Niemcy muszą odszczekać słowa o Kownackim. Jest coraz bliżej Ligi Mistrzów

Rok temu niemieccy dziennikarze pisali o nim jako o "mega wtopie", teraz muszą się ze swoich słów wycofywać. Dawid Kownacki gra najlepszy sezon w karierze, jest najskuteczniejszym zawodnikiem Fortuny Duesseldorf i czołowym piłkarzem 2. Bundesligi. Polak otwarcie mówi, że po sezonie z klubu odchodzi i już ustawia się po niego kolejka chętnych.

Ten sezon w wykonaniu Dawida Kownackiego jest najlepszy w karierze - 26-letni napastnik to najlepszy strzelec drugoligowej Fortuny Dusseldorf z 13 bramkami i to głównie dzięki niemu zespół wciąż ma szanse na awans do Bundesligi lub występ w barażu. Jednocześnie pewne jest, że Kownacki nie przedłuży kontraktu z Fortuną i odejdzie latem za darmo. - Po trzech latach w Duesseldorfie chciałbym dokonać zmiany i postawiłem sobie za cel, by postawić kolejny krok - powiedział, cytowany przez oficjalną stronę klubu. Były zresztą szanse, że Kownacki odejdzie jeszcze zimą.

Zobacz wideo Wojciech Szczęsny ocenia Fernando Santosa: Zespół wierzy

Wtedy pojawiła się oferta z Midtjylland. Duński klub chciał nawet przepłacić, byle tylko pozyskać go jak najszybciej. - Była oferta, którą wstępnie zaakceptowałem - tłumaczył Kownacki w programie "Bundestalk" w Kanale Sportowym. W niemieckich mediach pojawiła się też informacja, że Brentford oferował Fortunie w styczniu 2 mln euro, ale propozycję odrzucono. Zresztą nawet gdyby kluby doszły do porozumienia, to Kownacki nie dostałby pozwolenia na pracę w Anglii. Ostatecznie wolał więc pozostać w Dusseldorfie.

Kownacki mógł grać w Lidze Mistrzów. Ale dotrzymał słowa danego Fortunie

Kownacki trafił do Fortuny w styczniu 2019 roku w ramach wypożyczenia z Sampdorii. Dopięcie transakcji było tak stresujące, że Polak otwarcie krytykował postawę Włochów. - Mam dość takiego zachowania Sampdorii. Jestem zdenerwowany, bo czas leci, a ja wciąż nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Nie chcę tu zostawać - grzmiał w rozmowie z "Super Expressem". Wtedy Sampdoria wstępnie zaakceptowała warunki Fortuny, ale chciała płatności za wypożyczenie, a potem wszystko się przedłużyło przez uraz Gianluki Caprariego.

W grze o Kownackiego były też wówczas takie kluby, jak Empoli, Cagliari, Schalke 04 czy VfB Stuttgart. Padło na Fortunę, która skusiła go projektem, ale też dobrą lokalizacją. Partnerka piłkarza spodziewała się wówczas dziecka i chciała je urodzić w Poznaniu. Kownacki potwierdził zainteresowanie Schalke, grającego wtedy w Lidze Mistrzów, ale chciał dotrzymać słowa danego w Dusseldorfie. Fortuna wykupiła go na początku sezonu 2019/20 za 8 mln euro, co stało się nowym klubowym rekordem.

Kontuzje przyblokowały Polaka. Niemcy pisali już o "mega wtopie"

Sporym problemem od początku kariery Kownackiego w Niemczech były kontuzje - od kwietnia do sierpnia 2019 roku miał cztery urazy mięśniowe. Trener Friedhelm Funkel otwarcie apelował o zmianę podejścia i branie przykładu z Roberta Lewandowskiego. - Może mu pomóc właściwa dieta. Musi być bardziej sumienny. Kiedy patrzysz na sylwetkę Lewandowskiego, to widzisz stal. Dawid ma na tym polu jeszcze sporo do poprawy - mówił na jednej z konferencji. Kownacki zdradził po czasie, że Funkel osobiście mu tego nigdy nie przekazał.

Rundę jesienną sezonu 2019/20 Polak skończył bez gola czy asysty. Na domiar złego doznał urazu kolana na treningu w lutym 2020 roku i musiał przejść operację. Sezon był spisany na straty. Żmudna rehabilitacja i zakażenie koronawirusem sprawiło, że długo musiał czekać na powrót do odpowiedniego rytmu. Fortuna spadła do 2. Bundesligi, a Kownacki przełamał się dopiero po 504 dniach w meczu z Wuerzburgerem Kickers (1:0). Wydawało się, że zaczął wychodzić na prostą, kończąc sezon z siedmioma golami i pięcioma asystami w 28 meczach.

Sezon 2021/22 Kownacki zaczął od pięciu meczów w lidze, a potem znów doznał poważnej kontuzji. Na treningu zerwał więzadło krzyżowe w prawym kolanie, co oznaczało trzymiesięczną przerwę. Niemieckie media pisały otwarcie o katastrofie, "mega wtopie" i całkowitej stracie pieniędzy. - Dziennikarze mieli prawo tak pisać, bo nie dość, że Dawid był często kontuzjowany, to jeszcze nie grał dobrze. Fortuna straciła bardzo dużo pieniędzy i nie dostała nic w zamian - mówi Sport.pl Sebastian Hochrainer, dziennikarz "Bilda", zajmujący się Fortuną.

Aby wrócić do formy, Kownacki odszedł do Lecha Poznań na rundę wiosenną w ramach wypożyczenia, by pomóc w walce o mistrzostwo Polski. Fortuna zabezpieczyła pozycję napastnika, sprowadzając Daniela Ginczka. Cel w Poznaniu został osiągnięty, a Kownacki liczył na to, że Lech go wykupi i pozwoli mu wydostać się z Duesseldorfu. Ostatecznie do tego nie doszło. - Dałem zielone światło, ale niestety klub nie chciał wydać tyle pieniędzy, ile musiał - mówił szczerze w Kanale Sportowym.

Najlepszy czas Kownackiego w karierze. W końcu mu zaufano

Wydawało się, że Kownacki odejdzie z Fortuny latem 2022 roku, kiedy pojawiła się oferta od szwajcarskiego FC Zurich. Ostatecznie zaufał trenerowi Danielowi Thioune, który przekonał się do niego na przedsezonowym zgrupowaniu. I ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, a niemieccy dziennikarze wycofali się ze swoich słów o "mega wtopie". Polak szybko stał się nowym liderem zespołu. - Thioune nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Po prostu zaufał Kownackiemu. Korzysta też na tym, że Kownacki jest zdrowy i mógł w pełni przepracować okres przygotowawczy. Wcześniejsi trenerzy Fortuny często szukali dla Dawida pozycji w różnych sektorach boiska, natomiast Thioune stawia na niego niemal wyłącznie w ataku. I to mu pasuje - uważa Tomasz Urban, dziennikarz i komentator Bundesligi w Viaplay.

Po tak sporej części sezonu eksperci stwierdzają z pełnym przekonaniem, że Kownacki jest główną gwiazdą Fortuny i jednym z najlepszych piłkarzy 2. Bundesligi. - Fortuna wygrała tylko jeden mecz, w którym Dawid nie miał gola czy asysty. Gdy go brakowało, drużyna wyraźnie przegrywała. To najlepszy piłkarz Fortuny i czołowy zawodnik na zapleczu - uważa Hochrainer. - Dawid jest w najlepszej formie, odkąd trafił do Niemiec. Jest w czołówce klasyfikacji strzelców i asystentów, jest drugi w klasyfikacji kanadyjskiej. Spływające oferty też wiele o nim mówią - dodaje Urban.

Świetna dyspozycja Kownackiego sprawiła, że przed ogłoszeniem jego ostatecznej decyzji o odejściu klub do końca walczył o nowy kontrakt. Pojawił się pomysł zapisania klauzuli wykupu, a ze słów działaczy wynikało, że są pozytywne sygnały ku temu, by wierzyć w dalszą współpracę. Oferta Fortuny opiewała na 800 tys. euro za sezon oraz dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o dodatkowy rok. Gdy Kownacki ogłosił, że nie przedłuży umowy, to Fortuna walczyła o to, by mieć go do końca sezonu. Ten cel udało się osiągnąć, choć pojawiła się oferta m.in. ze wspomnianego Midtjylland.

Czy Fortuna miała jakiekolwiek szanse na zatrzymanie Kownackiego? - Moim zdaniem nie. Zbyt dobre zespoły interesują się Dawidem i oferują zbyt duże pieniądze. Fortuna nie jest w stanie za tym nadążyć. Dawid miał idealną sytuację dla siebie, więc decyzja o braku przedłużenia umowy jest zrozumiała z jego punktu widzenia. W tym układzie to bardziej Fortuna potrzebowała Kownackiego, niż on potrzebował Fortuny - twierdzi Hochrainer.

Kownacki teraz zachwyca. Ale raczej będzie niemile wspominany

Ten sezon jest jednak wyjątkiem od reguły. Ze względu na liczne urazy Kownacki opuścił ponad 30 spotkań Fortuny od transferu, na jego powrót do formy trzeba było czekać długo i koniec końców Niemcy mogą żałować tej inwestycji. - W skali 1-10 daję mu 3. W całej perspektywie Kownacki jest rozczarowaniem. Może ocenę podniósłby awans do Bundesligi, ale nawet tak mocny sezon nie zmieni jej w pełni - ocenia Hochrainer. - Za cały pobyt w Fortunie daję mu 6. Jeśli popatrzymy na chłodno, to w klubie mają powody, by żałować tego zakupu. Po pierwsze - wydali rekordową kwotę, której nie odzyskają. Po drugie - gra Dawida nie przysłużyła się do większego sukcesu klubu, bo przecież wykupywali go, będąc w 1. Bundeslidze, a dziś bezskutecznie się do niej dobijają - twierdzi z kolei Urban.

Czas podjąć decyzję. Chętnych nie brakuje. "Chcę wybrać mądrze"

Gdy Kownacki podjął decyzję o zrobieniu kolejnego kroku w karierze, wypada zapytać: co dalej? Czy Niemcy są dla niego najlepsze? Doniesienia wskazują, że ponowna gra Kownackiego w Bundeslidze jest bardzo prawdopodobna. - Mam kilka ofert, w których jest wszystko wynegocjowane. Chcę się cieszyć tym sezonem. Ofert jest wiele, ale chcę wybrać mądrze - oznajmił w rozmowie z Foot Truckiem. Zdaniem dziennikarzy jego sytuację badają Stuttgart, Mainz, Eintracht Frankfurt, Borussia Moenchengladbach czy Union Berlin. Faworytami są ci ostatni.

Ta oferta wydaje się kusząca, bo zespół Ursa Fischera walczy o awans do Ligi Mistrzów. Jednak nasi rozmówcy są podzieleni w kontekście wyboru Unionu. - To byłoby najgorszą opcją pod kątem stricte piłkarskim. Kownacki cierpiałby tam niemal tak samo, jak Krzysztof Piątek w Hercie. Union ma specyficzny styl grania, kreuje swoim napastnikom niewiele okazji. Napastnicy u Fischera muszą bardzo mocno pracować w defensywie - zauważa Urban. - Union jest dobrą opcją. Oni zagrają w europejskich pucharach, Dawid miałby blisko do Polski, a też styl drużyny jest bardzo intensywny - kontruje Hochrainer.

Według ekspertów wysoko stoją też akcje Freiburga czy Borussii Moenchengladbach. - Kownacki najbardziej pasuje do Borussii - kwituje dziennikarz "Bilda". - Freiburg jest piłkarsko najlepszym wyborem. Trener Christian Streich często w systemie wykorzystuje trzech napastników. Konkurencja, jak na czołowy klub Bundesligi, też nie jest tam aż tak mocna, by ustawiać się z automatu w kolejce do składu. To klub będący nieco na uboczu wielkiej piłki, a jednocześnie ambitny i z perspektywami. A Borussia przejdzie latem duże przeobrażenia, odejdzie z klubu Marcus Thuram, czyli główny napastnik. Więc zrobiłoby się więc wolne miejsce dla Kownackiego. Zaletą transferu do Gladbach byłoby też to, że Dawid i jego rodzina nie musieliby się ruszać z Duesseldorfu - podsumowuje dziennikarz Viaplay.

Florian Plettenberg z niemieckiego Sky Sports informował 14 marca, że decyzja Kownackiego na temat wyboru nowego klubu ma zostać podjęta w ciągu tygodnia, może dwóch, ale z ostatniego wywiadu Polaka można wysnuć wniosek, że prędzej o jego wyborze dowiemy się bliżej końca sezonu. Na rozwiązanie tej zagadki trzeba zatem poczekać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.