7:1! Cash i spółka zmiażdżyli rywala w LE

Kibice Aston Villi mogli opuszczać stadion w bardzo dobrych humorach. Ich ulubieńcy po raz drugi rozprawili się z Bologną (4:0) i pewnie awansowali do półfinału Ligi Europy, wygrywając cały dwumecz 7:1. Nieprawdopodobne rzeczy działy się z kolei w meczu Real Betis - Sporting Braga.
Mecz Aston Villa - Bologna
REUTERS/Matthew Childs

Na 16 kwietnia zaplanowano mecze rewanżowe ćwierćfinałów Ligi Europy. Jako pierwsi na murawę wyszli piłkarze Celty Vigo i Freiburga. Niemiecki zespół zwyciężył 3:1 i w całym dwumeczu 6:1. Od Freiburga gorsi nie chcieli być piłkarze Aston Villi. Ci zagrali bardzo dobre spotkanie z Bologną tydzień temu, wygrywając 3:1, ale na własnym terenie od samego początku potyczki mieli ochotę na triumf z jeszcze większą przewagą. 

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: Robert powinien zostać w reprezentacji i walczyć

Zabawa. Aston Villa zapewniła sobie awans bardzo szybko

W pierwszym składzie Aston Villi zobaczyliśmy Matty'ego Casha, a w Bologni z powodu kontuzji wciąż nie możemy oglądać Łukasza Skorupskiego. Gra "The Villans" sprawiała, że ręce same składały się do oklasków.

Już w 16. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Około dwadzieścia metrów od bramki strzeżonej przez Federico Ravaglię gracze Aston Villi dosłownie "rozklepali" przeciwników, następnie akcja szybko przeniosła się w pole karne, gdzie piłkę otrzymał Morgan Rogers i wiedział doskonale, co należy z nią zrobić. Posłał płaskie podanie, a Ollie Watkins trafił do pustej siatki. 

W 25. minucie Rogers uderzał z rzutu karnego, ale nie wpisał się na listę strzelców. Jednak nie minęło dużo czasu, a Lucas Digne wyrzucał piłkę z autu w pobliże bramki Bologni. Tam z dziecinną łatwością z obrońcami poradził sobie Emiliano Buendia i podwyższył wynik. 

To nie był koniec. W 39. minucie Rogers doczekał się swojego gola. Zanotował trafienie po asyście Johna McGinna. Pięknie uderzył w długi róg bramkarza. W końcówce pierwszej części gry Aston Villa mogła jeszcze otrzymać drugą tego dnia "jedenastkę", ale sędzia Jose Sanchez po analizie VAR nie wskazał na wapno.

Aston Villa nie forsowała tempa. Sporting Brag podbił serca kibiców

Tuż po przerwie trener Bologni zdecydował się aż na trzy zmiany. W tamtym momencie Aston Villa prowadziła już w dwumeczu 6:1. Druga odsłona nie dostarczyła zbyt wielu emocji. Włosi pogodzili się z faktem, że nie mają szans na awans, a podopieczni Unaia Emery'ego nie forsowali tempa. Mimo to zdołali w samej końcówce dołożyć kolejną bramkę, a jej zdobywcą był Ezri Konsa. Wynik 4:0 robi wrażenie. Matty Cash rozegrał całe spotkanie.

Poza Aston Villą i Freiburgiem awans do półfinału Ligi Europy wywalczyły jeszcze Nottingham Forest oraz Sporting Braga. Ci pierwsi pokonali w rewanżu Porto 1:0 (pierwszy mecz 1:1), a czerwoną kartkę w 8. minucie otrzymał Jan Bednarek.

W starciu Realu Betis ze Sportingiem Bragą mieliśmy zwroty akcji. Gospodarze po 26 minutach prowadzili już 2:0, a do siatki trafili Antony oraz Abde Ezzalzouli, a to dawało już wynik 3:1 w dwumeczu. W 38. minucie bramkę kontaktową w rewanżu zdobył Pau Victor. Prawdziwą moc portugalski zespół zaprezentował w drugiej części spotkania. Od 49. do 53. minuty padły dwa gole. Najpierw na listę strzelców wpisał się Vitor Carvalho, a później Ricardo Horta z rzutu karnego.

Czytaj także: Barcelona desperacko chce gwiazdę. Oferuje nawet swojego piłkarza

Kibice Betisu mieli prawo być wściekli, bo w taki sposób uciekał im awans. Tymczasem w 74. minucie było już 4:2 dla Bragi - gola strzelił Gorby. Ten rezultat utrzymał się już do końca. Fani z Bragi mają co świętować!

Więcej o: