Widzew odjeżdża rywalom! Mecz na szczycie wygrał w dziesiątkę

Korona Kielce przegrała na własnym stadionie z Widzewem Łódź 0:1 w szlagierowym meczu 13. kolejki I ligi. Zespół Janusza Niedźwiedzia umocnił się na prowadzeniu w tabeli i ma już nad drugą Koroną siedem punktów przewagi.

W Kielcach spotkały się dwie najwyżej sklasyfikowane drużyny w tym sezonie I ligi. W lepszej sytuacji był lider z Łodzi - Widzew, który w 12 meczach zgromadził 29 punktów. Wicelider Korona miała ich o cztery mniej, a do tego nie wygrała żadnego z ostatnich czterech meczów, ale zespół Dominika Nowaka wciąż utrzymywał trzy punkty przewagi nad trzecim GKS Tychy.

Zobacz wideo Kuriozalna zmiana Paulo Sousy. Nikt się tego nie spodziewał

Korona dominowała, ale strzelił Widzew

Spotkanie rozpoczęło się od bardzo agresywnego ataku gospodarzy, którzy w pierwszych 20 minutach gry mieli 75 procent posiadania piłki, nie dając Widzewowi utrzymać jej przez dłużej niż kilka sekund. Co więcej, to również kielczanie jako jedyni uderzali na bramkę przeciwnika. Po rzucie rożnym strzał głową Adriana Danka trafił w poprzeczkę bramki Jakuba Wrąbla, a w innej bardzo groźnej sytuacji bramkarz Widzewa w sytuacji sam na sam wyłuskał piłkę spod nóg Jacka Podgórskiego.

W kolejnych minutach mecz w Kielcach się wyrównał, ale to nie przełożyło się na większe emocje. Wręcz przeciwnie - strzałów z obu stron brakowało, ale gdy w 45. minucie piłkarze Widzewa oddali swój pierwszy strzał w całym spotkaniu, wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego z 20 metrów uderzał Juliusz Letniowski i trafił w twarz stojącego na drodze piłki do bramki swojego kolegi z drużyny Mattii Montiniego. Piłka odbiła się jednak tak szczęśliwie dla gości, że zmyliła Konrada Forenca i wpadła do siatki, dzięki czemu to Widzew schodził na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. 

Widzew Łódź. Drużyna.Wielki powrót do ekstraklasy? Legenda znów błyszczy. A wszystko zaczęło się od chaosu

Oblężenie Korony nieskuteczne. Widzew wygrywa nawet w dziesiątkę

Druga część spotkania przynosiła więcej żółtych kartek niż groźnych sytuacji pod obiema bramkami. Najboleśniej przekonał się o tym Juliusz Letniowski, który po godzinie gry obejrzał dwie żółte kartki w dwie minuty i w 63. minucie musiał opuścić boisko z czerwoną kartką. 

Grający bez Adama Frączczaka i Jacka Kiełba gospodarze nie potrafili jednak doprowadzić do remisu, mimo że mieli zdecydowaną przewagę na boisku. Dobrą sytuację po rzucie rożnym miał Piotr Malarczyk, ale uderzył głową niedokładnie. Niedługo później w polu karnym Widzewa zrobiło się ogromne zamieszanie, z którego zwycięsko wyszedł Jakub Wrąbel.

Bramkarz gości w 83. minucie dwukrotnie uratował swój zespół, wygrywając najpierw pojedynek z Jakubem Łukowskim, a następnie odbijając groźne uderzenie z dystansu Jacka Podgórskiego. W samej końcówce z kolei Wrąbel poradził sobie ze strzałem z kilku metrów Zvonimira Petrovicia i znacznie przyczynił się do wygranej swojej drużyny.

Widzew Łódź pokonał na wyjeździe Koronę Kielce 1:0. Drużyna Janusza Niedźwiedzia umocniła się na prowadzeniu w tabeli I ligi i ma już siedem punktów przewagi nad piątkowym rywalem. Korona z kolei zaliczyła piąty kolejny mecz bez zwycięstwa i musi coraz bardziej spoglądać za siebie na to, co zrobią GKS Tychy oraz Miedź Legnica.

Więcej o: