Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krychowiak odpowiada Bońkowi ws. ekstrawaganckiego stroju Haalanda

Grzegorz Krychowiak odpowiedział Zbigniewowi Bońkowi, który wcześniej na Twitterze zaczepił reprezentanta Polski w sprawie oryginalnego stroju Erlinga Haalanda, w którym Norweg poleciał oglądać wyścig Formuły 1 podczas GP Monaco.

Haaland w sobotę zakończył sezon Bundesligi. W wygranym 3:1 spotkaniu Borussii Dortmund z Bayerem Leverkusen zdobył dwa gole. Za to już w niedzielę sprawił sobie mały prezent. Norweski piłkarz poleciał na wyścig F1 o Grand Prix Monaco.

Zobacz wideo Grzegorz Krychowiak przed Euro odpoczywa w Egipcie

Pirlo tłumaczy, dlaczego Ronaldo nie zagrał. Trener pewny swojej przyszłościPirlo tłumaczy, dlaczego Ronaldo nie zagrał. Trener pewny swojej przyszłości

Co ciekawe, Haaland nie zrobił tego na zaproszenie któregoś z zespołów lub sponsorów, jak to zazwyczaj wygląda w przypadku piłkarzy i celebrytów pojawiających się na torach. Poleciał tam, żeby oglądać wyścig ze swojego prywatnego jachtu.

Zawodnik zamieścił swoje zdjęcie z samolotu, którym poleciał do Monako. Widać na nim, że włożył oryginalny strój od Dolce&Gabbana wart 1200 funtów.

Na ubiór Norwega zwrócił uwagę prezes PZPN Zbigniew Boniek, który na Twitterze zaczepił Grzegorza Krychowiaka, który jest miłośnikiem ekstrawaganckich strojów. "Co tu się dzieje? Co ty na to?" - napisał do piłkarza Lokomotiwu Moskwa i reprezentacji Polski. 

Paweł Dawidowicz ponownie w składzie Hellasu. Pełny mecz Polaka w Serie ANajnowsze informacje ws. kontuzji reprezentanta Polski. "Melduje się"

Krychowiak odpowiedział prezesowi PZPN ws. stroju Haalanda. "Jestem za stary na tyle przepychu"

Krychowiak, który prowadzi własny butik - Balamonte i ma sklepy z garniturami w Warszawie i Poznaniu - po kilku godzinach postanowił odnieść się do wyboru kreacji Haalanda, odpowiadając Bońkowi.

"Bardzo odważnie i kolorowo, ale ja już jestem za stary na tyle przepychu" - napisał Krychowiak.

Wyścig w Monako wygrał Max Verstappen. Holender dojechał na metę przed Carlosem Sainzem i Lando Norrisem. Fatalnie rywalizacja potoczyła się dla Mercedesa - Lewis Hamilton był dopiero siódmy, a Valtteri Bottas odpadł z wyścigu po kuriozalnym pit stopie na 31. okrążeniu, gdy mechanicy Fina nie mogli zmienić mu jednej z opon. Jednocześnie Red Bull wyprzedził Mercedesa w obu klasyfikacjach generalnych - kierowców i konstruktorów.

Więcej o: