Aston Villa jest już jedną nogą w półfinale Ligi Europy. Ekipa Matty'ego Casha pokonała w czwartek na wyjeździe włoską Bolognę 1:3 i w rewanżu u siebie musi jedynie utrzymać dwubramkową przewagę. Reprezentant Polski rozegrał całe spotkanie i mimo korzystnego wyniku wcale nie został dobrze oceniony. Angielska prasa zgodnie przyznała mu najsłabsze noty w całym zespole.
Litości dla prawego obrońcy nie miało m.in. "Daily Mail". Gazeta wytknęła mu dwie akcje, w których powinien zachować się lepiej. Najpierw w 21. minucie ograł go Juan Miranda, co w konsekwencji doprowadziło do strzału Santiago Castro. Z kolei cztery minuty później Cash przegrał arcyważny pojedynek na połowie boiska z Jonathanem Rowe'em. Akcja zakończyła się tym, że do siatki Villi trafił Castro, a Cash nie zdołał wybić piłki sprzed linii bramkowej. Ostatecznie jednak po analizie VAR sędziowie dopatrzyli się spalonego i gol został anulowany. Nie zmienia to jednak faktu, że Polak dostał od "Daily Mail" ocenę 4,5 na 10 - zdecydowanie niższą niż większość jego kolegów.
Nieco łagodniejszy był dla niego portal birminghammail.co.uk. - Cash miał problemy w pierwszej połowie i dwukrotnie został wyprzedzony przez Rowe'a. Druga akcja doprowadziła do gola, który nie został uznany. Po przerwie wyszedł odmieniony - podsumował i dał mu notę 5.
Pół stopnia więcej dało Cashowi natomiast talk-villa.com. - Miał mnóstwo kłopotów, próbując ograniczyć zagrożenie ze strony Rowe'a na skrzydle i chociaż bronił się niestrudzenie, często w trudnych dla niego pojedynkach przegrywał - oceniono.
Zobacz też: Rewelacyjny 18-latek zagra dla reprezentacji Polski?! Są nowe informacje
Kiepskiej oceny oszczędził mu jedynie serwis Goal.com. Ten pokusił się nawet o siódemkę. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystkich piłkarzy Aston Villi ocenił bardzo pozytywnie, więc i tak była to najniższa nota w drużynie. - Prawy obrońca zaprezentował się z wielkim zaangażowaniem, równoważąc obowiązki defensywne dobrze wymierzonymi akcjami. Cash odegrał kluczową rolę w neutralizowaniu zagrożenia ze strony Jhona Lucumiego, gdy ten schodził do linii bocznej i zapewnił potrzebną osłonę defensywną podczas ciągłych ataków Bolonii w drugiej połowie - mogliśmy przeczytać.