Klęska GKS-u jak z filmu. Wawrzyniak dostał SMS od polityka: Gdybym ujawnił treść, byłby skończony

Dominik Wardzichowski
To historia na film. Bolesny, trudny, po którym płaczą nie tylko widzowie, ale i główni bohaterowie. - Po spadku GKS do II ligi napisał do mnie jeden ze znanych polityków. To była prywatna wiadomość, w której całkowicie puściły mu nerwy. Gdybym opublikował jej treść, jego polityczna kariera byłaby skończona - wspomina Jakub Wawrzyniak, były piłkarz klubu z Katowic. Od krytycznej chwili mijają trzy lata, a GKS uczy się cierpliwości.
Zobacz wideo Były król strzelców ekstraklasy może skończyć karierę. "Jestem pół roku bez grania"

"Ekstraklasa albo śmierć" - kibicowskie hasło widniejące przez kilka lat na transparencie na trybunach stadionu GKS Katowice, przylgnęło do klubu jak żadne inne. Przylgnęło do klubu ambitnego i zasłużonego, z bogatą historią i sukcesami: czterokrotnym wicemistrzostwem Polski, trzykrotnym zdobywcą krajowego pucharu. Ale choć GKS wciąż wierzy w swoją wielkość, to ugrzązł w tabeli I ligi. Bez wielkich perspektyw na ekstraklasę, ale też daleko od "śmierci", którą fani określiliby ponowny spadek do II ligi. Ponowny, bo szokująca degradacja wydarzyła się całkiem niedawno - trzy lata temu.

Gol bramkarza w 97. minucie. "Był żal, były łzy"

Był 18 maja 2019 roku. W ostatniej kolejce sezonu I ligi GKS grał z Bytovią Bytów. Do utrzymania potrzebował przynajmniej remisu, będący w jeszcze gorszej sytuacji goście musieli wygrać, by pozostać w lidze przy dobrym układzie innych wyników. W 90. minucie był satysfakcjonujący dla GKS-u remis 1:1, ale to, co później wydarzyło się na boisku, a także poza nim, to historia na film. Bolesny, trudny, po którym płaczą nie tylko widzowie, ale też główni bohaterowie.

Kraków. Mecz Wisła Kraków - Jagiellonia BiałystokWisła Kraków we łzach. Wynik jak wyrok. Rozpacz w Krakowie

Najpierw były wzajemne pretensje, wymachiwanie rękoma. Później piłkarze GKS-u zaczęli padać na murawę, pierwszy bramkarz Krzysztof Baran. Piłkarze Bytovii w komplecie cieszyli się już w narożniku boiska, wtedy jeszcze nie wiedzieli, że Wigry Suwałki wygrały mecz i to one zostaną w I lidze. A GKS Katowice płakał. Głównie piłkarze, bo kibice byli tak wściekli, że wbiegli na murawę i zaczęli zdzierać koszulki z zawodników.

- Towarzyszyły mi skrajne myśli. Tym bardziej że już wtedy czułem, że to koniec mojej sportowej kariery - wspominał w rozmowie ze Sport.pl Jakub Wawrzyniak, były reprezentant Polski, a w tamtym sezonie piłkarz GKS. - Nikomu nie życzę tego, co wtedy przeżyłem. Zawiedliśmy wielu ludzi: kibiców, działaczy, całą społeczność, ale zawiedliśmy też siebie. W tej drużynie było wielu chłopaków, którzy dopiero zaczynali swoje sportowe kariery. To dla mnie była wielka próba, a co dopiero dla nich. W szatni był żal, były łzy i długa cisza.

 

A przecież miało być odwrotnie. W poprzednim sezonie 2017/18 GKS właściwie do końca był w grze o awans do ekstraklasy, więc przed inauguracją kolejnych rozgrywek cel był jeden. Kibice nie wywieszali już co prawda transparentu "Ekstraklasa albo śmierć", ale presja była. - W życiu i w sporcie są porażki, które bardzo bolą. Tylko najlepsi potrafią się po nich podnieść i normalnie funkcjonować. Mieliśmy walczyć o ekstraklasę, a wylądowaliśmy w II lidze. Życie i piłka brutalnie zweryfikowały nasze plany - mówił Wawrzyniak.

Przerażający hejt, wiadomość od znanego polityka

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego w meczu z Bytovią kibice GKS wbiegli na murawę i zaczęli zdzierać z piłkarzy koszulki. - Wiadomo, jak kibice reagują na spadek swojej ukochanej drużyny. Jest dużo chamstwa, wulgaryzmów. Zwłaszcza w kierunku najbardziej doświadczonych piłkarzy, którzy mieli ciągnąć ten wózek. To oni dostają najmocniej, to naturalne. Wtedy też tak było. Ja to rozumiem, ale nie zawsze zgadzam się z formą tej krytyki - mówił nam Wawrzyniak, który stał się jednym z symboli spadku GKS do II ligi. Hejt, który się na niego wylał, był przerażający.

- Internet niestety daje ludziom ten przywilej, że mogą się wyżyć. Nigdy wcześniej o tym nie mówiłem, ale po spadku napisał do mnie jeden ze znanych polityków. To była prywatna wiadomość, w której całkowicie puściły mu nerwy. Gdybym opublikował wtedy jej treść, jego polityczna kariera byłaby skończona. Później pisał, prosił, żeby to zostało między nami. Wyjaśniliśmy to, a on mógł dalej obklejać miasto swoimi plakatami - wspominał Wawrzyniak.

Widzew Łódź zdemolowany w kluczowym meczu. Grad bramekWidzew Łódź zdemolowany w kluczowym meczu. Grad bramek

"Nie chciałem nikogo oszukiwać"

Dla GKS spadek do II ligi był katastrofą, dla Wawrzyniaka - końcem kariery. - Dla mnie to był podwójny cios. Jestem przekonany, że żaden scenarzysta nie napisałby takiego scenariusza, a to zdarzyło się naprawdę. Nie będę ukrywał, że to są dla mnie trudne wspomnienia. Miałem poczucie dużej odpowiedzialności za ten zespół. Byłem zdecydowanie bardziej doświadczony od reszty kolegów, grałem regularnie i wiem, że przyczyniłem się do spadku tak zasłużonego klubu z I ligi. 

- Do grania w piłkę potrzeba pasji. U mnie jej zabrakło, coś się wypaliło - przyznawał Wawrzyniak. - Nie chciałem nikogo oszukiwać, brać pieniądze i nie angażować się w stu procentach w treningi. A bez pasji nie da się tak angażować. Dlatego postanowiłem zakończyć karierę.

- Wszyscy zawiedliśmy. GKS Katowice to zasłużony klub, który powinien grać w zdecydowanie wyższej lidze. Byłem pod dużym wrażeniem, kiedy zobaczyłem, ilu ma oddanych fanów. Nie ważne czy drużyna jest w ekstraklasie, I czy II lidze. To piękne i wyjątkowe. Historia też robi wrażenie - dodawał Bartosz Śpiączka, który w tamtym feralnym sezonie też był piłkarzem GKS.

Mozolna odbudowa i nowy stadion

Po spadku do II ligi z klubu odszedł trener Dariusz Dudek, jego miejsce zajął Rafał Górak i zaczął budowę nowego zespołu. - Wiadomo, że wyzwanie jest duże. Ale dobrze byłoby, żeby wszyscy w Katowicach zeszli na ziemię. Tu wybiega się w przyszłość, snuje plany, jest presja, a potem następuje ogólne rozczarowanie. Zalecałbym spokój. W Katowicach przyda się realizacja projektu pod hasłem: "Dużo cierpliwości". Na pewno nie będę deklarował natychmiastowego awansu - mówił w czerwcu 2019 roku w wywiadzie dla portalu katowice.wyborcza.pl.

W Katowicach pracuje do dziś. W poprzednim sezonie, po dwóch latach od traumatycznego spadku, jego GKS wrócił do I ligi. W sumie Górak prowadził zespół już w 108 meczach, a jego średnia punktów to 1,62. Solidna, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualną kadrę GKS, gdzie błyszczy właściwie tylko wypożyczony z Lecha Poznań Filip Szymczak - strzelec 11 goli w sezonie 2021/2022.

Na dwa mecze przed końcem sezonu GKS zajmuje 12. miejsce w tabeli i po zwycięstwie 3:1 z GKS-em Jastrzębie może być już pewny gry na zapleczu ekstraklasy w kolejnym sezonie. A skoro utrzymanie jest już pewne, to można zaczynać budowę zespołu na nowy sezon. Już oczywiście bez hasła "Ekstraklasa albo śmierć" i także bez wielkich pieniędzy, ale jednak z niesłabnącymi ambicjami kibiców, którzy nie godzą się, by tak zasłużony klub grał na zapleczu. Zwłaszcza, że w Katowicach ruszyła budowa stadionu. Nowy obiekt ma pomóc GKS odbudować dawny blask, wejść na wyższy poziom organizacyjny, ale przede wszystkim sportowy. Jeśli wystarczy cierpliwości.

Więcej o: