Już raz upokorzył PSG, teraz pstryczek w nos gigantom może wymierzyć z Lille

Jeśli kibice PSG mają awersję na jakiegoś portowego działacza, to z pewnością może być nim Olivier Letang. Człowiek, który sprowadzał do Paryża Grzegorza Krychowiaka, lubi grać na nosie swym byłym klubom. Już raz uczynił to jako dyrektor Rennes, a teraz może upokorzyć stolicę, zdobywając mistrzostwo Francji z Lille.

- Mam dla pana dobrą i złą wiadomość. 
- Wyrzucacie mnie z pracy? 
- Gorzej. Przenosimy pana na północ.  

Ten znany z filmu "Jeszcze dalej niż północ" dialog między naczelnikiem poczty w małym miasteczku na słonecznym Lazurowym Wybrzeżu, a jego szefem, dobrze obrazuje stereotyp, jaki o północy Francji panuje w całym kraju. Północ to Syberia, na której ludzie mówią innym językiem, a w restauracjach zamiast owoców morza, tarty i wina podają frytki z kiełbasą i piwem. Jeśli w ostatnich latach popatrzylibyśmy na sportową część jednego z największych miast regionu - Lille, to w "smutny" krajobraz północy trzeba by wkomponować jeszcze LOSC. Klub, który w 2018 roku niemal spadł z Ligue 1, a potem borykał się z problemami finansowymi. Przybycie do Lille w grudniu 2020 roku Oliviera Letanga i objęcie tam funkcji dyrektora sportowego nie można jednak uznać za żadne zesłanie. Ambitny i błyskotliwy kierownik nowe zadania traktuje jak wyzwania, a w trudnych misjach odnosi spore sukcesy. Tak się składa, że przy okazji często upokarza swoje byłe lub... przyszłe kluby. 

Zobacz wideo Dlaczego Neymar musi płakać we Francji? [Naszym Okiem]

Rennes, czyli "kultura zwycięstwa" i zabranie pucharu PSG

Mistrzostwo Lille, które ekipa z północy może zapewnić sobie już w niedzielny wieczór, byłoby dla Paryża pstryczkiem w nos. PSG wygrywało Ligue 1 siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat. Pomogły w tym miliardy dolarów z Kataru. W tym sezonie jednak, by się cieszyć z triumfu, Paryż nie tylko musi wygrać swoje ostanie spotkanie (z Brest), ale też modlić się, by LOSC nie wygrało meczu z ligowym średniakiem z Angers. 

Grzegorz Krychowiak w PSGWybrali najgorszego polskiego piłkarza w historii ligi! Krychowiak wśród znanych nazwisk

Letang, który w latach 2012-2017 był dyrektorem sportowym PSG, może teraz pogrążyć swój były klub. Klub, który z jednej strony doceniał jego pracę, z drugiej wytykał wpadki i błędy. Szczególnie źle oceniane jest okienko transferowe sezonu 2016/17, kiedy do Paryża przybyli Hatem Ben Arfa, Goncalo Guedes i Grzegorz Krychowiak piłkarze, którzy nie stali się ważnym elementem drużyny, a obciążali klubowy budżet. W sezonie, w którym PSG odpadło z Ligi Mistrzów z Barceloną (po słynnej remontadzie) i przegrało mistrzostwo z AS Monaco, Letang odchodził ze stolicy Francji w złej atmosferze.  

Został dyrektorem sportowym Rennes, wówczas ligowego średniaka. Zrestrukturyzował klub i powprowadzał do niego swoich ludzi. Efekt? Zespół, którego były dyrektor deklarował, że "czternaste miejsce w lidze nie byłoby rozczarowaniem" już w jego pierwszym sezonie zajął piąte miejsce w Ligue 1 i zakwalifikował się do Ligi Europy. W tych rozgrywkach zatrzymał się dopiero na 1/8 finału nieznacznie przegrywając z Arsenalem. Rok później również grało w grupie LE. W 2019 roku Rennes dotarło też do finału Pucharu Francji i mimo że musiało rywalizować tam z PSG, to wygrało prestiżowe starcie po dogrywce i karnych. To był dla czerwono-czarnych pierwszy puchar po 33 latach. Dla Paryżan jedno z nielicznych trofeów, które ktoś sprzątnął im sprzed nosa. Za chwilę może przyjść kolejne, którego wspólnym mianownikiem znów będzie Letang. Człowiek, którego trzyletnią pracę w Rennes serwis rougememoire.com podsumował w następujący sposób: 

"Letang wniósł do tego klubu kulturę zwycięstwa. Był wymagający zarówno wobec wszystkich pracowników, jak i wobec siebie". Ostatni sezon ze Stade Rennes Letang zakończył na 3. miejscu, punkt przed Lille, klubem w którym pracuje obecnie.  

Romantyczna historia Lille z piwem i kiełbaskami w tle 

Klubem, który teraz może zakończyć sezon punkt przed PSG, co będzie oznaczało dla niego mistrzostwo Francji. To byłaby romantyczna historia drużyny, która kilka lat temu uniknęła bankructwa głównie przez zmiany właścicielskie i przejmowanie długów przez nowych inwestorów. Drużyna dowodzona przez Letanga już w kwietniu raz dała bogatemu PSG mały pstryczek w nos. Wygrała ważny ligowy mecz w Paryżu 1:0. Stało się to pierwszy raz od 25 lat. Zresztą w tym sezonie LOSC trenowane przez Christophe’a Galtiera jest chwalone za swój styl gry, narzucany mocniejszym rywalom, a wiele klubów może pozazdrościć Lille wyróżniających się zawodników. Renato Sanchez jest boiskowym liderem, Burak Ylmaz zachwyca skutecznością, a Jonathan David szybkością. Młody Sven Botman to filar obrony, który mimo tylko 21-lat gra jakby na najwyższym poziomie robił to od dekady. Letang raczej nie powinien mieć problemów, by na piłkarzach swej drużyny dobrze zarobić i podtrzymać wizytówkę Lille jako klubu dostarczającego topowym europejskim klubom wielkie talenty.  

To mistrzostwo ekipa z północy Francji może zapewnić sobie równo 10 lat po ostatnim takim triumfie. Na co dzień pochmurne i raczej chłodne francuskie miasto dziś może być znów rozpalone przez kibiców. O winie zamienionym na litry piwa, Paryż czy słoneczne Monaco będzie mogło pomarzyć. O kiełbaskach z frytkami też.  

Więcej o: