Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Feyenoord Rotterdam wrócił na szczyt. Siedem lat temu był blisko upadku

18 lat - kibice Feyenoordu Rotterdam bardzo długo czekali na kolejne mistrzostwo Holandii. Zdecydowanie za dużo czasu dla tak utytułowanego klubu, lokalnego giganta. Ale ten triumf miał szczególny smak nie tylko ze względu na długi czas oczekiwania.

24 października w Eindhoven miał miejsce upadek wielkiego klubu. Mało kto stawiał wtedy na Feyenoord, ale nikt nie spodziewał się rekordowej porażki. 0-10 z PSV na zawsze pozostanie czarną kartą w historii klubu. Trener Mario Been od razu zaoferował swoją rezygnację (nie została przyjęta).

 

Blisko bankructwa

Co gorsze, to wcale nie musiała być najgorsza wiadomość dla fanów z Rotterdamu. Jak to możliwe? Cztery dni później Feyenoord mógł zbankrutować. Wielkie problemy finansowe - dług na poziomie 35-40 mln euro! - miały swoje korzenie w nieodpowiedzialnej polityce. Klub wydał sporo pieniędzy na pozyskanie takich piłkarzy jak Roy Makaay, Giovanni Van Bronkhorst czy Kevin Hofland. Wzmocnienia nie pozwoliły jednak na awans do Ligi Mistrzów, a w sezonie 2008/09 klub zajął dopiero 7. miejsce i nie awansował do pucharów w ogóle.

Feyenoord miał mało pieniędzy na wzmocnienia, ale z pomocą inwestorów ściągał kolejnych piłkarzy. Wychodzenie z kryzysu finansowego poprzez wydawanie pieniędzy, których się nie miało nie było zbyt rozsądnym posunięciem. W 2010 roku KNVB (Holenderska Federacja Piłkarska) umieściła klub w pierwszej kategorii. Oznacza ona problemy finansowe. Takie kluby muszą opuścić pierwszą kategorię w ciągu trzech lat, inaczej grozi im utrata licencji. Feyenoord musiał pożyczać pieniądze, by wypłacić piłkarzom pensje.

To mógł być koniec pięknej, 102-letniej historii. Feyenoord to nie jest klub, jakich wiele - wygrał Puchar Europy, dwa razy triumfował w Pucharze UEFA, 14-krotnie był najlepszy w Holandii. Ostatecznie kwestię finansowania zespołu rozwiązano na dzień przed terminem. Grupa Vrienden van Feyenoord (Przyjaciele Feyenoordu) przejęła 49 proc. udziałów w klubie biorąc na siebie długi.

Wyjście z dołka

Słaba kadrowo ekipa dokończyła sezon na 10. miejscu. Od powstania Eredivisie w 1956 roku Feyenoord był niżej tylko dwa razy - w obu przypadkach na 11. miejscu, co pokazuje skalę upadku. Punktem zwrotnym było zatrudnienie Ronalda Koemana. Znakomicie poradził sobie w bardzo trudnych warunkach. 2., 3. i znowu 2. miejsce w kolejnych sezonach to imponujące osiągnięcia biorąc pod uwagę, że niemal każdy wyróżniający się piłkarz był sprzedawany - tak było w przypadku Leroya Fera, Georginio Wijnalduma, Luca Castaignosa, Rona Vlaara czy Karima El Ahmadiego. Dzięki tym transferom klub wyszedł z pierwszej kategorii, choć 18,33 proc. przychodów zgarnęli inwestorzy, "Przyjaciele Feyenoordu".

Koeman zbudował na tyle ciekawą ekipę, że reprezentacja Holandii, która w 2014 roku zdobyła brązowy medaly mistrzostw świata, była w ogromnej mierze oparta na piłkarzach Feyenoordu. To z tego klubu pochodziło najwięcej kadrowiczów (pięciu), a aż dziewięciu było wychowankami. Wpływ Feyenoordu na ten sukces był tak naprawdę jeszcze większy. Louis van Gaal skopiował ustawienie ekipy Koemana z piątką obrońców. Na MŚ w obronie grało trzech piłkarzy Feyenoordu (Bruno Martins Indi, Stefan de Vrij i Daryl Janmaat). Każdy z nich odszedł z Rotterdamu od razu po mundialu, podobnie jak i Koeman skuszony przez Southampton (obecnie pracuje w Evertonie).

Powrót legend

Nowy rozdział został otworzony w 2015 roku. Freda Ruttena po nieudanym sezonie i 4. miejscu zastąpił Giovanni van Bronckhorst, klubowa legenda. Do Feyenoordu wróciła również inna legenda, ale w roli piłkarza - z Fenerbahce przyszedł Dirk Kuyt. I już na wejście obiecał kibicom mistrzostwo. W pierwszym sezonie Feyenoord zdobył Puchar Holandii, pierwsze trofeum od 2008 roku.

W lidze klub z Rotterdamu zajął 3. miejsce, w dużej mierze przez fatalną passę siedmiu porażek z rzędu. W wielu zespołach trener - zwłaszcza początkujący jak van Bronckhorst - zostałby zwolniony. Ale władze Feyenoordu wytrzymały ciśnienie.

I to się opłaciło. W tym sezonie Feyenoord był liderem od pierwszej (5-0 z Groningen) do ostatniej kolejki. Ale niewiele zabrakło, by wielka radość zamieniła się w wielką rozpacz. Feyenoord miał zapewnić sobie tytuł 7 maja, na kolejkę przed końcem. Rywalem był Excelsior - lokalny rywal i drużyna ze środka tabeli. Excelsior często nazywany jest "małym Feyenoordem", klubem filialnym - ale wygrał z Feyenoordem aż 3-0. Kibice lidera byli zszokowani i wściekli, musiała ich uspokajać policja.

 

Aż przez tydzień fani Feyenoordu musieli bać się najgorszego. Tego, że ich ulubieńcy nie wygrają w ostatniej kolejce z Heraclesem Almelo i stracą wydawałoby się pewne mistrzostwo. Tak się jednak nie stało dzięki hat-trickowi Dirka Kuyta. Ta historia nie mogła mieć lepszego zakończenia.

 

- Przyszedłem tu, by wygrać ligę, bo wierzyłem w siebie i klub. Kibice napędzają nas, nigdy nie poddali się przez te 18 lat. Ten tytuł jest dla nich i dla nas wszystkich, nadal nie mogę w to uwierzyć - powiedział Kuyt, który po końcowym gwizdku padł na kolana. Mógł wybrać lukratywny kontrakt w Chinach, ale wolał wrócić do klubu, z którego wypłynął na szerokie wody. Mimo 36 lat na karku strzelił 12 goli, a Nicolai Jorgensen - napastnik Feyenoordu, król strzelców Eredivisie z 21 bramkami - powiedział, że "Kuyt jest w takiej formie, że młodsi piłkarze jak ja wyglądają przez niego głupio".

Oczekiwanie na to mistrzostwo było jak wieczność. W tym czasie PSV sięgało po tytuł dziewięć razy, Ajax sześć, a okazję do radości mieli również fani AZ Alkmaar czy Twente Enschede. Fani Feyenoordu już w lutym wykupili bilety na wszystkie mecze do końca sezonu, co tłumaczy dlaczego klub chce wynieść się z legendarnego De Kuip. Po dogadaniu się z miastem w sprawie pożyczki postawi nowy stadion na 63 tys. miejsc. Będzie on największy w Holandii, w jego budowie pomogą również pieniądze z Ligi Mistrzów - to co najmniej 25 mln euro!

Na razie jednak w Rotterdamie trwa euforia. Feyenoord nie zapomniał przy tym o Jerzym Dudku - Polak najpierw wręczył mistrzowską paterę piłkarzom Feyenoordu, a następnie świętował ten sukces wraz z kibicami.

Zobacz wideo