Fatalne wieści dla Fernando Santosa

Fernando Santos prowadzi Besiktas Stambuł od początku stycznia br. Nie osiąga jednak zadowalających wyników, przez co już od kilkunastu dni tureckie media informują, że ten mariaż może się zakończyć szybciej, niż zakładano. Jeden z tamtejszych dziennikarzy już podaje, że zapadła decyzja dot. dalszej przyszłości Santosa w Besiktasie. Jeśli te doniesienia się sprawdzą, to Portugalczyk popracuje w Stambule krócej niż w Polsce.
Fernando Santos
https://www.youtube.com/watch?v=a2hhyAL517c

231 dni - przez tyle czasu Fernando Santos prowadził reprezentację Polski jako selekcjoner. Kadra pod wodzą Portugalczyka wygrała trzy z sześciu meczów, w tym dwa w eliminacjach do Euro 2024. To właśnie za kadencji Santosa Polska przegrała 2:3 z Mołdawią w Kiszyniowie czy 1:3 z Czechami w Pradze. - Z przykrością przyznam, że w naszej reprezentacji mu nie wyszło - stwierdził prezes PZPN Cezary Kulesza w wywiadzie dla "Faktu". Miejsce Santosa zajął Michał Probierz, który wywalczył awans na Euro 2024 przez baraże.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Z tego faktu również cieszył się były selekcjoner. Kacper Sosnowski, dziennikarz Sport.pl poinformował, że Santos otrzymał w ramach rekompensaty około 180 tys. euro, czyli blisko 775 tys. złotych. "Obie strony ostatecznie przystały na kompromis, by w przypadku awansu Portugalczyk dostał około 25 proc. zapisanej w kontrakcie premii" - wyjaśnił Sosnowski.

Od stycznia br. Santos pracuje już w roli trenera tureckiego Besiktasu. Portugalczyk wygrał tylko siedem z piętnastu meczów od objęcia posady, a cztery ostatnie spotkania to jeden remis i trzy porażki. Już w marcu jednak media znad Bosforu informowały, że Santos trafił "na dywanik", gdzie musiał się tłumaczyć ze słabszych wyników i swoich wyborów personalnych.

To koniec. Znana przyszłość Fernando Santosa w Besiktasie

Teraz turecki dziennikarz Ertan Suzgun informuje, jak Besiktas zamierza rozwiązać sytuację Santosa. Zgodnie z jego informacjami Portugalczyk nie będzie prowadził drużyny w przyszłym sezonie, a co za tym idzie, nie wypełni kontraktu podpisanego do czerwca przyszłego roku. To ma związek m.in. z faktem, że mimo awansu do półfinału Pucharu Turcji - gdzie Besiktas zagra dwumecz z MKE Ankaragucu - strata do trzeciego Trabzonsporu wynosi pięć punktów. Ostatnie miejsce na podium ligi tureckiej gwarantuje udział w eliminacjach do Ligi Europy.

W ostatnim spotkaniu Besiktas zremisował 1:1 z Basaksehirem, a więc zespołem, w którym występuje Krzysztof Piątek. Gola dającego remis strzelił w 95. minucie Emirhan Ilkhan, a Polak zagrał cały mecz. - Wiem dokładnie, czego ten zespół potrzebuje, nie jestem zadowolony z wyników. Jestem tutaj dla projektu, który ma zaprowadzić Besiktas tam, gdzie na to zasługuje. W przeciwnym razie będą problemy. Czy poprowadzę zespół w kolejnym sezonie? To nie do końca zależy ode mnie - wyjaśnił Santos po meczu z Basaksehirem.

- Besiktas ma drużynę, która zjada trenerów. Myślę, że dzisiejszego wieczoru kariera Fernando Santosa w Besiktasie dobiegła końca - mówił w marcu br. turecki dziennikarz Zeki Uzundurukan na kanale A Spor. Jeżeli Santos zostanie zwolniony ostatniego dnia czerwca, to przepracuje w Besiktasie zaledwie 174 dni.

Czy Santos wróci wtedy od razu do pracy? Nie należy wykluczać tego scenariusza, ponieważ sytuację Portugalczyka obserwuje grecka federacja i jest gotów mu zaoferować pracę w roli selekcjonera. Ma tam zastąpić Gustavo Poyeta, który nie dał Grecji awansu na Euro 2024 po barażach. Santos prowadził Grecję w latach 2010-2014. Wtedy wprowadził ją do ćwierćfinału Euro 2012 oraz 1/8 finału mistrzostw świata w 2014 roku.

Więcej o: