Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

W Polsce może zostać wprowadzony limit wynagrodzeń dla piłkarzy! Utworzono specjalną grupę roboczą

W ostatnich dwóch miesiącach kluby Fortuna 1. Ligi mogły stracić nawet 20 procent swoich sponsorów. Przekręcenie kurków z pieniędzmi zapowiedziały też miasta. Pierwsza Liga Piłkarska, która wznowiła sezon w ostatnim tygodniu, być może wróci do pomysłu Salary Cap - limitów wynagrodzeń graczy. W trudnych czasach wprowadza nowe inicjatywy i stara się pozyskiwać kolejne środki.

Jeszcze pod koniec marca sytuacja pierwszoligowców wydawała się bardzo zła. Gdy Ekstraklasa szacowała, że w wyniku koronawirusa i nierozgrywania meczów straci kilkadziesiąt milionów złotych w 1. lidze te straty - zachowując proporcję - mogły być nawet bardziej dotkliwe. Wskazywano na dziurę dochodzącą do 30 milionów złotych.

-Trzy czwarte tej kwoty to przychody z umów z partnerami ligi i klubów oraz z umów z samorządami i wartość sprzedanych karnetów. Zagrożenie jest takie, że kluby być może będą musiały te przychody w jakiejś części zwrócić - opisywał to wtedy Sport.pl prezes Pierwszej Ligi Piłkarskiej (PLP), Marcin Janicki. Jak można się domyślić ze zwrotami środków, które już się wykorzystało, mógł być olbrzymi kłopot.

Zobacz wideo Zawodnicy będą mniej zarabiać? "W Polsce wielu piłkarzy ma eldorado"

Na kwoty przychodów składały się nie tylko wpływy z biletów i karnetów, ale przede wszystkim środki od sponsorów i dotacje od urzędów miejskich. Polsat Sport sugerował, że będzie chciał wyrównać kontrakt i przeleje tylko za tą część rozgrywek, która się odbyła. Sponsor tytularny – Fortuna, też chciała wstrzymać finansowanie, bo branża bukmacherska przeżywała poważny kryzys. Choć te zagrożenia przy wznowieniu rozgrywek zostały odsunięte, to epidemia koronawirusa dla większości klubów będzie odczuwalna.

20 procent sponsorów mniej

W stawce 18 drużyn, od liderującego Podbeskidzia do ostatniej Chojniczanki, nie było takiego klubu, który nie straciłby w ostatnich dwóch miesiącach przynajmniej jednego, a zwykle kilku sponsorów i nie usłyszał, o tym, że darczyńcy kurek z pieniędzmi będą musieli przykręcać.

Choć dokładne dane w tej kwestii będzie można zebrać po sezonie PLP szacuje, że w ostatnich dwóch miesiącach 1. ligowe kluby mogły łącznie stracić (lub za chwilę stracą) nawet około 20 proc. firm, które dotychczas je wspierały.

Nic dziwnego, że pierwszoligowcy, którzy w sumie mają ponad 700 większych i mniejszych sponsorów robią co mogą, by odpływ powstrzymać. To dlatego, teraz kiedy wznowiono rozgrywki i zwiększono liczbę transmisj do sześciu (są nie tylko w Polsacie Sport, ale też w Ipla.tv) na większej liczbie obiektów pojawiają się profesjonalne przestrzenie reklamowe.

- Chcieliśmy zapewnić ekspozycję sponsorom także podczas dodatkowych trzech transmitowanych meczów. Dlatego na poziomie ligi i klubów sfinansowano dodatkowe bandy ledowe - tłumaczy nam prezes Janicki. To mały, ale być może ważny gest. Tym bardziej że większości przypadków również wpłacające złotówki do klubowych kas miasta zaznaczyły, że w następnym sezonie dotacje na sport będą niższe.

Niektóre kluby mają też swoje, stare problemy. W Bełchatowie, gdzie według nieoficjalnych informacji kłopoty z płatnościami dla piłkarzy były już od zimy, teraz o szybkie znalezienie sponsora, będzie jeszcze trudniej.

Salary cap w 1. Lidze?

Pozytywną informacją dla klubów jest na pewno otwarcie stadionów dla kibiców. Od 19 czerwca będą mogły być one zapełnione w 25 procentach. Dla połowy drużyn z 1. Ligi oznacza to, że na ich stadionach będzie tylu kibiców, ilu było tam w pierwszej części sezonu. Obiekty ekip z Jastrzębia-Zdroju, Sosnowca, Nowego Sącza, Bielska-Białej, Tychów, Głogowa, Grudziądza, Opola i Poznania (Warta gra w Grodzisku) do tej pory wypełniały się średnio właśnie w jednej czwartej. Kolejne kilka klubów (GKS Bełchatów, Chojniczanka, Puszcza) w teorii niemal nie zauważy różnicy.

Wypełnienie stadionów w 1. lidze (średnia z połowy sezonu):

  • Radomiak Radom – 99%
  • Stomil Olsztyn – 72%
  • Miedź Legnica – 59%
  • Stal Mielec – 50%
  • Wigry Suwałki - 45%
  • Bruk Bet Termalica Nieciecza – 42%
  • GKS Bełchatów - 36%
  • Chojniczanka Chojnice 33%
  • GKS Jastrzębie - 32%
  • Puszcza Niepołomice - 30%
  • ---------
  • Zagłębie Sosnowiec 26%
  • Sandecja Nowy Sącz - 25 %
  • Chrobry Głogów - 25%
  • Podbeskidzie Bielsko-Biała - 24%
  • GKS Tychy – 23%
  • Odra Opole – 20%
  • Olimpia Grudziądz - 20%
  • Warta Poznań - 15 % (obiektu w Grodzisku)

Dla wszystkich częściowe otwarcie stadionów oznacza też rozwiązanie problemu z karnetami. Teraz nie trzeba będzie za nie zwracać fanom pieniędzy. Większość klubów od 19 czerwca na swoje mecze wpuszczać zamierza właśnie tych, którzy mają długoterminową kartę wstępu. Jeśli wolnych miejsc zostanie, szanse na futbol na żywo będą mieli też rzadziej chodzący na spotkania fani. Dla posiadaczy dużych stadionów, otwarcie widowni to też możliwość wywiązania się z umów z nabywcami lóż biznesowych czy pakietów VIP.

Przedstawiciele 1. ligi w czasie koronawirusa mieli trochę czasu, by zastanawiać się nad wszelkimi finansowymi zagadnieniami. To dlatego utworzono grupę roboczą badającą możliwość wprowadzenia Salary Cap. Maksymalna kwota, jaką kluby mogą wydać na pensje zawodników w danym sezonie, miałaby pomóc uzdrowić 1. ligowe budżety.

- Ten pomysł padł. To była taka wspólna inicjatywa. Na razie na ten temat mieliśmy bardziej wymianę zdań i luźną dyskusję. Traktujemy to jako coś perspektywicznego, do czego można będzie wrócić. W ostatnich tygodniach wszyscy byli skupieni głównie na powrocie do gry, procedurach, które trzeba było wdrożyć - mówi nam Marcin Janicki, prezes PLP. Zaznacza, że być może ten temat powróci po sezonie. Wcześniej powinniśmy zobaczyć inne pierwszoligowe inicjatywy. PLP niebawem ma uruchomić aplikację dla kibiców, która też pozwoli generować drobne dochody.

Więcej o: