Wisła się nie zatrzymuje. Trzecie zwycięstwo z rzędu i znowu do zera

Wisła Kraków wygrała na wyjeździe z Odrą Opole 1:0 po samobójczym golu Łukasza Kędziory. "Biała Gwiazda" odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i nadal nie straciła jeszcze gola. Drużyna Jerzego Brzęczka przynajmniej na jakiś czas została liderem Fortuna 1. Ligi.

Wisła Kraków udanie rozpoczęła zmagania w I lidze. "Biała Gwiazda" na dziewięć możliwych punktów zdobyła siedem i w trzech pierwszych meczach nie dała sobie strzelić gola. Wiślacy w dobrych nastrojach więc pojechali do Opola, na mecz z najsłabszą jak na razie w I lidze Odrą. Jerzy Brzęczek ostrzegał jednak przed spotkaniem, aby nie lekceważyć rywala i nie dopisywać punktów Wiśle. Przypomnijmy – w końcu Odra to zespół, który w zeszłym sezonie zagrał w barażach o ekstraklasę.

Zobacz wideo Dziennikarz Sport.pl kontra bramkarz Barcelony. Ale urwał. Bez szans [WIDEO]

Jednak na boisku w pierwszej połowie Wisła w zasadzie dominowała. Same za siebie mówią statystyki. "Biała Gwiazda" oddała 12 strzałów w pierwszych 45 minutach. Tylko trzy były celne, ale sytuacje, które stworzyła sobie Wisła, były naprawdę dogodne. Najlepsze z nich? W 11. minucie zza pola karnego w kierunku dalszego słupka uderzał Żyro, ale świetnie w bramce zachował się Kalinkowski. W 23. minucie znowu próbował Żyro, tym razem głową, ale prosto w bramkarza. W 30. minucie natomiast potężnie z pola karnego uderzył Młyński, ale trafił w poprzeczkę. Również z obrębu "szesnastki" po dobrym dośrodkowaniu Młyńskiego szczęścia próbował Kacper Duda, ale minimalnie się pomylił. Oprócz tego Wisła tworzyła zagrożenie po stałych fragmentach gry. Próbowali Łasicki i Mehremić, z dystansu uderzał Jaroch. Cały czas brakowało jednak skuteczności.

Z kolei Odra zdołała trafić do bramki Wisły. W 14. minucie piłka zatrzepotała w siatce Mikołaja Biegańskiego, ale sędziowie dopatrzyli się spalonego. Odra wykorzystała wówczas fakt, że Wisła grał w… dziewiątkę, po opatrywani byli Pereira (musiał opuścić boisko na skutek kontuzji mięśniowej) i Łasicki. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, z który cieszył opolan.

Kibic wniósł na teren stadionu amfetaminę i marihuanęPrzyszedł z narkotykami na mecz Odry. Policja sprawdziła jego mieszkanie i trafiła w "10"

Samobójczy gol dał zwycięstwo Wiśle. Dwie różne połowy

To zmieniło się jednak zaraz po przerwie. Już w 48. minucie Młyński dostał piłkę od Dudy. Skrzydłowy Wisły minął bramkarza i strzelił z ostrego kąta. Ratować sytuację próbował jeszcze Łukasz Kędziora, ale niestety dla swojego zespołu sam wbił piłkę do własnej bramki i Wisła wyszła na prowadzenie. Co ciekawe, zaraz potem, bo w 51. minucie Nowak dopadł do zgranej w polu karnym piłki i potężnie uderzył z półwoleja, ale obił poprzeczkę. To była najlepsza okazja dla Odry w tym meczu.

Po bramce powietrze zeszło z Wisły, a Odra zaczęła grać trochę odważniej. Nie przekładało się to jednak na zbyt wiele okazji podbramkowych. W 76. minucie z pola karnego uderzał Łapiński, ale został zablokowany. W odpowiedzi Wisła szybko odebrała piłkę, a na bramkę uderzał Fernandez, ale prosto w bramkarza. Z kolei w 85. minucie groźnie z rzutu wolnego uderzał Makuszewski, ale dobrze zareagował Biegański.

Wisła na koniec spotkania została zepchnięta do głębokiej defensywy. Aczkolwiek w 93. minucie Starzyński mógł zamknąć mecz, po jednej z niewielu kontr gości. Miał świetną sytuację, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Nie udało się to, ale na szczęście dla "Białej Gwiazdy" się to nie zemściło. Wisła utrzymała wynik do końca i wygrała cały mecz 1:0. To trzecie zwycięstwo z rzędu drużyny Jerzego Brzęczka i czwarty mecz bez straconego gola.

Władysław NowakNowy prezes Wisły Kraków przemówił po raz pierwszy: Proszę o czas

Więcej o: