, rozwijamy zawodników młodych, a także tych którzy mieli problemy z formą, a dziś wielu z nich gra na najwyższym szczeblu i pobyt w Puszczy odbierają bardzo przyjemnie.

W Polsce wyrwali mu dredy i kazali miesiącami mieszkać w szatni. Emile wytrzymałW Polsce wyrwali mu dredy i kazali miesiącami mieszkać w szatni. Emile wytrzymał

- Niemczycki, Kobylak, a teraz Kewin Komar, rocznik 2003 – wylicza Tomasz Tułacz. – Nie jest tajemnicą, że odkąd jestem w Niepołomicach, stawiamy na młodzieżowca między słupkami. Myślę, że nie ma drugiego takiego klubu, który przez tyle lat stawia tylko i wyłącznie na młodzieżowca w bramce. Komar ma do rywalizacji również nastolatków. Ponosimy też konsekwencje tego pomysłu, bo wiadomo, że na tej pozycji liczy się doświadczenie. Nastoletni bramkarze nie potrafią jeszcze płynnie otwierać gry. Ale w związku z tym upraszczamy nasz sposób grania.

Puszcza-TermalicaPuszcza-Termalica Piotr Rzepecki

"My, jako Polacy, pielęgnujemy złe informacje"

Siedem lat pracy. I nie zapowiada się, by licznik miał się zatrzymać. W tym czasie Legię prowadziło jedenastu szkoleniowców. Lecha – dwunastu.

Jaka jest recepta na udany związek między trenerem a klubem? Tomasz Tułacz wskazuje na zaufanie. Po prostu. – Większość trenerów nie czuje zaufania po stronie zarządu czy władz klubu. – tłumaczy.

– Osoby decyzyjne tracą cierpliwość. Nie ma drużyny, która tylko wygrywa. I to nie jest tak, że wygrywa tylko trener. Trzeba patrzeć szerzej i konstruktywnie ocenić gdzie w przypadku niepowodzeń leży problem. I jak można go rozwiązać. Nie szukać głównego winowajcy, którego przeważnie znajduje się w trenerze. Szybkie zwolnienia to często pokłosie pewnych ruchów, które nie gwarantują stabilizacji i wyników. My, jako Polacy, jesteśmy takim narodem, który pielęgnuje złe informacje. Wręcz ich szukamy i one nas nakręcają. Wolimy dużo więcej mówić o tym co złe, niż o tym, co dobre.

Pod względem ciągłości pracy Puszcza to wzór. Nikt nie stawia przed drużyną zbyt wygórowanych celów. Nikt nie odlatuje w kosmos przed sezonem. – Mamy swój pomysł, jak ma funkcjonować klub. Oczywiście, co innego jest pracować w klubie, gdzie kadra jest stabilna, gdzie cały czas dodawana jest jednostka podnosząca jakość sportową. Co innego w drużynie, gdzie co roku odchodzą najlepsi zawodnicy. Ciężej jest wdrożyć pomysł na grę, bo częste zmiany kadrowe nie pomagają – wyznaje szkoleniowiec. – Od trenera oczekuje się realizacji celów. Do tego namawiam zespół, że na koniec dnia najważniejszy jest rezultat.

Puszcza-TermalicaPuszcza-Termalica Piotr Rzepecki

"Nie jestem spełnionym trenerem"

– Zawsze to powtarzam piłkarzom: celem gry w piłkę nożną jest granie na najwyższym szczeblu. Tak samo jest z trenerem – mówi Tomasz Tułacz, gdy pytamy, czy wkrótce ujrzymy go na ławce któregoś z klubów ekstraklasy. – Celem pracy trenera, przynajmniej w polskich realiach, jest praca w ekstraklasie. Ja jeszcze nie jestem absolutnie spełnionym trenerem. Być w elicie to sens pracy trenera, który przechodzi drogę przez trzecią czy drugą ligę. Zawsze myśli, żeby poprzez swoje wyniki móc pracować najwyżej. Oczywiście najlepiej byłoby sprawić sensację i z Puszczą zameldować się w ekstraklasie – tłumaczy.

Puszcza Niepołomice nigdy nie grała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Największym osiągnięciem jest ósme miejsce w I lidze w sezonie 2019/20, a w Pucharze Polski – ćwierćfinał. Pod względem wartości rynkowej zajmuje trzecią pozycję od końca w I lidze, po Ruchu Chorzów i Stali Rzeszów.

Nikt nie odlatuje w kosmos i nie stawia przed drużyną takich celów jak np. awans. Szkoleniowiec Puszczy jest w wypowiedziach wyważony, a wyniki na koniec powiedzą swoje. Na ten moment bilans jest obiecujący – cztery wygrane, dwa remisy i dwie porażki. 14 punktów w ośmiu meczach i 5. miejsce. Za plecami Wisły Kraków, Ruchu Chorzów, ŁKS-u Łódź i Bruk-Betu Niecieczy, a przed takimi firmami jak Podbeskidzie, GKS Katowice czy Arka Gdynia. Doborowe towarzystwo. 

Puszcza podejmie walkę. Ale to, co wysuwa się na pierwszy plan, to świadomość miejsca i możliwości, a także racjonalne wyznaczenie celów. Nie ma ruchów po omacku. Tak samo jak na boisku – walka do końca przy akompaniamencie bębnów i śpiewach kibiców. 

Więcej o: