Liga Europejska. Adebayor załatwił Lecha. Trzy razy

Manchester City pokonał mistrzów Polski 3:1 po trzech trafieniach Emmanuela Adebayora i jednym Joela Tshibamby. Na półmetku fazy grupowej Lech jest jednak drugi w tabeli, bo Juventus tylko zremisował w Salzburgu.

Zobacz relację z tego meczu na zCzuba.pl?

W klubowym sklepie obok stadionu na Eastlands można kupić książkę "50 wspaniałych meczów Manchesteru City i kilka o których lepiej zapomnieć". Wśród triumfów opisany został wygrany finał Pucharu Zdobywców Pucharów z Górnikiem Zabrze w 1970 r., zaś blamażem nazwano odpadnięcie siedem lat później z Widzewem Łódź, wówczas absolutnym beniaminkiem europejskich pucharów. W czwartek wieczorem Manchester City i Lech nie stworzyły widowiska na miarę rozdziału w kolejnym wydaniu tej publikacji. Dla Anglików mecz z poznaniakami miał być rozgrzewką przed niedzielnym spotkaniem ligowym z Arsenalem. I był.

Od czasu kupienia klubu przez arabskich szejków, Manchester City stać na każdego piłkarza na świecie. Angielska prasa mecz z Lechem zapowiadała ledwie kilkoma zdaniami, bo kolejne strony zajmują rozważania, czy Wayne Rooney jako nowy klub wybierze właśnie lokalnego rywala Man United. Lech, choć leciał do Anglii jako lider grupy A Ligi Europejskiej i klub, który przynosi w Polsce największe zyski, to przy bogactwie MC co najwyżej kopciuszek.

Po trzech porażkach w ekstraklasie, trener Jacek Zieliński zaryzykował i mocno namieszał w pierwszej jedenastce. Mecz na ławce rezerwowych rozpoczęli strzelec trzech goli w Turynie Artjoms Rudnevs i Semir Stilić, który asystował przy obu bramkach wbitych Salzburgowi. W ich miejsce zagrali Joel Tshibamba i Jakub Wilk, którego w Manchesterze w ogóle miało nie być. W samolocie zajął on bowiem miejsce Jacka Kiełba, który rozchorował się dzień przed wylotem.

Najlepszego strzelca zespołu nie wystawił też Roberto Mancini i to nie odpoczywający Carlos Tevez, a Emmanuel Adebayor miał odpowiadać za strzelanie bramek dla MC. - Jestem zadowolony z jego gry, wierzę w niego - powtarzał przed meczem Mancini, choć Adebayor - tak jak Tshibamba - w tym sezonie nie strzelił jeszcze gola. Aż do wczoraj. Różnica jest taka, że Adebayor jest od Tshibamby piłkarzem o jakieś trzy klasy lepszy, więc napastnik MC gole strzelił trzy, a Lecha - jednego.

Manchester City - Lech. Adabayor 1:0

Nie minął kwadrans, nim Adebayor zdobył pierwszego gola meczu. Nie minęło pół godziny gry, nim po drugi raz pokonał Jasmina Buricia. W obu akcjach, tak jak w całym meczu, piłkarze City pokazali wielką swobodę w rozgrywaniu piłki, a w obu akcjach wielki udział miał David Silva. Hiszpan asystował też przy trzecim golu, już w drugiej połowie. Bramka ta rozwiała nadzieje Lecha na remis. Nadzieje, które trwały przez 24 minuty, gdy gola na 1:2 strzelił przytomny w polu karnym Tshibamba. To był poczatek drugiej połowy, kwadrans najlepszej i dobrej gry Lecha. Tylko kwadrans, w którym można się było łudzić drugą po remisie w Turynie sensacją.

Manchester City - Lech. Adabayor 2:0

Zarówno bramkę, jak i kilka pozostałych szans pod bramką Harta, lechici zawdzięczali swojej ambicji i niechlujstwu defensywy Manchesteru. Tshibamba strzelił gola po tym, jak w polu karnym przewrócił się w polu karnym, Sławomir Peszko, a obrońcy MC patrzyli się na siebie, zamiast wybić piłkę. Jeszcze na początku spotkania, po stracie De Jonga szansę miał ten sam Peszko, ale nie trafił w bramkę. Strzały z daleka poznaniaków były albo za słabe, albo lądowały na trybunach.

Manchester City - Lech. Tshibamba 2:1

Lech w starciu z Manchesterem City, którego trener Zieliński typuje na zwycięzcę całej Ligi Europejskiej, też był po prostu za słaby.

Manchester City - Lech. Adebayor 3:1

Manchester City - Lech Poznań 3:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Adebayor (13. min), 2:0 Adebayor (25.), 2:1 Tshibamba (49.), 3:1 Adebayor (73.)

Lech: Burić - Kikut, Arboleda (69. Djurdjević), Bosacki Ż , Henriquez - Drygas (55. Rudnevs), Injac - Peszko, Kriwiec, Wilk (55. Stilić) - Tshibamba

City: Hart - Richards, Boyata, Lescott, Zabaleta (85. Bridge) - Vieira, De Jong - Wright-Phillips (77. Jo), Johnson, David Silva (74. Yaya Toure) - Adebayor

Sędziował Alexandru Tudor z Rumunii

Widzów: 38 tys.

Więcej o: