Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Lider I ligi niespodziewanie pokonany. Boczek otworzył szansę dla Widzewa

9. kolejka I ligi przyniosła pierwszą porażkę w sezonie 2021/22 lidera rozgrywek - Korony Kielce. Kielczanie przegrali na własnym stadionie z Sandecją Nowy Sącz 0:1 po golu Tomasza Boczka. Ten wynik otwiera szansę przed Widzewem Łódź, który w razie zwycięstwa w niedzielę nad GKS Tychy obejmie prowadzenie na zapleczu ekstraklasy.

Pierwsze osiem kolejek było niemal idealne dla prowadzonej przez Dominika Nowaka Korony Kielce. Kielczanie zaliczyli w nich aż siedem zwycięstw i jeden remis, dzięki czemu bezapelacyjnie przewodzili pierwszoligowej stawce. W dziewiątym meczu Korona wreszcie znalazła pogromcę, a okazała się nim Sandecja Nowy Sącz, która w sobotę wieczorem wygrała skromnie w Kielcach 1:0.

Zobacz wideo "Szczęsny jest krytykowany, ale ma wsparcie Allegriego. Trener stoi po jego stronie"

Jedyna bramka w tym spotkaniu padła w 12. minucie gry, gdy po dobrze rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu Damiana Chmiela piłkę do siatki skierował z kilku metrów Tomasz Boczek.

W drugiej połowie na placu gry w zespole gospodarzy pojawił się Dawid Błanik. Jest to o tyle istotne, że zawodnik ten do niedawna reprezentował barwy Sandecji, ale w ostatnich dniach okna transferowego Korona skorzystała z klauzuli odstępnego, przechwytując 24-latka z klubu z Nowego Sącza. Sandecja długo próbowała zapobiec temu transferowi w niezbyt elegancki sposób, ale koniec końców dała za wygraną, rewanżując się kilkanaście dni później prestiżową wygraną na boisku.

Mimo pierwszej porażki w tym sezonie, Korona Kielce pozostała liderem I ligi z dorobkiem 22 punktów, ale w niedzielę może zostać wyprzedzona przez Widzew Łódź, jeśli ten pokona na wyjeździe GKS Tychy. Sandecja dzięki temu zwycięstwu ma już 16 punktów i awansowała na trzecie miejsce w tabeli I ligi.

Robert LewandowskiHiszpanie zachwyceni Lewandowskim! Przebił nawet Ronaldo i Messiego

ŁKS znów zawiódł, cenna wygrana Podbeskidzia

Kolejne niepowodzenie w tym sezonie zaliczył inny faworyt do awansu - ŁKS Łódź. Drużyna Kibu Vicuni tym razem przegrała na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2. 

Wszystko rozpoczęło się bardzo dobrze dla gospodarzy, bo w 22. minucie prowadzenie zapewnił im po składnej akcji zespołowej i strzale głową Piotr Janczukowicz, ale tuż przed przerwą do remisu po podaniu Konrada Gutowskiego doprowadził Mathieu Scalet.

W drugiej połowie zwycięskie trafienie zaliczyło Podbeskidzie za sprawą Marko Roginicia, który w 68. minucie praktycznie w pojedynkę wyprowadził kontrę "Górali", którą zakończył płaskim celnym strzałem, zaskakującym bramkarza ŁKS. 

Po tym spotkaniu Podbeskidzie z 15 punktami wyprzedziło ŁKS i jest piąte w tabeli, z kolei łodzianie (14 punktów) spadli na szóstą pozycję.

Więcej o: