28 lat i koniec! Lider II ligi rozbija rywali i sunie po awans. Papszun jest zachwycony

Po wyjazdowym zwycięstwie 3:1 nad Radunią Stężyca już tylko totalny kataklizm może zabrać Stali Rzeszów awans do pierwszej ligi. Zespół Daniela Myśliwca zdominował II ligę i ma aż 14 punktów przewagi nad trzecim Ruchem Chorzów, a do końca sezonu pozostało dziewięć kolejek. Rzeszów latem powinien zostać czwartym miastem z dwoma klubami w dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych.

Z jednej strony młody trener, 36-letni Daniel Myśliwiec, który pracę w roli pierwszego szkoleniowca rozpoczął dopiero trzy lata temu. Z drugiej - doświadczeni wyjadacze, jak Patryk Małecki, Sławomir Szeliga, Paweł Oleksy, Krzysztof Danielewicz i Andreja Prokić, którzy wspólnie mogą się pochwalić niemal 700 występami w ekstraklasie. Ta ciekawa mieszanka nie ma sobie równych w piłkarskiej II lidze. 10 punktów przewagi nad drugą Chojniczanką Chojnice, 14 nad trzecim Ruchem Chorzów i 16 nad czwartym Motorem Lublin - to wszystko sprawia, że Stal Rzeszów nie ma prawa już nie awansować do I ligi

Zobacz wideo "Mam dreszcze". Ukraiński piłkarz reaguje na decyzję Polaków [SPORT.PL LIVE #16]

Przegrane derby w barażach i wielki skandal

Od ponad półtora roku Rzeszów ma już zespół w piłkarskiej I lidze. Choć pierwszą siłą województwa podkarpackiego jest ekstraklasowa Stal Mielec, tak solidnym średniakiem na zapleczu jest Resovia. Kibice Stali z pewnością ubolewają, że to ich zespół mógł być na tym miejscu.

O wszystkim zadecydowały jednak rzuty karne w finale baraży, w którym doszło do derbów Rzeszowa. Derbów tym razem kiepskich i bezbramkowych, ale już w serii jedenastek pomylił się tylko jeden zawodnik - 20-letni piłkarz Stali Wiktor Kłos, którego uderzenie obronił bramkarz Resovii Marceli Zapytowski, zapewniając I ligę swojej drużynie. 

- Ciężko było zrozumieć, dlaczego umiejętności, które posiadają poszczególni piłkarze, nie są wykorzystywane. W przerwie mówiliśmy sobie, że nas piłka nie słucha, ale i po niej było tak samo. Brakowało tego luzu i myślę, że z tego powodu nie pokazaliśmy takiej jakości, jak w poprzednich meczach - ubolewał w rozmowie z portalem nowiny24.pl Marcin Wołowiec, trener Stali Rzeszów, który prowadził zespół wspólnie z Krzysztofem Łętochą. W trakcie sezonu Wołowiec zastąpił na tym stanowisku Janusza Niedźwiedzia, obecnego szkoleniowca Widzewa Łódź. 

W kolejnych rozgrywkach Stal rozczarowywała i w połowie sezonu przejął ją obecny trener - Daniel Myśliwiec, znany m.in. z pracy analityka w Legii Warszawa, w roli pierwszego trenera pracujący dotąd jedynie w dwóch małych klubach trzecioligowych - Lechii Tomaszów Mazowiecki i Wólczance Wólka Pełkińska. Nie zdołał on jednak od razu poprawić wyników drużyny - w sezonie 2020/21 Stal zakończyła rozgrywki na dziewiątym miejscu, które zajmowała już po jesieni.

Co więcej, w końcówce sezonu doszło do skandalu z udziałem chuliganów Stali, którzy po wygranym (!) meczu ligowym z Sokołem Ostróda (3:1) wdarli się do szatni drużyny i uderzyli trenera oraz jednego z zawodników. Po wszystkim zareagował publicznie kapitan zespołu Jarosław Fojut. 

- Sytuacja, która miała miejsce w szatni, po fantastycznym meczu pomiędzy Stalą a Sokołem nigdy nie powinna się wydarzyć. (…) W tym wszystkim pojawiła się jedna rysa, jednakże na tyle poważna, że czuje się w obowiązku zareagować. Co z tego, skoro mimo wszystkich starań, aby stworzyć dobre w każdym zakresie widowisko, trener i zawodnik dostali po mordzie? - pytał Fojut w mediach społecznościowych. 

- "Nie podziękowaliście kibicom". To jedyny argument, który usłyszeliśmy po tym przykrym incydencie - dodawał. 

Koniec rozczarowań. Myśliwiec i Fojut prowadzą Stal Rzeszów do I ligi

Wszelkie nieporozumienia zostały wyjaśnione już po nieudanym sezonie, a trener Daniel Myśliwiec, choć niejednokrotnie był pytany o podanie się do dymisji, utrzymał swoją posadę. Jarosław Fojut z roli kapitana został dyrektorem sportowym Stali, kończąc piłkarską karierę i obaj prowadzą pewnie rzeszowski klub do I ligi. 

Obaj przeprowadzili w drużynie rewolucję, wymieniając połowę podstawowej jedenastki. Oprócz Fojuta odeszli m.in. Radosław Sylwestrzak, Damian Kostkowski, Wojciech Reiman i Wiktor Kłos czy też rozczarowujący napastnicy - Krystian Pieczara i Grzegorz Goncerz.

- Cały mój życiorys to pokazywanie, że się niczego nie boję. Poczyniliśmy takie kroki, żeby osiągnąć ten cel, że pozostaje tylko kwestia tego, czy w tym wytrwamy. Jeśli będziemy konsekwentni w naszej filozofii, to go osiągniemy. Jeśli chodzi o kwestie zawodowe, bez obaw mówię: nie dopuszczam innego scenariusza niż awans. Po to tu wszyscy jesteśmy - deklarował Myśliwiec w wywiadzie z Weszło. Po meczu Pucharu Polski w Rzeszowie pozytywnie o jego projekcie wypowiedział się trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun

- Dzisiaj Rzeszów też to spotkanie będzie pamiętał, bo przeciwstawił się nam. Mimo tego, że przegrał, to dobrze się zaprezentował i gratuluję i kibicuję temu projektowi, bo widać, że to jest projekt prowadzony bardzo sensownie i wszystko wskazuje na to, że to się uda - mówił Papszun po spotkaniu, które jego Raków wygrał 4:2, strzelając dwa gole w samej końcówce. 

Gwiazdą drużyny Stali został Damian Michalik. Prawoskrzydłowy z przeszłością w Rakowie Częstochowa, już na tym etapie zespołu ma 10 goli i 6 asyst. Skutecznie wspomagają go ściągnięci latem doświadczeni Andreja Prokić (6 goli i 6 asyst), Krzysztof Danielewicz (8 goli i 4 asyst), Bartłomiej Poczobut (2 gole i 4 asysty). W Rzeszowie odbudował się inny letni nabytek Patryk Małecki, który jednak nie występuje na skrzydle, lecz jako fałszywa "dziewiątka" schodząca do roli "dziesiątki". Zdobył już sześć bramek, do których dołożył 3 asysty. W bramce Stal ma z kolei młodzieżowca Wiktora Kaczorowskiego, mistrza Polski juniorów młodszych z Jagiellonią Białystok. 

W rundzie jesiennej Stal zdobyła aż 45 punktów w 19 meczach, wygrywając aż 14 z nich. Wiosną rzeszowianie kontynuują swój zwycięski marsz. Po niedzielnej wygranej w Stężycy ich liczba zwycięstw wzrosła do 19 (w 25 spotkaniach). W 2022 roku zdobyli piłkarze Daniela Myśliwca zdobyli 16 punktów na 18 możliwych i nawet pomimo kłopotów kadrowych nikt nie ma prawa zagrozić nie tylko w bezpośrednim awansie do I ligi, ale też wygraniu drugoligowych rozgrywek. Pytanie nie brzmi już, "czy" Stal Rzeszów awansuje na zaplecze ekstraklasy (gdzie po raz ostatni grała w sezonie 1993/94, aż 28 lat temu!), ale "kiedy". 

Więcej o:
Copyright © Agora SA