Milik szaleje, a Francuzi się zachwycają. "Niesamowity. Nie bądźmy wybredni"

"Milik wciąż wygląda niesamowicie. Bramka "panenką" z karnego dała mu ogromną pewność siebie" - tak francuskie media piszą o Arkadiuszu Miliku, rozpływając się nad jego występem przeciwko Basel (2:1). Francuzi też się zastanawiają, czy to już ten moment, w którym Milik dogada się na boisku z Dimitrim Payetem.

Arkadiusz Milik jest niezwykle skuteczny w tym sezonie w europejskich pucharach. Reprezentant Polski został pierwszym piłkarzem Olympique Marsylii od Jeana-Pierre'a Papina z sezonu 1988/1989, który zdobył bramkę w pięciu kolejnych meczach europejskich pucharów. Milik do tej pory strzelił osiem goli w europejskich pucharach - po cztery w Lidze Europy i Lidze Konferencji Europy. Żaden piłkarz OM nie strzela więcej od Milika w Europie.

Zobacz wideo To piłkarze stoją za buntem PZPN. Wiemy, kto był inicjatorem

Francuzi zachwycają się występem Milika. "Od razu zyskał pewność siebie"

Arkadiusz Milik strzelił dwa gole w meczu z FC Basel, ale po drodze zmarnował kilka świetnych okazji. Mimo to Polak jest najwyżej oceniany przez francuskie media. "Milik był bardzo wydajny. Napastnik od razu zyskał pewność siebie, wykorzystując rzut karny 'panenką'. Później jednak brakowało mu precyzji przy dwóch podaniach Payeta, w tym przy całkowicie nieudanej główce. Po przerwie skorzystał z okazji na dublet po uderzeniu Rongiera" - pisze portal maxifoot.fr, przyznając Polakowi "siódemkę".

"To był naprawdę bardzo dobry mecz Polaka, regularnie uczestniczył w grze zespołu. Jego zdolność do współpracy została doceniona przez kolegów, bo nie mieli żadnego problemu z obsłużeniem Milika" - zauważają dziennikarze serwisu sans-filtre.fr.

"Na pewno mógł zrobić więcej przy tych zmarnowanych sytuacjach, ale nie bądźmy już tak wybredni. Milik wciąż wygląda niesamowicie" - czytamy na butfootballclub.fr. Dziennik "L'Equipe" wprost określa Polaka recydywistą.

Przełom w relacjach na linii Milik - Payet? "W końcu skoordynowani"

Media we Francji zastanawiają się także nad tym, czy Arkadiusz Milik jest w stanie znaleźć wspólny język na boisku z Dimitrim Payetem. Portal lefigaro.fr twierdzi, że być może doszło do przełomu. "Milik był główną trucizną dla Bazylei, ale nie wahał się z poruszaniem w strefach zarządzanych przez Payeta. Zawodnicy wydają się być w końcu skoordynowani w swoich ruchach, wymienili trzy podania przed strzałem Polaka w pierwszej połowie. Czy to wystarczy, żeby marzyć o owocnej współpracy? Gracze uściskali się przy zejściu Francuza z boiska" - czytamy.

Więcej o: