Koniec marzeń Podbeskidzia Bielsko-Biała o ekstraklasie

Dominik Wardzichowski
Koniec marzeń Podbeskidzia Bielsko-Biała o ekstraklasie, bo choć matematyczne szanse są, to z taką grą zespół Jawnego i Dymkowskiego nie ma czego szukać w ekstraklasie. Remis 1:1 z Resovią tylko to potwierdził.
Zobacz wideo "Beton, stal. Przejdzie do historii"

- Chciałbym pogratulować swoim piłkarzom, swoim chłopakom kapitalnego meczu. Zwłaszcza w drugiej połowie - mówił po przegranym 1:2 meczu z Koroną Kielce Piotr Jawny, jeden z dwóch trenerów Podbeskidzia. Bił od niego spokój, ale też rozczarowanie i niedowierzanie, bo Podbeskidzie w Kielcach stworzyło kilka groźnych sytuacji, odbijało słupki, ale strzeliło tylko jednego gola i przegrało. Na własne życzenie. To nie przeszkodziło trenerowi złożyć gratulacji i to pomimo ósmego meczu z rzędu bez zwycięstwa. Wydawało się, że gorzej być nie może. A jednak. Co dobitnie pokazał mecz w Rzeszowie.

Żenująca pierwsza połowa, kolejna porcja błędów w obronie

W pierwszej połowie bez celnego strzału, z tragiczną, wręcz żenującą grą w defensywie. W to, co na boisku wyprawiali Daniel Mikołajewski i Maciej Kowalski-Haberek momentami aż trudno było uwierzyć. Błędy w wyprowadzeniu piłki, błędy w ustawieniu i nerwy w niemal każdym zagraniu. A Resovia szybko strzeliła gola, bo Aleksander Komor pokonał Martina Polacka już w 12. minucie. Środkowy obrońca, były piłkarz Podbeskidzia, w decydującym momencie ośmieszył Kowalskiego-Haberka i mocnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. A wszytko zaczęło się od błędu Mikołajewskiego na wysokości linii środkowej boiska.

Podbeskidzie na ten cios nie potrafiło odpowiedzieć. Wolne rozgrywanie piłki w środku pola, wątpliwe zaangażowanie, to wszystko ułatwiło zadanie Resovii, która na przerwę schodziła z jednobramkową zaliczką. Po zmianie stron Podbeskidzie grało lepiej. Giorgi Merebaszwili, który zmienił bezproduktywnego i ukaranego żółtą kartką Mathieu Scaleta, ożywił grę. Ale zespół Jawnego i Dymkowskiego nie strzelił gola po składnej, wypracowanej akcji, a po stałym fragmencie gry - konkretnie rzucie rożnym. Zawodnicy Resovii źle wybili piłkę, dopadł do niej debiutujący w wyjściowym składzie Podbeskidzia Marcel Misztal i strzałem po ziemi pokonał Branislava Pindrocha.

Runjaic porozumiał się z Legią. Rozmontowują sztab PogoniRunjaic porozumiał się z Legią. Rozmontowują sztab Pogoni

"Brak gry w barażach uznałbym za porażkę"

Po tym golu przeważało Podbeskidzie, dłużej utrzymywało się przy piłce, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. I to nie dlatego, że Resovia była bezbłędna w obronie, a dlatego, że zawodnicy z Bielska-Białej nie potrafili przyspieszyć gry. A z taką jak w Rzeszowie mogą już dziś zapomnieć o ekstraklasie.

- Brak gry w barażach uznałbym za porażkę. Tym bardziej, że trenerzy przekonywali mnie, że jesień nie była szczytem możliwości Podbeskidzia. Że jak spokojnie przepracują jeden okres przygotowawczy i będą mieli do dyspozycji całą kadrę, to nasza gra będzie jeszcze lepsza. Przed pierwszą rundą tak nie było. Zawodnicy dochodzili do nas w rożnych momentach: jedni na początku okresu przygotowawczego, inni już w trakcie sezonu. Teraz trenerzy mieli komfort pracy, dostępnych niemal wszystkich zawodników. Zimowe przygotowania miały scementować zespół, a okazuje się, że gra jesienią - bez pełnego okresu przygotowawczego dla wszystkich zawodników - była zaskakująco dobra, a teraz jest zaskakująco słaba. Dlatego gdyby ktoś przed sezonem zapytał mnie: czy brak barażów będzie porażką? Odpowiedziałbym, że nie. Ale po udanej jesieni, czwartym miejscu na zakończenie 2021 roku i po zimowych wzmocnieniach, brak włączenia się do walki o ekstraklasę byłby porażką - mówił nam pod koniec marca Bogdan Kłys, prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Stadion w Bielsku-Białej, 5 sierpnia 2021 r.Rok temu z hukiem spadli z ekstraklasy, teraz chcą wrócić. "Brak gry w barażach uznałbym za porażkę"

Remis w Rzeszowie oznacza, że po 27 kolejkach Podbeskidzie ma 37 punktów i jest na ósmym miejscu w tabeli. Rywale w walce o baraże, w których zagrają zespoły z miejsc 3-6, swoje mecze w tej kolejce mają przed sobą. I choć Podbeskidzie wciąż ma matematyczne szanse na dogonienie piątego w tabeli Chrobrego Głogów (41 pkt.), czy szóstej Sandecji Nowy Sącz (40 pkt.), to nie z taką grą, nie z takimi błędami.

Więcej o: