Jan Bednarek jako jedyny z polskich piłkarzy wybiegł w podstawowym składzie FC Porto na rewanżowy mecz z Nottingham Forest w ćwierćfinale Ligi Europy (Jakub Kiwior na ławce, Oskar Pietuszewski niezgłoszony). 30-latek w fatalnych okolicznościach zakończył występ.
Już w piątej minucie reprezentant Polski wysoko wyciągnął wyprostowaną nogę, aby zagarnąć piłkę przed Chrisem Woodem. Był jednak spóźniony i brzydko sfaulował Nowozelandczyka. Skończyło się wideoweryfikacją, a po trzech minutach sędzia pokazał czerwoną kartkę Bednarkowi.
Mimo osłabienia trener Porto Francesco Farioli nie wprowadził stopera, a na pozycję Polaka został przesunięty Pablo Rosario. Pech chciał, że to właśnie Dominikańczyk w 13. minucie maczał palce przy straconym golu - po jego nogach odbiła się piłka uderzona przez Morgana Gibbsa-White'a, co przyniosło gospodarzom prowadzenie 1:0.
Sprawdź również: Współwłaściciel Wisły Kraków obnażył działania FIFA. "To nie jest przypadek"
Drużyna z Premier League nie mogła być jednak całkowicie usatysfakcjonowana. W wyniku starcia z polskim stoperem nie pozbierał się Wood, który po nieco ponad kwadransie musiał zostać zmieniony przez Igora Jesusa.