W 1. lidze nie uznano bramki, bo w czasie strzału zgasło światło. Absurd w meczu Kluczbork - Chojniczanka [WIDEO]

Sytuacja, która miała miejsce w spotkaniu 13. kolejki 1. ligi pomiędzy MKS Kluczbork a Chojniczanką (1:1), to piłkarski kabaret. Z tym, że piłkarzom z Chojnic nie jest z całą pewnością do śmiechu. Bramka na wagę zwycięstwa i utrzymania dystansu do miejsc gwarantujących awans do Ekstraklasy nie została uznana z powodu... światła.

Gdy piłkarze Chojniczanki wykonywali rzut wolny, na stadionie pojawiły się problemy z oświetleniem. Po oddanym strzale światło na stadionie zgasło i zapaliło się kilka sekund po tym, jak piłka zatrzepotała w siatce bramki gospodarzy. Arbiter Sebastian Krasny początkowo gola zaliczył, ale gdy zawodnicy Kluczborka podbiegli do niego z wyraźnymi pretensjami, zdanie zmienił.

To, czy nagły brak oświetlenia mógł w tym akurat przypadku wpłynąć na reakcję muru i bramkarza, jest kwestią dyskusyjną. Gdyby pan Krasny argumentował swoją decyzję problemami z oświetleniem, przepisy by go broniły. Problem polega jednak na tym, że w protokole meczowym sędzia zapisał, iż bramki nie uznał z powodu wykonaniu stałego fragmentu gry przed gwizdkiem. A ten wybrzmiał na boisku głośno i wyraźnie. Całą sytuację zobaczyć można w materiale wideo zamieszczonym poniżej:

 

Dyrektor zarządzający Chojniczanki, Leszek Bartnicki, zapowiedział już, że klub oczekuje wyciągnięcia konsekwencji wobec arbitra Krasnego.

Spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem 1:1. Chojniczanka po 13. kolejce zajmuje w tabeli 3. miejsce z dorobkiem 22 punktów, Kluczbork natomiast jest przedostatni ze stratą czterech "oczek" do strefy gwarantującej utrzymanie.

Boruc i Teodorczyk wylecą z kadry? A powinni uczyć się od Peszki! Jego komentarz niszczy! [MEMY]

źródło: Okazje.info

Więcej o: