Girondins Bordeaux grało nieprzerwanie w Ligue 1 od 1992 roku, a dłuższą serią mogło się pochwalić tylko PSG oraz Olympique Lyon. Będąca w permanentnym kryzysie drużyna zajęła w tym sezonie ostatnie miejsce w lidze. "W takich okolicznościach nie ma się co dziwić kibicom, że ich cierpliwość i stopień wyrozumiałości dla działaczy i piłkarzy skończyły się już dawno: Jesteście hańbą naszej 140-letniej historii" - pisze Kacper Sosnowski, dziennikarz Sport.pl. To jest dopiero początek problemów Girondins Bordeaux.
Francuski dziennikarz Julien Maynard poinformował, że federacja LFP zdegradowała Girondins Bordeaux na trzeci poziom rozgrywek we Francji z powodu braku gwarancji finansowych. Wcześniej tamtejszy organ nadzoru finansowego oszacował, że deficyt klubu wynosi 67 milionów euro i jest czwartym, co do wielkości w Ligue 1. Klub ma siedem dni na możliwość odwołania się od decyzji i przedstawienie niezbędnych dokumentów.
"Girondins Bordeaux natychmiast odwoła się od decyzji. Ta brutalna decyzja pozbawia nas dalszej realizacji strategii uporządkowania sytuacji finansowej i zapisania nowej karty w historii klubu. 14 czerwca przedstawiliśmy gwarancję zaangażowania większościowego udziałowca w wysokości 10 mln euro. Choć okno transferowe już się rozpoczęło, sprzedaż naszych piłkarzy jeszcze nie zdążyła się zmaterializować. Jesteśmy przekonani, że zademonstrujemy stabilność naszego projektu na sezon 2022/2023, a rozmowa pozwoli nam uzyskać utrzymanie w Ligue 2" - pisze klub w oficjalnym komunikacie.
Taka decyzja władz we Francji jest sporym problemem dla Rafała Strączka. Bramkarz na początku tego roku podpisał pięcioletni kontrakt z Girondins Bordeaux, który wejdzie w życie od 1 lipca. Polak nie powinien jednak mieć problemów z wywalczeniem miejsca w podstawowym składzie, ponieważ z klubem z Bordeaux rozstali się m.in. Benoit Costil, który występował w barwach Girondins w latach 2017-2022.