Były obrońca Southampton był jedynym Polakiem, który wziął udział w pojedynku z Nottingham Forest. Jakub Kiwior całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, a Oskar Pietuszewski nie został zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy.
Początek meczu na Estadio do Dragao był piorunujący. Mnóstwo akcji, dwa gole, a przy jednym z nich poważna wpadka. W 11. minucie wynik otworzył William Gomes, skutecznie zamykając akcje FC Porto. Dosłownie chwilę później fatalną w skutkach pomyłkę zaliczył Martim Fernandes. 20-letni obrońca chciał wycofać futbolówkę do swojego bramkarza, ale zrobił to tak nieudolnie i mocno zarazem, że w pełni zaskoczył i swojego kolegę z drużyny, i wszystkich pozostałych graczy oraz obserwatorów tego meczu.
- Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Stworzyliśmy sobie dogodne okazje, graliśmy w piłkę i to rozczarowujące stracić gola w taki sposób. To był niefortunny moment. Przez chwilę nas to wybiło z rytmu, ale w pozostałej części meczu stanęliśmy na wysokości zadania - powiedział Jan Bednarek, cytowany przez portugalski "Record".
- To normalne, gdy przydarzy się taka sytuacja, ale musimy jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się z Martimem. Zawsze trzymamy się razem i to właśnie dlatego jesteśmy w tym sezonie tak mocni - dodał.
Jak przyznał obrońca reprezentacji Polski teraz najważniejsze jest wsparcie dla drużyny płynące od kibiców. Zresztą tuż po samobójczym golu fani Porto (oraz trener Francesco Farioli) od razu oklaskami chcieli dodać otuchy Fernadesowi i reszcie drużyny.
- To był trudny mecz dla wszystkich, a zwłaszcza dla Martima przez tego gola samobójczego, ale myślę, że rodzina Porto jest razem w dobrych i złych chwilach. Musimy nadal pokazywać naszą miłość do klubu i nasz styl gry. Jeśli wszyscy będziemy trzymać się razem - klub, kibice i drużyna - na koniec sezonu będziemy mogli cieszyć się z bardzo dobrych rzeczy - przyznał Bednarek.
Drużyna FC Porto oddała meczu z Nottingham 16 strzałów, z czego połowa była celna. To właśnie brak skuteczności, zdaniem Polaka, miał wielki wpływ na wynik końcowy pierwszego pojedynku w ćwierćfinale Ligi Europy.
- Musimy lepiej wykańczać akcje. Mieliśmy ich tak wiele i gdybyśmy byli bardziej agresywni w polu karnym rywala, to mógłby być dla nas wielki wieczór. Tak się nie stało, ale musimy budować na tym występie, bo było w nim wiele pozytywów. Możemy jechać na rewanż z dużą pewnością siebie - zaznaczył Jan Bednarek.
Rewanż na City Ground przeciwko Forest odbędzie się w czwartek 16 kwietnia o godzinie 21. Wcześniej FC Porto zmierzy się w pojedynku ligowym z GD Estoril Praia. Start tego spotkania w niedzielę 12 kwietnia o godz. 21.30.