Liga Europejska. Pomocnik Śląska zapewnia: Jesteśmy lepsi od Dundee

Jesteśmy lepsi od Szkotów, dlatego awansujemy dalej. Aby wyeliminować Dundee, wystarczy nam bezbramkowy remis, ale zamiast się na niego nastawiać, wolimy sami zdobyć gola i zmusić rywala do strzelenia trzech - zapowiada Waldemar Sobota, skrzydłowy Śląska. Rewanżowy mecz Śląska w Dundee w Lidze Europejskiej w czwartek o 20:45. Relacja Z Czuba i na żywo na Sport.pl

Sobota w pierwszym meczu z Dundee wszedł na boisko w 61. minucie i po niespełna kwadransie zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Johana Voskampa. Po dośrodkowaniu pomocnika Holender zdobył bramkę głową i Śląsk wygrał 1:0. Właśnie tej zaliczki wrocławianie bronić będą w czwartek, kiedy na wyjeździe zagrają rewanż ze Szkotami.

Dla 24-letniego Soboty mecz z Dundee był debiutem w europejskich pucharach i jednocześnie podtrzymaniem dobrej passy w karierze. Ten zawodnik od 2007 roku konsekwentnie pnie się w górę w swojej piłkarskiej drodze. Wtedy zaczął od III ligi, a teraz awansował do europejskich pucharów. Najpierw Sobota awansował z MKS-em Kluczbork z III do II oraz z II do I ligi, a potem przeszedł do ekstraklasowego Śląska, z którym od razu zdobył wicemistrzostwo Polski i awansował do Ligi Europejskiej.

Michał Karbowiak: Niemal co roku jako piłkarz notuje pan awans na wyższy poziom rozgrywek, więc kierując się prawem serii, Śląsk w nadchodzącym sezonie powinien wywalczyć mistrzostwo Polski i wejść do Ligi Mistrzów.

Waldemar Sobota: Szczerze mówiąc, wystarczyłoby, gdybyśmy najpierw przeszli Dundee United, a potem awansowali do fazy grupowej Ligi Europejskiej ( śmiech ).

Awans do fazy grupowej jest możliwy?

- W futbolu wszystko jest możliwe, a przecież przed poprzednim sezonem też niewielu spodziewało się, że zdobędziemy wicemistrzostwo Polski i wejdziemy do pucharów. Teraz musimy jednak skupić się przede wszystkim na przejściu Dundee i moim zdaniem możemy tego dokonać, bo jesteśmy po prostu od Szkotów lepsi. Mecz we Wrocławiu był trudny, ale to my wygraliśmy i teraz mamy przynajmniej przed rewanżem skromną zaliczkę. Jestem pewien, że w Szkocji ją utrzymamy i przejdziemy dalej.

Wynik 1:0 dla Śląska to w kontekście rewanżu dużo czy mało?

- I dużo, i mało, choć wiadomo, że lepsza taka zaliczka niż żadna. W Szkocji do awansu wystarczy nam bezbramkowy remis, ale się na niego nie nastawiamy. Granie na remis jest niebezpieczne, bo jeśli stracimy jedną bramkę, to wszystko może się posypać. Lepiej samemu zdobyć gola, a wtedy rywal będzie musiał zdobyć aż trzy, co przeciwko naszej obronie wcale takie proste nie będzie. Gospodarze pewnie zaatakują nas od początku i będą próbowali zdominować, ale jestem pewien, że poradzimy sobie z nimi. Poza tym wierzę, że coś specjalnego przygotuje trener Orest Lenczyk.

Legia i Śląsk znają rywali. Dobre losowanie?

Jednym z rozwiązań może być wpuszczenie pana w drugiej połowie, już na zmęczonych obrońców rywali, bo taki manewr trener Lenczyk stosuje od dłuższego czasu. Nie boi się pan, że już na zawsze pozostanie tylko jokerem wchodzącym z ławki?

- W zasadzie nie wiem, co mam odpowiedzieć. Z jednej strony moim celem jest oczywiście to, żeby zaczynać mecze w podstawowej jedenastce i na treningach robię wszystko, aby tak się stało. Z drugiej - trener przyjął taką koncepcję i ona przynosi dobre rezultaty, a to jest w końcu najważniejsze. Jeśli więc Śląsk nadal będzie wygrywał i osiągał sukcesy, to ja mogę wchodzić z ławki. Poza tym w zeszłej rundzie połowę meczów rozpoczynałem w podstawowej jedenastce, więc chyba aż tak źle ze mną nie jest.

Mecz z Dundee na Oporowskiej oglądali pana znajomi z rodzinnej wsi Schodnia pod Opolem?

- Tak, zarezerwowałem im 35 biletów, więc mogli je kupić i wejść na trybuny. Do Szkocji nikt z nich wprawdzie się nie wybiera, ale wiem, że będzie tam z nami spora grupa kibiców Śląska, więc na pewno wsparcia nam nie zabraknie. Cieszę się, że do Wrocławia przyjeżdżają moi znajomi, bo wiem, skąd jestem, i myślę, że jako człowiek nic się przez ostatnie lata nie zmieniłem. Gram w wyższych ligach, ale wszystkim, których znam, mówię cześć, zawsze staram się znaleźć czas, żeby porozmawiać. Na boisku stałem się za to znacznie pewniejszy siebie. Teraz widzę, że mecz w europejskich pucharach naprawdę niczym się nie różnił od spotkania ligowego. Koncentracja i wola walki musi być taka sama.

Liga Europejska. Zamiast angielskiej herbatki... Kibice Dundee upodobali sobie rynek [GALERIA]

 

Potencjalni rywale Śląska i Legii w LE ?

Więcej o: