Sytuacja Lechii Gdańsk od początku sezonu nie należy do najlepszych. Podopieczni Johna Carvera rozpoczęli rozgrywki z dorobkiem pięciu ujemnych punktów. W pierwszych czterech kolejkach ugrała dwa remisy, więc do piątkowego spotkania z Zagłębiem Lubin przystępowała z trzema minusowymi punktami. Gospodarze, którzy przed tygodniem pauzowali z powodu przełożenia meczu z Rakowem, także mogli się pochwalić dwoma remisami w pierwszych czterech kolejkach.
W podstawowym składzie Lechii na mecz w Lubinie zabrakło Tomasa Bobcka. Słowak od początku sezonu znajduje się w kapitalnej formie, ale spotkanie z Zagłębiem zaczął w gronie rezerwowych. Decyzję przed spotkaniem wytłumaczył trener gdańszczan. - Tomas wraca po poważnej kontuzji z poprzedniego sezonu i w te rozgrywki wszedł świetnie. Gdybyśmy mieli więcej czasu, to Tomas zagrałby w tym spotkaniu od początku - powiedział w rozmowie z Canal+Sport.
Ani Bobcek, ani Carver, ani żadna inna osoba związana z Lechią Gdańsk nie zakładała, że mecz w Lubinie rozpocznie się dla niej tak źle. Nie minął kwadrans, a mająca olbrzymie problemy gdańska defensywa znów dała o sobie znać. Najpierw do bramki strzeżonej przez Szymona Weiraucha trafił Bartłomiej Kłudka, który otworzył wynik strzałem z dystansu.
Chwilę później Adam Radwański z bliskiej odległości dobił strzał Jakuba Sypka, podwyższając na 2:0. Wydawało się, że Zagłębie bez problemu będzie kontrolować pozostałą część pierwszej połowy. Lechia praktycznie nie meldowała się pod polem karnym strzeżonym przez Hładuna.
W 35. minucie Rifet Kapić wycofał piłkę do nabiegającego przed polem karnym Matusa Vojtki, a ten pięknym, technicznym strzałem, który jeszcze odbił się od słupka, trafił do siatki. Tym samym zrehabilitował się za błąd z akcji zakończonej golem Radwańskiego.
W przerwie John Carver zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. Dokonał aż trzech zmian. Na boisku zameldowali się wspominany już Bobcek, a także Mohamed Awad Alla i Michał Głogowski. Zastąpili Dawida Kurminowskiego, Kacpra Sezonienkę i Bohdana Wjunnyka.
Na początku drugiej połowy znacznie bliżej kolejnego gola było jednak Zagłębie. Adam Radwański i Marcel Reguła w niewytłumaczalny sposób zmarnowali sytuacje sam na sam z Weirauchem. Maksyma mówiąca o tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, znalazła zastosowanie już w 55. minucie.
Szczęście Lechii nie trwało długo. W 63. minucie spotkania Michalis Kosidis wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Marcelu Regule w podbramkowym zamieszaniu. Nie minęły trzy minuty, a Weirauch już po raz czwarty musiał wyciągać piłkę z siatki. Kosidis do gola dołożył asystę, a kolejny udział przy golu w tym meczu zanotował Sypek. Skrzydłowy Zagłębia znalazł się w polu karnym, uprzedził rywalem i strzałem głową trafił do siatki.
Wynik ustalili jeszcze Kajetan Szmyt i Michał Nalepa. Kibice w Lubinie mogli świętować. Zagłębie po raz pierwszy od 21 kwietnia 2007 roku zdobyło na swoim stadionie aż sześć goli.
W następnej kolejce Zagłębie Lubin zagra na wyjeździe z Wisłą Płock (25 sierpnia, 19:00), a Lechia Gdańsk u siebie podejmie Arkę Gdynia (24 sierpnia, 17:30).