Liga Europejska. Dundee - Śląsk 3:2. Z piekła do nieba!

Po niezwykle dramatycznym meczu Śląsk przegrał z Dundee 3:2, ale to wrocławianie awansowali do III rundy Ligi Europejskiej, w której zagrają z Lokomotivem Sofia.

Redaktor też człowiek. Zobacz co nas wkurza na Facebook.com/Sportpl ?

Trener Orest Lenczyk na spotkanie w Szkocji przyjął defensywną taktykę. W podstawowym składzie zespołu znalazło się sześciu pomocników, w tym trzech defensywnych. I ani jeden napastnik. Widać, że problemy zdrowotne Criastiana Diaza nie były żadną zasłoną dymną i kontuzjowany Argentyńczyk nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. W podstawowej jedenastce nie wyszedł również Johan Voskamp.

- Zdecydowałem się na takie ustawienie taktyczne zespołu, gdyż do składu Dundee powrócił kontuzjowany wcześniej stoper Garry Kenneth. To wysoki, świetnie zbudowany gracz, dlatego liczę, że większe zagrożenie pod bramką Szkotów, będą tworzyć nasi skrzydłowi - tłumaczył tuż przed spotkaniem trener Orest Lenczyk.

Mecz rozpoczął się dla Śląska koszmarnie. Szkoci natychmiast rzucili się do ataku i całkowicie zdominowali wrocławian. Zepchnięci do rozpaczliwej defensywy gracze Śląska popełnili proste błędy i już w pierwszych czterech minutach stracili dwie bramki. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym, mocnym strzałem tuż przy słupku popisał się boczny obrońca Watson, a Kelemen nie sięgnął piłki. Chwilę potem napastnik Jon Daly sprytnie zgrał piłkę głową obok zdezorientowanego Celebana, a najlepszy snajper Dundee - Goodwillie z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. Gorzej wrocławianie tego pojedynku zacząć nie mogli.

Na szczęście szok minął po kilku minutach. Śląsk podniósł się z desek i po kwadransie gry strzelił bramkę. Sebastian Mila świetnie dośrodkował z rzutu rożnego a pomocnik Rok Elsner doskonale wyskoczył w powietrze i mocnym uderzeniem głową posłał piłkę pod poprzeczkę. Było już tylko 2:1 dla Szkotów. Wkrótce trener Lenczyk dokonał roszady w składzie. Widząc, że akcje ofensywne zespołu są bezproduktywne w 35. min wprowadził na boisko środkowego napastnika - Voskampa.

Niestety, pierwsze minuty meczu nie najlepiej wpłynęły na bramkarza Mariana Kelemena. Wyraźnie zdeprymowany bronił niepewnie, mijał się z piłką. Nerwowo grali też wszyscy obrońcy wrocławskiego zespołu i grający dość prosty futbol gospodarze stwarzali w ofensywie duże zagrożenie. Tuż przed przerwą Kelemen popełnił kolejny błąd - będąc daleko od bramki niepotrzebnie faulował w polu karnym Goodwillie'a i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Daly, a wynik 3:1 w tym momencie premiował Dundee.

W drugiej połowie trwała wyrównana walka. Śląsk niby miał niewielką przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Polacy nie wypracowali sobie żadnej okazji bramkowej. Szkoci również. Na pół godziny przed końcem meczu trener Lenczyk wprowadził na boisko skrzydłowego Waldemara Sobotę, który w pierwszym meczu wypracował jedyną bramkę dla swego zespołu. Śląsk nadal przeważał i wreszcie w 74. minucie Sebastian Dudek popisał się świetnym uderzeniem z dystansu, po którym piłka wpadła pod poprzeczkę bramki. Było 3:2 dla Dundee, ale ten wynik dawał awans Śląskowi. Bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie" a we Wrocławiu było 1:0 dla Śląska.

W dramatycznej końcówce Dundee mogło strzelić gola - na szczęście w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Daly z kilkunastu metrów przestrzelił tuż nad poprzeczką. I to Śląsk awansował do III rundy Ligi Europejskiej, w której 28 lipca we Wrocławiu mierzy się z Lokomotivem Sofia. Lokomotiv wygrał wczoraj 3:2 z Metalurgiem Skopje.

Mecz oglądało ponad 11. tys. widzów. Polscy kibice mieli usiąść w jednym sektorze, ale na stadionie pojawiło się ich tak wielu, że zajęli całą trybunę wzdłuż boiska. Przez cały pojedynek dopingowali Śląsk, ale część z nich w Szkocji prowadziła antyrządową akcję, skandując: "Polska to my, Polska to my, a nie Donald i jego psy".

Legia i Śląsk znają rywali. Dobre losowanie?

Więcej o: