Leszek Ojrzyński: Zwycięstwa nie zagwarantuję, za cienki na to jestem

Dominik Wardzichowski
- Zwycięstwa nie zagwarantuję, za cienki na to jestem - mówi przed pierwszym meczem barażów o ekstraklasę Leszek Ojrzyński, trener Korony Kielce. - Ale jednego mogę być pewny: będziemy walczyć do upadłego! - dodaje przed półfinałem z Odrą Opole. Hasło "Ekstraklasa dla Korony" wciąż obowiązuje.

Korona Kielce niemal dwa lata czeka na ekstraklasę. Celem na ten sezon miał być bezpośredni awans, zwłaszcza po fantastycznym początku sezonu. Zespół Dominika Nowaka wpadł jednak w kryzys. Brakowało punktów, impulsu, aż w końcu w klubie pożegnano trenera Nowaka, a misji ratowania ekstraklasy podjął się Leszek Ojrzyński. Bezpośredniego awansu nie wywalczył, ale w rozmowie ze Sport.pl zapowiada walkę do upadłego w barażach. W półfinale Korona zagra na własnym stadionie z Odrą Opole. Mecz w czwartek, 26 maja o godz. 18.

Zobacz wideo Były król strzelców ekstraklasy może skończyć karierę. "Jestem pół roku bez grania"

Raków będzie miał nowy stadion? Ma pomieścić 15 tys. osóbRaków będzie miał nowy stadion? Ma pomieścić 15 tys. osób

"Widocznie byliśmy za słabi. Byli lepsi od nas"

- Hasło "Ekstraklasa dla Korony" cały czas obowiązuje - mówi na wstępie. - Nie daliśmy rady bezpośrednio, to chcemy awansować po barażach. Łatwo nie będzie, to duża loteria, jeden mecz w półfinale, ewentualnie jeden w finale, a w takim systemie teoretycznie słabszy rywal może opracować świetny plan i zaskoczyć faworyta. Jak w Pucharze Polski, gdzie przy jednym meczu nawet III-ligowcy są wstanie wyeliminować kluby z ekstraklasy. Musimy być gotowi na wszystko - dodaje.

Gdy pytamy go, czy żałuje, że awansu nie udało się wywalczyć bezpośrednio, odpowiada bez wahania. - Jasne, że chciałbym być już pewny awansu, ale widocznie byliśmy za słabi. Byli lepsi od nas. Goniliśmy, a okazało się, że przegoniła nas jeszcze Arka Gdynia, która miała rewelacyjną wiosnę - Ojrzyński docenia rywala, z którym Korona może zagrać w ewentualnym finale barażów o ekstraklasę. W półfinale Arka zagra z Chrobrym Głogów. Mecz 26 maja o godz. 20:45 w Gdyni.

Wiosną Korona Ojrzyńskiego zdobyła 21 punktów w 14 meczach. Pięć wygrała, sześć zremisowała i trzy przegrała, co dało jej szóste miejsce w tabeli wiosny.

- Każdy mecz był inny. Sytuacja była inna i terminarz był inny. My jako jedyna drużyna nie graliśmy wiosną z najsłabszymi zespołami w lidze. Choćby mecze z Jastrzębiem i Skrą Częstochowa były jesienią. Mieliśmy trudny terminarz: Miedź, ŁKS i Widzew na wyjazdach, a w innych spotkaniach rywale nastawiali się na nas. Nie było łatwo. Nieraz brakowało skuteczności, nieraz musieliśmy gonić wynik i wyszarpywać go w końcówce. Taka liga, tu czasem trudniej grać niż w ekstraklasie - wyjaśnia nam trener Korony.

"Kocham takie spotkania"

Przed półfinałem barażów bije od niego spokój i pewność siebie. - To dlatego, że jest pan specjalistą od takich meczów? - dopytujemy. - Kocham takie spotkania. To jest piękne, to są wielkie emocje. Pojawiają się łzy, albo szał radości - mówi już wyraźnie podekscytowany zbliżającym się meczem z Odrą. - Nie przez przypadek moje drużyny zazwyczaj dobrze radzą sobie w Pucharze Polski, a z Arką była piękna walka w eliminacjach do europejskich pucharów. O tym, że w półfinale zagramy z Odrą Opole wiedzieliśmy już wcześniej, był czas na przygotowanie i mamy plan, mamy co pokazać, a jak wyjdzie? Zobaczymy - dodaje już bardzo spokojnie i rzeczowo. Nie przejmuje się, że jego zespół przegrał niedawno - w 32. kolejce - z Odrą Opole 1:3. - Zagraliśmy wtedy bardzo słabe spotkanie. Czas na rewanż - ucina błyskawicznie.

Robert LewandowskiNowy plan na transfer Lewandowskiego. FC Barcelona może oddać Gaviego

A co, gdyby Koronie Kielce nie udało awansować się w tym sezonie do ekstraklasy? Co z przyszłością Ojrzyńskiego? Co z przyszłością klubu? - Podchodzę do tego spokojnie. Nie jestem wszechwiedzący, nie znam swojej przyszłości, ale wierzę, że będzie dobrze. Wierzę w drużynę i w awans. A, że życie potrafi płatać figle i czasem dzieje się coś nie po naszej myśli, to na to nie mam już wpływu. Zwłaszcza w piłce, gdzie możesz być dwa-trzy razy lepszy od przeciwnika. Obijać słupki, poprzeczki, a i tak przegrać. Przed meczem z Odrą jestem optymistą, ale zwycięstwa nie zagwarantuję, za cienki na to jestem. Ale jednego mogę być pewny: będziemy walczyć do upadłego!

Więcej o: