Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Parodia w 1. lidze! "Dowiedziałem się, że była lana woda". Mamy tłumaczenie

Spotkanie Arki Gdynia z Koroną Kielce zaplanowane na środowy wieczór zostało przełożone, bo boisko była zmrożone, śliskie i twarde. Dziwi to tym bardziej, że na stadionie jest system podgrzewający murawę. - Dowiedziałem się, że o godzinie 13 była lana woda. To jakaś parodia, gdy jest minusowa temperatura. Chyba komuś zależało, by płyta nie była zdatna do meczu - mówił Maciej Bartoszek, trener Korony. Mamy komentarz dyrektora insytucji odpowiedzialnej za przygotowanie stadionu do meczu.

Mecz miał się rozpocząć w środę o 20:30, ale kilkadziesiąt minut wcześniej sędzia Grzegorz Kawałko i delegat PZPN podjęli decyzję, że gra na tak zmrożonym, śliskim i twardym boisku byłaby zbyt niebezpieczna. Spotkanie zostało odwołane, a później - już w godzinach wieczornych - przełożone na czwartek na godzinę 12. Trzy godziny wcześniej delegat raz jeszcze ocenił stan boiska i tym razem uznał, że nadaje się do gry.

Zobacz wideo "Brzęczek to jest taki dobry wujek. Decyzję powinien podjąć dwa lata temu"

Zima zaskoczyła polskich greenkeeperów

Mróz na Pomorzu chwycił w nocy z wtorku na środę i utrzymywał się w ciągu dnia. Ale taka temperatura nie była żadnym zaskoczeniem, prognozy były znane, mamy grudzień. W Bytowie i Chojnicach pogoda była podobna, a mecze tej kolejki udało się bez problemu rozegrać.

- Nawet nie wiem co mam powiedzieć. Brak słów na to wszystko, zostały przekroczone pewne granice. Przyjechaliśmy grać, byliśmy gotowi, ponieśliśmy koszty. Wszystkich powinny obowiązywać jakieś reguły. Gospodarz obiektu nie przygotował go do spotkania - mówił klubowej telewizji zdenerwowany Maciej Bartoszek, trener Korony Kielce. Jego złość nie dziwi. W trakcie wywiadu nie wiedział jeszcze, czy przeniesiony na piątek mecz uda się rozegrać. Istniało ryzyko, że przejechał z zespołem 500 kilometrów na darmo.

Akcja Prestiżowa nagroda od UEFA dla najbardziej różnorodnej ligi piłkarskiej w Polsce!

Sprawa wydaje się kuriozalna i uderza w powagę pierwszoligowych rozgrywek: oto na nowoczesnym stadionie, który ma sprawny system podgrzewania murawy, boisko nie nadaje się do gry. I to w meczu Arki z Koroną - drużyn, które jeszcze w poprzednim sezonie rywalizowały w Ekstraklasie.

Arka tłumaczyła, że wynajmuje stadion od Gdyńskiego Centrum Sportu i to ta instytucja jest odpowiedzialna za przygotowanie go do meczu i powinna ustalić, co nie zadziałało jak należy. Pytamy o to jej dyrektora Przemysława Daleckiego.

- Zgubiła nas rutyna. Zwykle nie załącza się ogrzewania murawy o stałej dacie, tylko patrzy się na warunki pogodowe. W tym roku nie było potrzeby włączania ogrzewania w listopadzie, więc ten system nie miał do tej pory "rozruchu". Dlatego przed meczem Arki z Koroną znacznie później osiągnął odpowiednie parametry grzewcze - tłumaczy dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu.

- System ustawia się zawsze pod prognozę pogody, żeby nie włączyć zbyt silnego grzania: raz, że ze względów ekonomicznych, a dwa, że grozi to uszkodzeniem systemu korzennego trawy przez co może gorzej wegetować na wiosnę. Spodziewaliśmy się, że w środę będzie minus jeden stopień. Te prognozy do końca się nie sprawdziły. Doszła do tego duża wilgotność i dość silny wiatr, mróz przy samej murawie był znacznie większy niż zapowiadano. Kto mieszka w Gdyni, pamięta jak skrobał rano samochód z takiej grubej warstwy szadzi śniegowej. Rano ustawiliśmy więc w systemie większą moc grzania, ale z racji tego, że ta murawa bardzo szybko przemarzła od góry, a system jest zamontowany około 25 cm pod ziemią, to nie zdążył tej murawy rozmrozić - mówi dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu.

Murawa została podlana w środę o 13, mimo że był mróz

- Zgadzam się z delegatem, że murawa była ryzykowna do gry. Nie próbowaliśmy nikogo przekonywać, że można na nią wpuścić zawodników. Przede wszystkim przy polach karnych była w złym stanie. Nasi greenkeeperzy pracowali całą noc wykorzystując specjalne maty, żeby tę murawę przygotować. Cały czas działał też system podgrzewania. Około 2-3 w nocy murawa byłą gotowa do gry, więc gdy o 9 delegat jeszcze raz ją kontrolował, byliśmy spokojni, że mecz się odbędzie, a piłkarze będą bezpieczni - wyjaśnia Dalecki.

Bebetto AZS AJD - KTS Siarka Tarnobrzeg. Pierwszy mecz o złoty medal Drużynowych Mistrzostw PolskiPolki niedawno wygrały Ligę Mistrzyń, teraz rezygnują z gry! "Boimy się"

Pytamy też o wypowiedź trenera Bartoszka, który miał usłyszeć, że w środę o 13 murawa została podlana.

- To prawda. Może nie podlana, ale zroszona. Na boisku znajdowała się warstwa szronu i pewnym standardem jest skropienie trawy wodą, by tego szronu się pozbyć.

- Ale czy powinno to być standardem przy ujemnej temperaturze? - pytamy.

- Zgodzę się absolutnie, że nie. Greenkeeperzy często kierują się w swojej pracy intuicją. Myślę, że zadziałała po prostu rutyna zawodowa. Będziemy tę sprawę wyjaśniać, będziemy też tłumaczyć ją prezydentowi Gdyni. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że nasi ludzie wielokrotnie wykonywali bardzo dobrą robotę: gościliśmy reprezentację, mecze młodzieżówki, najważniejsze mecze w polskim futbolu klubowym i zawsze boisko było przygotowane bardzo dobrze, a po meczu chwalone. Od odpowiedzialności za mecz z Arki z Koroną oczywiście nie uciekamy, wyjaśnimy sprawę wewnętrznie - zapewnia dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu.

W 15. kolejce pierwszej ligi przełożone zostały także mecze Odra Opole - Termalica Bruk-Bet Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz - GKS 1962 Jastrzębie oraz Resovia Rzeszów - Radomiak Radom. Powód - ten sam, co w Gdyni. Nieprzygotowane boisko.